SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Przyjaźń w czasach zarazy. Recenzja komiksu Green Class: 1.Pandemia

    Zielona Szkoła - okładka naprawdę pierwsza klasa!
    Zielona Szkoła – okładka naprawdę pierwsza klasa!

    Od niemal dwóch miesięcy na naszych oczach realizuje się pandemiczny scenariusz, pozwalający skonfrontować rzeczywistość zakażenia i wymuszonej izolacji z wizjami autorów, infekujących na przestrzeni dziesiątek lat różnymi odmianami śmiertelnego wirusa książki, filmy i komiksy. Ostatnie z wymienionych medium reprezentuje Green Class, reklamowany przez Egmont jako hit rynku frankofońskiego. Z opisu wydawcy lepiej jednak zwrócić uwagę na definicję „młodzieżowa opowieść”, istotniejsze moim zdaniem dla oczekiwań czytelnika niż następujące później słowo „postkatastroficzna”. Choć szybki wgląd w fabułę argumentów pozwalających na takie zakwalifikowanie tytułu niby nie skąpi.

    Z dwutygodniowej zielonej szkoły, zorganizowanej gdzieś pośród Luizjańskich moczarów, wraca grupka młodzieży, udręczona brakiem dostępu do wygód sanitarnych i pozwalającej na doładowanie smartfonów elektryczności. Powrót do cywilizacji nie równa się jednak powrotowi do ojczystej Kanady, gdyż w czasie, kiedy licealiści pobierali w terenie lekcję na temat ewolucji, ludzkość padła ofiarą jej kolejnego dowodu, czyli ewoluującego wirusa. W drodze na lotnisko wojsko zatrzymuje  szkolny autobus, a czujne oko kontrolującego pojazd żołnierza wychwytuje zagrożenie infekcją (czego wyznacznikiem jest plaster na skaleczonym policzku Noah, jednego z uczniów) i pasażerowie zostają odesłani na kwarantannę. Badania potwierdzają doraźną diagnozę – z wszystkich uczestników właśnie Noah nie może opuścić granic USA. Więzy rodzinne i przyjaźń nie pozwalają jednak siostrze chłopaka oraz jeszcze czwórce nastolatków na pozostawienie go samego. Dobrowolnie zostają na terenie skażonej strefy i wykradają Noah ze szpitala, by razem z nim podjąć próbę powrotu do domu. Młodzieńcze ideały grupy szybko zostają wystawione na konfrontację z anarchistycznymi modelami przetrwania.

    Skąd Kanadyjczycy wracali? Z leśnej wracali wycieczki.
    Skąd Kanadyjczycy wracali? Z leśnej wracali wycieczki.

    Nie mogę powiedzieć, by scenarzysta komiksu, Jérôme Hamon, nie odrobił lekcji z tematu „postkatastroficznego”, choć nie oceniłbym tej pracy wyżej niż dostatecznie. Kluczowe słowo pandemia, będące podtytułem pierwszego tomu serii, definiuje fabułę krzykliwie, ale na pokaz i nie ma wiele wspólnego z niuansami natury medycznej czy społecznej. Perspektywa jest uproszczona do działań i intencji grupki naszych młodocianych bohaterów, nakreślonych wedle obowiązujących w teen dramie schematów – introwertyzm, kompleksy, rodzinne historie, zakreślanie relacji, czyli upadki i wzloty kumpelskiej wspólnoty.

    Dlatego też Green Class obfituje w budzące pobłażliwy uśmiech sceny, programowo ustawiające konflikt pomiędzy instynktem przetrwania i zagrożeniem. Nie ma miejsca na psychologię (poza oczywistymi manifestacjami psychologii tłumu, której nieuniknionym przejawem jest m.in. emblematyczna bojówka „HF” – Human First) i analizę nastrojów, panujących np. w tymczasowym obozie pomocy, do którego na jakiś czas trafiają bohaterowie, jak też na informacje precyzujące oblicze głównego wroga i uwiarygadniające skalę zagrożenia. Uproszczenia i nielogiczności narracyjne gwarantują za to grupce młodzieży potrzebny dla dalszej akcji immunitet. Sytuacje kryzysowe z udziałem Naju, Lucasa, Lindy, Beth i Sato zachowują z reguły finał właściwy poziomowi przepychanek na szkolnym boisku. I nie zmienia tego obecność dwóch toporków, z którymi wzorem wysokopoziomowego barbarzyńcy z heroic fantasy paraduje ostatni z wymienionych członków paczki.

