SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Godny wróg. Recenzja komiksu Batman, Który się Śmieje Tom 1

    Batman, Który się Śmieje - urocze lico
    Batman, Który się Śmieje – urocze lico

    (UWAGA: recenzja zawiera spoiler dotyczący serii Batman Metal)

    Batman Metal zaraz po ukazaniu się na rynku amerykańskim z miejsca zdobył serca miłośników Człowieka-Nietoperza. Wszystko za sprawą nowego protagonisty – Batmana, Który się Śmieje. To indywiduum szybko wpisało się do annałów popkultury, o czym świadczy choćby zwiększająca się liczba cosplayerów wcielających się w mrocznego psychopatę oraz pojawienie się tej postaci w formie dodatkowego skina w najnowszej odsłonie gry Mortal Kombat.  Mimo oryginalnej fabuły oraz różnorodności postaci, seria BM nie została przyjęta w Europie tak entuzjastyczne, jak to miało miejsce za oceanem.

    Po wydarzeniach z Batman Metal, czołowy protagonista serii jakimś cudem wychodzi cało z konfrontacji z Jokerem i kontynuuje swoją destrukcyjną misję. Sadystyczna wersja Bruce’a Wayne’a pojawia się w Gotham City (w uniwersum, o którego losach opowiada większość komiksów) i od czasu do czasu podrzuca zwłoki Wayne’ów z innych światów, by wywabić Batmana z kryjówki i go zabić. Śmierć Człowieka-Nietoperza sprawiłaby, że Batman, Który się Śmieje bez swoich wrogów stałby się jeszcze potężniejszy. Realizacja marzeń o wprowadzeniu istnego chaosu do wszystkich uniwersów byłaby tylko kwestią czasu. W misji zabicia Batmana złoczyńca może liczyć na pomoc alternatywnej wersji Człowieka-Nietoperza – Ponurego Rycerza. Wyróżnia go przede wszystkim bezkompromisowość i pełne uzbrojenie, do którego znany wszystkim Bruce Wayne czuje najzwyklejszą w świecie niechęć. Jednym z punktów do odhaczenia przez mroczne alter ego Batmana jest wizytacja w Arkham i likwidacja Jokera. Odwiedziny w  Azylu rozczarowują protagonistę. Zamiast oryginalnego Klauna Zbrodni zastaje podstawionego sobowtóra. Zielonowłosemu bandycie udało się wcześniej zwiać ze szpitala, by ukryć się w ciemnościach jaskini Batmana. Gdy Człowiek-Nietoperz i jego największy wróg stają ze sobą twarzą w twarz, ten drugi popełnia samobójstwo, a do organizmu Wayne’a dostaje się toksyna autorstwa samego Jokera. W momencie śmierci zielonowłosy wypowiada ważną kwestię: „jedyny sposób, by go pokonać, to stać się nim (Batmanem, Który się Śmieje)”. Od tego momentu akcja nabiera zawrotnego tempa.

    The Batman Who Laughs - kadr w komiksu
    The Batman Who Laughs – kadr w komiksu

    Za scenariusz Batmana, Który się Śmieje odpowiada Scott Snyder. Tak, to ten pan, który stworzył Amerykańskiego Wampira. Choć działalność artystyczną Snydera można podzielić na dwa bieguny (tą udaną i tą zdecydowanie mniej), nie ulega wątpliwości, że Batman Who Laughs jest pozycją godną przeczytania. Wiele wątków zawartych w pierwszym tomie zostaje na stałe w pamięci (jak choćby wspomniane wcześniej samobójstwo Jokera).

    Na duży plus zasługuje też szata graficzna autorstwa Mike’a Simpsona (znanego bardziej jako Jock). Kadry przepełnione mrokiem oraz zabawa cieniami czynią ten album wyjątkowo pięknym. Plansze wypełnione akcją są dynamiczne i szczegółowe, a Jock nie szczędzi dłoni w staraniach, by w najlepszy dla siebie sposób zaprezentować tytułowego protagonistę. Jak już przy rysunkach jesteśmy, warto wspomnieć, że na końcu tomu umieszczono kilka alternatywnych okładek. Przyznam, że zarówno projekty Riccardo Federiciego, jak i Gabrielle Dell’Otto (widoczna inspiracja Punisherem i Spawnem) sprawdziłyby się zdecydowanie lepiej jako główny motyw od ostatecznie wybranej do tej roli ilustracji autorstwa Jocka.

    The Batman Who Laughs - multum napięcia
    The Batman Who Laughs – multum napięcia

    Czytelnicy, którzy nie mieli okazji zapoznać się z Batman Metal, mogą śmiało sięgnąć po Batman, Who Laughs. Historia poprowadzona jest w taki sposób, że nie odczuwa się żadnych ubytków fabularnych, mimo znajdującej się na okładce informacji o bezpośrednim nawiązaniu do poprzedniej serii. Fani Człowieka-Nietoperza mogą też liczyć na ukryte smaczki jak choćby nawiązanie do popularnej w Polsce serii animowanej Batman Przyszłości.

    Może potrzebny jest inny Rycerz do walki ze złem?
    Może potrzebny jest inny Rycerz do walki ze złem?

    Moim zdaniem Batman, Który się Śmieje nie należy do grona komiksów wybitnych, ale plasuje się wysoko w mojej hierarchii pozycji godnych przeczytania choćby raz. Zgrabnie przeprowadzona historia, plansze Jocka oraz główny protagonista stanowią o sile tej pozycji. Cieszy też wykorzystanie potencjału tak kultowych postaci jak Alfred Pennyworth i komisarz Gordon. Po zakończonej lekturze i umiejętnie zagranym cliffhangerze nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na tom drugi.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Batman, Który się Śmieje, tom 1
    Wydawnictwo: Egmont Polska
    Scanariusz: Scott Snyder
    Rysunki: Jock
    Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
    Data premiery: 29.04.2020
    Liczba stron: 232

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + genialne plansze
    + tytułowy protagonista
    + postać Ponurego Rycerza
    + solidne wydanie
    + nie trzeba znać serii Batman Metal
    + galeria alternatywnych okładek

    Minusy:
    - czasem zbyt chaotyczna akcja

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x