SIEĆ NERDHEIM:

Ciężar tematu. Recenzja komiksu Contrition

Już okładka przedstawia niezwykłą rzeczywistość.

Wstęp walniemy prawie żywcem z Wikipedii, bo lenistwo będzie jednym z motywów przewodnich tego tekstu: Contrition jest komiksową fikcją inspirowaną, po części, faktycznie istniejącym miejscem. Miracle Village to niewielka społeczność w hrabstwie Palm Beach na Florydzie i jednocześnie zmora pozostałych tubylców, może nawet większa od absurdalnych warunków ubezpieczeń nieruchomości. Problemem są mieszkańcy – Restoration Destination (obecna oficjalna nazwa osiedla) zamieszkuje około 200 przestępców seksualnych, co stanowi 80% jego ogólnej populacji. Czemu takie miejsce powstało? Na Florydzie, według prawa, skazańcy w tej kategorii nie mogą zamieszkiwać w odległości mniejszej niż około 300 metrów od szkół, parków, placów zabaw itd., co mocno ogranicza ich możliwość reintegracji. Idealna okazja do pytań i obserwacji na tematy społeczne, psychologiczne, prawne, sprawę można rozpatrywać pod wieloma kątami. Autor komiksu niespecjalnie miał odwagę i pomysł na wykorzystanie tego potencjału.

Tytułowe Contrition jest totalnym odbiciem Miracle Village, od samego założenia funkcjonalnego, przez parafię prowadzoną przez pastora również skazanego za przestępstwo seksualne, aż do kadrów niemalże żywcem przerysowanych ze zdjęć miejscowej infrastruktury. Sama fabuła to jednak zupełna fikcja. Zapalnikiem akcji jest moment, w którym odnalezione zostają zwęglone szczątki jednego z mieszkańców. Policja szybko uznaje wydarzenie za wypadek, bo kto by się przejął pedofilem, ale ambitna dziennikarka zaczyna dostrzegać ślady większej intrygi. Jej śledztwo poprowadzi nas przez historię mającą w założeniu opowiadać o istocie społecznego wykluczenia i potencjalnej odpowiedzi na niesamowicie trudne pytanie: czy skazani za tak obrzydliwe zbrodnie mogą liczyć na odkupienie?

Początek też perfekcyjny, intryguje bez nadmiaru słów.

Tak poważne rozważania obiecuje nam Carlos Portela, niestety w jego scenariuszu brakło miejsca na choćby minimalne poruszenie ogromu problematyki oczywistej dla tak kuriozalnych okoliczności. Fabułę Contrition odbieram trochę tak, jakby ktoś zaprosił mnie na ponury panel dyskusyjny pt. Czy drapieżnik może liczyć na wybaczenie ze strony swoich ofiar. Po sprzedaniu kilkuset biletów główny mówca wchodzi na scenę, wzrusza ramionami, mówi „Kit wie, to zależy”, rzuca mikrofon na ziemię i puszcza widowni Labirynt Denisa Villeneuve. Zamiast rozgrzebywania słusznie oczekiwanych rozterek dostajemy bowiem prawie sztampowy kryminał o zemście i reporterce zatracającej się w swojej pracy. To ostatnie wymieńcie sobie na detektywa i macie scenariusz przynajmniej kilku głównonurtowych filmów lub książek. Można oczywiście sądzić, że autor chciał nam w ten sposób wytłumaczyć, jak trudne jest odnalezienie definitywnego wniosku przy tak wieloaspektowych kwestiach. Może Portela skupił się na konieczności indywidualnego podejścia do każdej z takich spraw? Pozwolę sobie powtórzyć – kit wie – ale gdy ktoś zaprasza mnie do dyskursu, liczę na choćby delikatne liźnięcie tematu.

Jak już udało mi się z trudem odciąć od osobistych roszczeń względem toku historii, w moich dłoniach pozostał kryminał duszny, sprawnie poprowadzony narracyjnie i o dziwo zdolny do oryginalnych decyzji w ramach raczej sztampowego szkieletu. Daruję sobie spoilery, ale relacja dwójki (powiedzmy) głównych bohaterów i zakończenie zdołały mnie zaskoczyć, to była prawie subwersja motywu odkupienia, za to ogromny plus. Wszystko jednocześnie trzyma się mocno w ramach realizmu ludzkich zachowań, łącznie z szarą rzeczywistością olewczego podejścia organów ścigania. Niszczycielski wpływ pracoholizmu też oczywiście mamy, chyba, Carlosowi Porteli nie udało się zbytnio zainteresować mnie losami jedynej sprawiedliwej zatraconej w dochodzeniowym zamęcie. Brakło czegoś, co usprawiedliwiłoby jej maniakalną wręcz obsesję i czasu na zapoznanie się z nią przed całym dramatem.

Dobre złego początki.

