SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Wspomnienie lata. Recenzja komiksu Koniec lipca

    Koniec lipca to na pierwszy rzut oka niepozornie wyglądający komiks. Prosta okładka, równie prosta z opisu treść… Otwieram go, zaglądam do środka, widzę tak samo proste, kolorowe ilustracje, całkiem przyjemne dla oka i – co okaże się potem – dobrze pasujące także do treści. Zaczynam czytać i jest mniej więcej tak, jak się spodziewałem – treść jest życiowa, nieskomplikowana. Taka zwyczajna, trochę gorzka, trochę sentymentalna, czasem przełamana humorem. I nagle zaczynam się wciągać. Zaczynam zastanawiać się, myśleć i po wszystkim jestem usatysfakcjonowany, bo dzieło Marii Rostockiej, choć ma swoje minusy, to bardzo dobry rodzimy komiks, któremu warto poświęcić nieco uwagi.

    Alek ma dwanaście lat i wakacje spędza w małej mieścinie, gdzie wysłany przez matkę musi męczyć się w domu babci. Bo męczyć się to dobre określenie, skoro w miejscach takich, jak to, nikt nie ma za wiele do roboty. Chłopak stara się więc zorganizować sobie czas: a to pojeździ po okolicy na rowerze, a to wyjdzie z psem, to znów pogada z lokalnymi dzieciakami. Lipiec już niemal upłynął, wakacje są coraz bliższe zakończenia, ale czy wszystko będzie takie, jak zawsze? A może pod fasadą nudy kryje się tu coś jeszcze? Coś, co może wszystko zmienić?

    Podczas gdy komiks amerykański celuje głównie w zeszyty superhero, a europejski fantastyką i familijnymi komediami stoi (zdaję sobie sprawę, że to duże uproszczenie, ale chyba każdy przyzna mi rację, że dość dobrze oddaje sedno sprawy), polski bardzo mocno przywiązany jest do opowieści obyczajowych. Koniec lipca to kolejna z tego typu publikacji i kolejna warta uwagi. Bo może i życiowych powieści graficznych mamy wiele, ale jednocześnie wciąż autorzy znad Wisły potrafią opowiadać dobrze kolejne z nich i tak jest właśnie w przypadku Marii Rostockiej.

    Nie powiem, że Koniec lipca jest dziełem idealnym, bo i rysunki czasem można byłoby dopracować i niektóre dialogi napisać żywszym językiem, ale tak czy inaczej rzecz jest zaskakująco udana. Bo przyznam, że chociaż cenię rodzime komiksy traktujące po prostu o życiu, obawiałem się co właściwie wyjdzie z tego konkretnego tytułu. A wyszło dobrze wyważone, dobrze prowadzone, niespiesznie podane dzieło, które w dorosłych obudzi niejeden sentyment. Ale nie jest to spojrzenie na wakacyjne losy dzieci przez pryzmat różowych okularów, a realistyczna (choć nieco ułagodzona pod względem słownictwa czy zachowania, dzieciaki w tym wieku są jednak wulgarniejsze) historia o lecie, które może zmienić wszystko… a jednocześnie równie dobrze może nie zmienić nic.

    Co z tego wyniknie, musicie odkryć już sami, a myślę, że przekonałem was i że warto to zrobić. Album oferuje zresztą nie tylko ciekawą opowieść, ale też i udaną szatę graficzną, ręcznie malowaną farbami. Barwy są tu stonowane, ale żywe, klimat jednocześnie wakacyjny i ponury, a to, co do mnie przemawia, to dobrze w swej prostocie oddana mimika bohaterów. Postacie są tu wyraziste, świat dobrze uchwycony – szczególnie ten nastrój małej miejscowości / wsi, niby zielonej, niby wciąż kwitnącej, a jednak tkwiącej gdzieś pod kopułą szarego nieba. I tak Koniec lipca z prostego komiksu o dzieciach spędzających lato w małej mieścinie zmienia się w sentymentalną podróż w czasie – we wspomnienie minionego lata, minionego dzieciństwa, mijającego życia… I to się ceni.

    Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Koniec lipca
    Wydawnictwo: Kultura Gniewu
    Typ: komiks
    Gatunek: obyczajowe
    Data premiery: październik 2020
    Scenariusz i rysunki: Maria Rostocka

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + niezła szata graficzna
    + życiowa, dobrze poprowadzona treść
    + ciekawy klimat

    Minusy:
    - brak większej oryginalności

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x