SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Recenzja komiksu Leon I Wielki. Pogromca Attyli. Historia napisana przez zwycięzców

    Okładka komiksu Leon I Wielki. Pogromca Attyli

    Rok 453 po Chrystusie. Zachodniorzymskie Cesarstwo jest „u kresu wielkiego konania”. Plemiona barbarzyńców co rusz zagrażają samej stolicy. Najsilniejsze z nich – Hunowie, mimo porażki zadanej przez legiony (i sprzymierzeńców Rzymu) pod wodzą Aecjusza na Polach Katalaunijskich, prą na południe w kierunku Italii. Czy to koniec Imperium? Jednak jeden człowiek, następca Świętego Piotra, zbrojny jedynie w tarczę wiary, staje samotnie naprzeciw hord Bicza Bożego. Czy zdoła powstrzymać najeźdźców? Gdyby pozmieniać nieco nazwy, brzmiałoby to jak tekst z tylnej okładki jakiejś powieści historycznej czy nawet fantasy. Takie miałem wrażenie, otworzywszy album Leon I Wielki. Pogromca Attyli z serii Papieże w historii od wydawnictwa Egmont.

    To kolejna – po Jan Paweł II. Nie lękajcie się! – pozycja w tym cyklu. Moim zdaniem daleko bardziej interesująca od biografii papieża-Polaka. Być może odległość czasowa, dzieląca mnie od opisywanych wydarzeń – przesuwająca opowieść w stronę mitycznego-legendarnego fantasy – nadaje całości intrygującego tonu.

    Komiks "Leon I Wielki. Pogromca Attyli" jest bardziej interesujący niż drugi z komiksów z serii "Papieże w historii"

    Francuski komiks (France Richemond – scenariusz, Stefano Carloni – rysunki) prezentuje przełomowe dla cywilizacji europejskiej wydarzenia. Oto świeżo (zaledwie dwa pokolenia temu) podzielone na Zachód i Wschód Cesarstwo Rzymskie chwieje się w posadach, a jedynym gwarantem spoistości staje się Kościół Katolicki pod przewodnictwem papieża Leona (później zwanego Wielkim) – o zadzierżystej brodzie i surowym spojrzeniu. Nasz heros boży zmagać się musi z multum zagrożeń – wyrastającymi co rusz herezjami, wojskami barbarzyńców oraz politycznymi kryzysami.

    Cesarz Walentynian, kreowany na głównego antagonistę, nie dorasta Leonowi do pięt – jest nikczemny, mściwy, tchórzliwy, wszędzie wietrzy spisek, zaś jego główny instrument polityczny stanowi mord na zlecenie. Papież spogląda na to z zafrasowaną miną, jednak czyni niewiele, by przeciwstawić się poczynaniom Augusta – najwyżej rzuca mu pełne wyrzutu spojrzenie. Misją dziejową Leona wydaje się raczej zachowanie rzymskokatolickiej wiary, obrona zachodniej kultury i chrześcijańskiej wspólnoty w obliczu zagrożenia zewnętrznego. Trudno w głównym bohaterze dostrzec jakąkolwiek rysę – nigdy się nie waha i nigdy nie wątpi, jest absolutnie bez skazy. Nie widać u niego rozterek natury intelektualnej, choć jako Doktor Kościoła zostawił po sobie bogatą spuściznę w postaci doktrynalnych dokumentów – w komiksie jednak z postaci wyziera przede wszystkim upór i odwaga (może nawet tępota).

    Postać Leona I Wielkiego historycznie wydaje się ciekawsza niż w wersji prezentowanej w komiksie.

    Fabuła, gdyby nie to że oparta o faktyczne źródła, wydawać by się mogła iście fantastyczna. Najazdy, intrygi, morderstwa i grabieże – muszą, przyznać, że w komiksie wiele się dzieje, a bohaterowie są na tyle zindywidualizowani i wyraźnie nakreśleni, że nie miałem problemu ze śledzeniem poszczególnych wątków. Historię piszą zwycięzcy (w tym wypadku przedstawiciele kultury judeochrześcijańskiej basenu Morza Śródziemnego), więc należy wziąć poprawkę na to, że niektóre fakty dziejowe zostały przedstawione wedle kościelnej wykładni – stąd przeciwnicy Leona są nikczemni i krwiożerczy; prawda zapewne była bardziej złożona.

    Album jest napisany i narysowany sprawnie – twórcom udało się udatnie skompresować obfitujący w doniosłe wydarzenia okres historyczny (główna fabuła obejmuje zaledwie trzy lata) – czego tam nie ma! Najazdy, przewroty, zdrady. Czasami tylko pojawiają się sztuczne, ekspozycyjne dialogi, wprowadzające czytelnika w kontekst dziejowy; niekiedy przewijają się nieznaczące dla głównej intrygi sceny (dotyczące Galii – zapewne dlatego, że oryginalne wydanie jest francuskie). Na ostatnich stronach (jak w przypadku komiksu o Janie Pawle II) znajduje się historyczna wkładka, poszerzająca informacje o ukazywanych postaciach, wydarzeniach i zjawiskach. Ogólnie rzecz ujmując – Leon I Wielki. Pogromca Attyli to komiks będący sprawną rzemieślniczą robotą, inspirującą (przynajmniej mnie) do poszerzenia wiedzy o tym okresie historycznym.  Pozycja jest wciągająca na tyle, że przeczytałem ją dwukrotnie i z czystym sumieniem mogę polecić – mnie zdała się ciekawsza niż Jan Paweł II. Nie lękajcie się! z tej samej serii. 

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł oryginalny: Léon le Grand. Défier Attila
    Wydawca oryginalny: Glénat
    Wydawca polski: Egmont
    Seria: Papieże w historii
    Data premiery: 20.05.2020
    Typ: komiks
    Gatunek: biograficzny, historyczny, religijny
    Scenariusz: France Richemond
    Rysunki: Stefano Carloni
    Przekład: Ernest Kacperski

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + rzetelna kreska
    + interesująca fabuła
    + ciekawy okres historyczny
    + inspiracja dla poszerzenia wiedzy

    Minusy:
    - brak wydania w twardej oprawie
    - jednostronna interpretacja wydarzeń
    - prostolinijna postać tytułowego bohatera

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Marcin „Martinez” Turkot
    Marcin „Martinez” Turkot
    Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x