    Siekiera, motyka... Nie, druga siekiera.
    Siekiera, motyka… Nie, druga siekiera.

    Green Class nie dostarcza ekstremalnych czy choćby intrygujących obrazów również w samym ujęciu działania wirusa – chorzy ulegają przepoczwarzeniu w stwory zdradzające duże podobieństwo do jakże sympatycznego Marvelowskiego Groota, co w połączeniu z zasłużoną entową symboliką i współczesnymi ekologicznymi prognozami zaszczepiło we mnie podejrzenia odnośnie finałowych konkluzji autorów. Cóż, kolejne tomy ujawnią, czy właściwie interpretuję to, co zarysowane zostało w pierwszym.

    Scenarzysta nie porwał mnie grubą krechą, jaką zamaszyście nakreślił historię. Lepszymi umiejętnościami (może z racji dosłowności porównania) wykazał się rysownik, David Tako, choć i w tym przypadku zasadniczą cechę jego stylu definiuje wydawca, pisząc o twórcy „zafascynowany sztuką japońską”. W Green Class więcej jest jednak z mangi niż z tradycyjnej grafiki: dynamika ruchu, dialogujące głowy, redukcja tła, zagęszczenie małych kadrów. Ostatnia cecha często rozprasza rytm narracji. Widać przy tym, że Tako nie jest jeszcze wyrobionym rzemieślnikiem – poziom prezentuje przyzwoity, jako kolorysta nie budzi wątpliwości przynależnością do charakterystycznej dla frankofońskiego rynku palety miękkich barw, ale jak na debiut nie jest to wyróżniająca się wizytówka. Cóż, kolejne tomy ujawnią, czy rozwinie to, co zarysowane zostało jego ręką w pierwszym.

    Ostra amunicja i ostre słowa.
    Ostra amunicja i ostre słowa.

    Green Class nie dostarczył mi rozrywki na oczekiwanym poziomie, za to parokrotnie przysporzył nieoczekiwanego rozbawienia, które zapewne nie było celem autorów. Ale będę obserwował dalszy rozwój komiksowej wizji pandemii w ich wydaniu. Może kwarantanna wydawnicza pomiędzy poszczególnymi tomami przyniesie bardziej obiecujące w sensie czytelniczym prognozy.

    Wydawnictwu Egmont serdecznie dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Green Class: 1.Pandemia
    Wydawnictwo: Egmont
    Scenariusz: Jérôme Hamon
    Rysunki: David Tako
    Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
    Typ: komiks
    Gatunek: młodzieżowy/postkatastroficzny
    Data premiery: 25.03.2020 r.
    Liczba stron: 72

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    +bardzo ładne wydanie (szczególnie okładka)
    +aktualny temat
    +tytuł dla młodzieżowego odbiorcy

    Minusy:
    -zbytnia schematyczność wątków...
    -...postaci...
    -...i perspektywy
    -naiwność rozwiązań

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Łukasz
    Łukasz "Justin" Łęcki
    Dzieciństwo spędziłem przy komiksach TM-Semic, konsoli Pegasus i arcade’owych bijatykach. Od kilkudziesięciu lat sukcesywnie podnoszę stopień czytelniczego wtajemniczenia, nie obierając przy tym szczególnej specjalizacji. Fascynują mnie mity, folklor, omen, symbole – wszystko, co tworzy panoptyczny rdzeń ludzkiej wyobraźni. Estetycznie i duchowo czuję się związany z modernizmem, ale dzięki dzieciom i znajomym udaje mi się utrzymywać niezbędny poziom cywilizacyjnej ogłady. Nałogowo wizytuję antykwariaty książkowe i sklepowe działy słodyczy. Piszę też dla wortalu i czasopisma Ryms.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x