Więcej

    Krew i gotyk. Recenzja komiksu Bloodborne tom 1: Śmierć snu

    KorektaLilavati
    Bloodborne tom 1 - okładka
    Bloodborne tom 1 – okładka

    Nie zamierzam się kryć z faktem, że uwielbiam mroczne klimaty. Gdy tylko otrzymałem możliwość recenzowania pierwszego tomu Bloodborne’a,nie wahałem się ani chwili. Nie ukrywam też, że nie miałem styczności ani z grą w wersji konsolowej, ani karcianą, a decyzję podjąłem na podstawie przykładowych kadrów zamieszczonych w Internecie i klimatycznej okładki. Czy było to błędem?

    Już na wstępie zaznaczę, że egmontowskie wydanie Bloodborne’a zadowoli każdego fana rysunkowych historii. Twarda oprawa połączona z wydobywającym się mrokiem oraz zachowanie minimalizmu (mam tu myśli brak cytatów zachęcających do lektury) były dobrym ruchem ze strony wydawnictwa. A jak prezentuje się wnętrze?

    Warto podkreślić, że za kwestię wizualną odpowiada nasz rodak Piotr Kowalski. Jego prace można spotkać choćby w serii SEX oraz Urban Vampires. Rysunki Polaka charakteryzuje szczegółowość i dynamizm, a w Bloodborne jest to doskonale widoczne i stanowi jego mocny akcent. Lokacje i atmosfera wręcz przyduszają czytelnika i wzbudzają niepokój towarzyszący już od pierwszych stron. Sceny walk pełne posoki i detali cieszą oczy. Kolejną silną stroną Śmierci snu jest umiejętnie poprowadzona fabuła i styl narracji. Tą częścią zajął się Ales Kot (m.in. Bucky Barnes: The Winter Soldier #1-11). Dobrze dobrana kolorystyka (w tej roli Brad Simpson wespół z Kevinem Enhartem) stanowi dopełnienie całości.

    Bloodborne tom 1 - przykładowa strona
    Bloodborne tom 1 – przykładowa strona

    Śmierć snu została podzielona na dwie odrębne części, które łączy jedno – miasto Yharnam (czyżby oczko w stronę Lovecrafta?). Miejsce to ma pewien problem. Panuje w niej zaraza zmieniająca mieszkańców w krwiożercze bestie. Pierwsza z historii opowiada o losach bezimiennego Łowcy szukającego tajemniczego dziecka obdarzonego niezwykłą mocą. Według krążących plotek zdolność ta jest w stanie odmienić życie zabójcy potworów. Otwierającatom opowieść to nic innego jak pełny przemocy i widowiskowych walk action horror. Wypełnione posoką plansze i dynamiczna akcja zadowolą fanów gatunku. Tym, którzy nie znają gry (jak ja), początek może wydawać się nazbyt niejasny, ale w miarę kolejnych stron pewne fakty zaczynają dawać punkt odniesienia i pomagają ustalić, o co w tym wszystkim chodzi (choć też nie do końca).

    Drugi wątek przedstawia losy zupełnie innych postaci. Pierwsze skrzypce gra Alfredius, naukowiec samouk, pragnący za wszelką cenę nie tylko rozwiązać zagadkę zarazy, ale przede wszystkim znaleźć lek mogący raz na zawsze zakończyć trwający koszmar. Podczas prowadzenia badania zwłok udaje mu się ustalić pewną zależność. W międzyczasie nawiązuje znajomość z Clemensem – jednym z członków Kościoła Uzdrowienia. Choć łączy ich wspólny cel, z biegiem czasu ich przyjaźń zostaje poddana ciężkiej próbie. Zamykająca tom historia to poniekąd opowieść detektywistyczna z elementami horroru i romansu okraszona bardzo gorzkim finałem. W porównaniu do poprzedniej części akcji jest zdecydowanie mniej, lecz wszystko to wynagradza przytłaczający klimat oraz nuta groteskowej tajemnicy.

    Bloodborne tom 1 - przykładowa strona
    Bloodborne tom 1 – przykładowa strona

    Pierwszy tom Bloodborne według sprawdzonych źródeł nie jest w żaden sposób powiązany fabularnie z grą. Jedyną cechą wspólną łączącą komiks i dzieło studia From Software jest gotyckie uniwersum. Dla osób, które spędziły wiele godzin wcielając się w postać Łowcy na konsoli, Śmierć snu będzie miłym dodatkiem. Z kolei dla pozostałych – świetną lekturą i wprowadzeniem do nieznanego, aczkolwiek bardzo interesującego świata. Z niecierpliwością oczekuję już na tom drugi, który prawdopodobnie pojawi się w tym roku na polskim rynku wydawniczym. 

    Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Bloodborne tom 1: Śmierć snu
    Wydawnictwo: Egmont
    Scenariusz: Ales Kot
    Rysunki: Piotr Kowalski
    Tłumaczenie: Piotr Czarnota
    Typ: komiks
    Gatunek: horror/detektywistyczny
    Data premiery: 04.12.2019
    Liczba stron: 224

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + mroczny, gotycki klimat
    + dwie różne od siebie historie
    + cudowne kadry
    + sposób narracji
    + charakter wydania
    + nie trzeba znać uniwersum…

    Minusy:
    - ale mogą wystąpić pewne problemy na początku

    Dodaj komentarz

    avatar
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.