Na szczęście na warstwę graficzną tak mocno narzekać nie muszę. Keko, czyli właściwie José Antonio Godoy Cazorla, rysował komiksy na kilka lat przed moim pojawieniem się na tym brutalnym świecie i to jest rzemieślniczo oczywiste. Wizualnie Contrition to zatopiony w czerni fotorealizm teł z mozolnie wyłaniającymi się z ciemności wizerunkami bohaterów ujętymi w zdecydowanie mocniej stylizowanym tonie. Fajny zabieg, dzięki niemu postacie są wyraźnie odrębne na przytłaczająco zalanych tuszem kadrach, a plastyczność anatomii i mimiki nie odbiega znowu tak mocno od rzeczywistości. Keko stworzył czarno-białe ilustracje, które doskonale pasują zarówno do obecnego stanu Contrition, jak i do tego, czym ten komiks mógłby być, gdyby potencjał scenariusza został w pełni zrealizowany. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio widziałem tak ciemne panele, to brud adekwatny do ciężaru tematyki, zarzucony na większość scen filtr gęstej sadzy. O dynamice nie ma tu co rozprawiać, bo brakuje okazji do ukazania jej, ale w całym tym statecznym i ponurym anturażu album jest wizualnie co najmniej zadowalający. Mi osobiście nie pasuje jedynie może zbyt mocny fotograficzny charakter rysunków, na tym etapie już nawet nie przypomina to odrysowywania, a faktyczne zdjęcia przerobione cyfrowo. Nawet jeśli Keko to właśnie zrobił, czego bym nie pochwalał absolutnie, to udało mu się wykonać robotę umiejętnie i jedynie o personalne preferencje rozbija się potencjalny absolut mojej pochwały.

Ciemno? Połowa stron w tym komiksie tak wygląda i efekt jest kapitalny.

Nie ma co się oszukiwać, oczekiwania odgrywają ogromną rolę w tym, jak odbieramy kulturę. W starciu z mocno konkretnym pomysłem na to, co Contrition powinno mi dostarczyć, otrzymałem niestety pierwsze rozczarowanie od wydawnictwa Nagle!. W obliczu raczej pozytywnych recenzji w polskim internecie zastanawiałem się, czy moja ocena nie wynika jedynie ze zbyt mocno ograniczonych założeń, czy nie przytłumiło to u mnie zdolności dostrzeżenia plusów nieujętych w nawiasie personalnych wymagań, ale nie wydaje mi się. Już samym miejscem akcji i naturalnie związaną z nim tematyką Carlos Portela złożył garść ekstremalnie trudnych do zrealizowania obietnic. Mógłbym być też bardziej wyrozumiały, trudno przecież wydawać definitywne osądy w ramach tak kontrowersyjnych zagadnień. Oczekiwałbym jednak choćby próby, podjęcia dyskusji i wskazania kilku ścieżek rozumowania. Zamiast tego dostałem porządnie napisaną, ale raczej sztampową crime dramę, która siląc się na eksploatację ekstremalnie interesującego konceptu, nie ma odwagi nawet delikatnie szturchnąć go kijem. Przynajmniej rysunki świetne.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Contrition
Wydawnictwo: Nagle! Comics
Scenariusz: Carlos Portela
Rysunki: Keko
Tłumaczenie: Marta Turnau
Typ: komiks
Gatunek: thriller, kryminał, obyczajowe
Data premiery: 13.09.2023
Liczba stron: 168
EAN: 9788367725101

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Filmowiec
4 miesięcy temu

Super wpis 🙂 Oby więcej podobnych

Rafał "yaiez" Piernikowski
Rafał "yaiez" Piernikowski
Piszę o głupotach od kiedy tylko nauczyłem się, jak wyglądają literki. Od fanowskiego systemu RPG w czasach podstawówki i opowiadań w ramach lore uniwersum Warcrafta przeszedłem do kulturowej grafomanii. Od lat prowadzę bloga muzycznego Nieregularnie Relacjonowana Temperatura Hałasu, tylko troszkę krócej działam w redakcji Nerdheim. Jako anglista z wykształcenia język traktuję swobodnie, dopóki spełnia swoją funkcję użytkową, co jest zręcznym usprawiedliwieniem mojego nieposzanowania podstawowych zasad. Zawodowo zajmuję się ubezpieczeniami na rynek USA. Prywatnie katuję skrzeczącą muzykę, tony komiksów (Ameryka, Japonia, Europa w tej kolejności), gry video, planszóweczki i składam modele japońskich robotów.
Wstęp walniemy prawie żywcem z Wikipedii, bo lenistwo będzie jednym z motywów przewodnich tego tekstu: Contrition jest komiksową fikcją inspirowaną, po części, faktycznie istniejącym miejscem. Miracle Village to niewielka społeczność w hrabstwie Palm Beach na Florydzie i jednocześnie zmora pozostałych tubylców, może nawet większa...Ciężar tematu. Recenzja komiksu Contrition
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki