SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Majsterkowanie z poziomu kanapy. Recenzja gry Tools Up!

    Korektayaiez
    Grafika promocyjna

    Każdy, kto przeżył w życiu chociaż jeden remont, wie jaki chaos się z tym wiąże. Wszechobecny bałagan, materiały rozłożone bezładnie na podłodze i co rusz wpadający na siebie wykonawcy. Czy brzmi to jak idealny materiał na grę imprezową? Tools Up! udowadnia, że jak najbardziej.

    W 2016 roku, znane między innymi z kultowej serii Worms studio Team 17, wydało na świat grę Overcooked!. Polegająca na wydawaniu potraw na czas produkcja, dzięki prostocie zasad i banalnemu sterowaniu, podbiła serca graczy i stała się hitem wielu imprez. Polskie studio The Knights of Unity postanowiło skorzystać ze sprawdzonej przez Brytyjczyków formuły, prezentując ją w trochę innych barwach. Warzywa do pokrojenia zostały zastąpione puszkami farby, brudne talerze zaś płytkami podłogowymi. Trzon rozgrywki pozostał jednak ten sam, co w tym przypadku można z czystym sumieniem uznać za komplement.

    Mówiąc o Tools Up! mamy bowiem do czynienia z nastawioną na kooperację (maksymalnie do czterech graczy) produkcją, w której przechodzimy między kolejnymi poziomami, próbując osiągnąć jak najwyższy wynik przy coraz większym poziomie trudności. W grze wchodzimy w rolę ekipy remontowej, każda plansza zaś to lokal wymagający odnowienia m.in. poprzez położenie podłóg, pomalowanie ścian, ułożenie płytek czy też położenie tapety. Za każde wykończone pomieszczenie otrzymujemy punkty, a te na koniec są przeliczane na liczbę gwiazdek w skali od jeden do trzech. Zadanie to nie jest jednak tak proste, jak mogłoby się początkowo wydawać.

    Przystępując do pracy, w pierwszej kolejności sięgamy po leżący w bliżej nieokreślonym miejscu zwój z projektem. Arkusz ten pełni dwie funkcje. Po pierwsze, możemy dzięki niemu sprawdzić jaki efekt ma zostać osiągnięty. Jest to ważne, gdyż każda popełniona pomyłka potrafi być dość kosztowna. Źle dobrana farba lub tapeta wymaga od nas usunięcia niepotrzebnie nałożonego materiału oraz następnie wyrzucenia go do śmietnika, co oczywiście zabiera cenne sekundy potrzebne do wykonania zadania. Jedynie dzierżąc projekt w dłoni mamy również możliwość obracania kamerą. Rozgrywkę obserwujemy z góry poprzez  niewidoczny w budynku sufit. Wszelkie ściany są jednak cały czas obecne, przez co nie mamy możliwości zobaczenia w jednym momencie wszystkich kątów pomieszczeń. W ten sposób na pierwszy rzut oka nie wiemy, czy dany pokój został w całości wykończony lub też, czy brakujący materiał nie czai się w którymś z rogów.

    Zrzut ekranu z gry

    Kwestia planu to jednak dopiero początek utrudnień czekających nas na drodze do zwycięstwa. O nieubłagalnie płynącym czasie wspomniałem już wcześniej. Warto nadmienić, że w ramach składającej się na 30 poziomów kampanii możemy wybrać tryb, w którym zegar znika. Gramy wtedy bez jakiegokolwiek zagrożenia przedwczesnym zakończeniem etapu. Jednak i wtedy musimy liczyć się z całą masą przeszkód i pułapek czyhających na nas na każdym kroku. Poza przypadkami specyficznymi dla danego etapu, jak zamarznięta podłoga czy też chętnie rozrzucające wszystko dookoła zwierzaki, obecne są wszystkie elementy tak dobrze nam znane przy okazji każdego remontu. Potrącone pojemniki rozlewają płyn po podłodze, pozostawiając śliską kałużę wymagającą sprzątnięcia. Oparte zaś o ścianę materiały mogą się obsunąć, blokując nam skutecznie przejście w przypadku, gdy mamy zajęte ręce. Czasem też niektóre potrzebne rzeczy są dostarczane w międzyczasie przez kuriera. Nierzadko więc musimy przerwać wykonywaną czynność i biec czym prędzej do drzwi, by odebrać przesyłkę, gdyż po trzech próbach dostawca odchodzi z naszym towarem i nie wiemy, kiedy przyjdzie ponownie. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że jak w prawdziwym życiu do zwycięstwa nie wystarczy wykonanie wszystkich zadań. By ukończyć etap, konieczne jest również pozostawienie lokalu w nieskazitelnej czystości. Wymaga to wyniesienia wszystkich materiałów, posprzątania ewentualnych śmieci, a także wstawienia drzwi, jeśli w trakcie remontu któreś wyjęliśmy.

    Tak duża ilość potencjalnych trudności tworzy wrażenie, że Tools Up! może być grą zbyt trudną dla mniej doświadczonego gracza. Jest jednak zupełnie inaczej. Całe sterowanie opiera się w dużej mierze na trzech przyciskach odpowiadających za podnoszenie i odkładanie przedmiotów, interakcję oraz rzucanie. Dzięki temu z obsługą kontrolera powinny poradzić sobie osoby nienawykłe na co dzień do elektronicznej rozgrywki. W przypadku gry wieloosobowej bardziej istotna jest umiejętność komunikacji między uczestnikami oraz strategiczne myślenie. Bez tych cech uzbieranie maksymalnej liczby punktów będzie mocno utrudnione, ponieważ postacie, którymi sterujemy nie należą do najszczuplejszych, a remontowane pomieszczenia nie grzeszą zbyt dużym metrażem. Bardzo łatwo w takim przypadku o zaklinowanie się w drzwiach lub też potrącenie swojego towarzysza i przewrócenie pobliskich materiałów. Stąd już prosta droga do narobienia bałaganu, który na koniec będzie trzeba jeszcze posprzątać.

    Zrzut ekranu z gry

    Tools Up! jest grą nastawioną głównie na zabawę wieloosobową, lecz pewnie znajdą się i tacy, którzy będą się zastanawiać, czy można przechodzić poziomy również samotnie. W trakcie ogrywania produkcji postanowiłem w ramach testu kończyć samodzielnie kolejne etapy, mając za cel zdobycie wszystkich trzech gwiazdek. Po kilku sukcesach byłem gotowy powiedzieć, że jak najbardziej jest to możliwe i komfortowe. Jednak wraz z postępami poziom trudności wzrastał, a czasu na wykonanie wszystkich czynności zaczynało coraz częściej brakować. Byłem zmuszony wtedy stosować różne sztuczki, które mogą się kojarzyć jedynie z pracą najtańszych fachowców. Przeglądanie projektu nagle okazało się zbyt drogim luksusem, więc kolor ścian wybierałem drogą dedukcji na bazie dostępnych opcji i ich ewentualnego dopasowania do położonej już podłogi. Z brakiem możliwości obracania ekranu radziłem sobie poprzez ślepe sprawdzanie, czy na fragmencie, na którym chcę wykonać pracę, pojawi się biała ramka oznaczająca, że mogę wykonać czynność. Zarówno pierwszy, jak i drugi sposób w większości przypadków zdawały egzamin, ale zdarzały się wyjątki. Wtedy jedynym ratunkiem był szybki restart, ponieważ nawet jedna taka pomyłka potrafiła zniweczyć plan osiągnięcia najwyższego wyniku. Jak więc widać, gra w pojedynkę jest możliwa, ale nie jestem pewien czy warta wszystkich nerwów i prób osiągnięcia idealnej strategii.

    Mankamentem, o którym warto wspomnieć, jest zbyt mała ilość dostępnych trybów. Kampanię, tak jak wspomniałem, możemy przejść w sposób zwykły z licznikiem dostępnego czasu oraz uproszczony, pozbawiony tego utrudnienia. Poza tym jest jedynie tryb imprezy, gdzie robimy dokładnie to samo, co w kampanii. Jest niby tryb ataku czasowego, który lekko modyfikuje zasady odpowiednio poprzez nagradzanie za dobrze wykonanie czynności oraz karanie za błędy, ale to wciąż identyczne wspólne remontowanie pomieszczeń. Dodatkowo niektórzy mogą być rozgoryczeni z powodu braku opcji sieciowych. Jedyna opcja gry ze znajomymi to wspólne przebywanie przed jednym telewizorem.

    W kwestii audiowizualnej nie mam większych zastrzeżeń. Gra została utrzymana w kolorowej, lekko komiksowej stylistyce, poziomy zaś zachowują odpowiedni poziom różnorodności. Po pierwszych dość standardowych pomieszczeniach, szybko pojawiły się powierzchnie skute lodem lub też utrzymane w koncepcji strasznego domu. Całości przygrywa mająca funkcję tła muzyka, która (choć nie zapada w pamięć) uprzyjemnia wykonywanie kolejnych remontów.

    Zrzut ekranu z gry

    Tools Up! ogrywałem na konsoli Nintendo Switch, więc wspomnę na koniec o kilku aspektach specyficznych dla tej platformy. Gra wygląda dobrze zarówno w trybie stacjonarnym, jak i przenośnym. Nie odczułem ani razu, by mniejszy ekran wpłynął negatywnie na jakoś odbioru w trakcie rozgrywki. Przyznam nawet, że większość czasu spędziłem testując produkcję w trybie handhelda, konsola trafiła do docka dopiero w trakcie ogrywania trybu wieloosobowego. Do obsługi postaci wystarczy pojedynczy Joy-Con, więc jedna para dołączona do konsoli wystarczy, by komfortowo pograć w dwie osoby. Dodatkowo gra została obdarzona polską wersją językową. Nie jest ona domyślnie dostępna i wymaga zmiany w opcjach, ale wiem, że dla wielu posiadaczy taka możliwość jest dużym atutem. Jakiekolwiek teksty pojawiają się jednak wyłącznie w menu, więc ustawiony język nie wpływa jakkolwiek na odbiór produkcji.

    Tools Up! to bardzo przyjemny tytuł będący polską odpowiedzią na dwie części serii Overcooked!. Motyw remontu sprawdza się jako materiał na grę imprezową tak samo dobrze, jak obsługa restauracyjnej kuchni. Obie produkcje dzięki banalnemu sterowaniu i prostym zasadom sprawdzają się jako atrakcja na imprezy i spotkania towarzyskie nawet z osobami nienawykłymi do grania na co dzień. Przy niedoborze dobrych produkcji do ogrania ze znajomymi mogę ze swojej strony jedynie polecić i wrócić do malowania kolejnych ścian.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Tools Up!
    Wydawca:
    All in! Games
    Producent:
    The Knights of Unity
    Data premiery:
    03.12.2019
    Platformy:
    PC, XONE, PS4, Switch
    Recenzowany egzemplarz:
    Nintendo Switch

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + świetna rozgrywka do czterech graczy
    + proste sterowanie
    + różnorodność poziomów
    + miła dla oka oprawa wizualna

    Minusy:
    – mała liczba odmian rozgrywki
    – brak opcji sieciowych

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Tomasz „Snah” Rosłon
    Tomasz „Snah” Rosłon
    W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x