Więcej

    Bajka o końcu świata. Recenzja komiksu Bajka na końcu świata, tom 5

    KorektaLivati

    Sztuka od zawsze ulegała modom i wpływom. Wystarczy choć trochę zainteresować się tematem, by to zauważyć. Nic więc dziwnego, że gdy w ostatnich latach gatunek postapo zyskał na popularności,  jak te grzyby po deszczu pojawiły się dzieła eksplorujące tę tematykę. I nie tylko. Schemat opowieści, których akcja toczy się po końcu świata był przez autorów poddawany najróżniejszej obróbce, rozkładany na czynniki pierwsze, wywracany do góry nogami i zaszczepiany na różne grunty. Naszym rodakom dobrze wyszły tego typu historie dla młodzieży (pamiętacie dylogię Dopóki nie zgasną gwiazdy?), nic więc nie stało na przeszkodzie, by nie miała sprawdzić się także postapokalipsa dla najmłodszych. I sprawdziła się, na dodatek podana w formie komiksu, który jednak ma szansę spodobać się nie tylko najmłodszym.

    Świat, jaki znamy, dobiegł końca. Pod burym niebem, wśród zrujnowanych budynków i wszędobylskiego pyłu oraz dymu, maszeruje mała dziewczynka o imieniu Wiktoria, za towarzysza mając tylko swojego psa, Bajkę. Wydaje się, że nikt z ludzi poza nią nie przeżył, świat jest opustoszały i wymarły, ale dziewczynka chce odnaleźć swoich rodziców.

    Tym razem jednak to Bajka wędruje samotnie, po tym, jak musiała się rozstać ze swoją właścicielką Wiktorią. Niestety szybko przekonuje się, że jest gorzej, niż myślała. Nie wie za bardzo, co robić, nie potrafi rozpalić ognia… Spotyka ćmę, która staje się jej nową towarzyszką podróży, jednak dokąd zawędrują? I jak długo będą razem? Droga jest długa i pełna zagrożeń, ale nadal najważniejsze pozostaje pytanie, gdzie teraz jest Wiktoria i jak sobie radzi? Czy udało jej się odnaleźć rodziców, czy może jednak spotkało ją coś złego? I czy jeszcze się kiedyś zobaczą?


    Jak pisałem na wstępie, Bajka na końcu świata jest co prawda komiksem przeznaczonym głównie dla dzieci, trudno jednak ograniczać się tylko do tego grona, bo dobre opowieści są zarówno ponadczasowe, jak i ponad podziałami, i taka właśnie jest ta seria Podolca. Owszem, może to i lekka, a na dodatek, jak wskazuje na to tytuł, bajkowa historia, ale bajki zawsze mają do zaoferowania coś więcej. Przesłanie i morał to elementy najbardziej oczywiste, ale znajdziecie tu też choćby sporo goryczy i smutku. Dostosowanych oczywiście do wieku odbiorców docelowych, ale wyraźnych. Co więcej, nie brakuje tu także ciekawych pytań, które intrygują, popychają akcję do przodu i nie są bez znaczenia dla budowania klimatu Bajki na końcu świata.

    Abstrahując jednak od tego, seria Podolca to dobry komiks przygodowo-fantastyczny, z typowym małoletnim bohaterem jako tym, który musi dźwigać na swoich barkach duży ciężar. Być może nawet zbyt duży. Wyprawa w poszukiwaniu rodziców staje się, jak to w takich przypadkach bywa, podróżą ku dorosłości, a właściwie dojrzałości. I dojrzewa też sama Bajka, a wszystko to niby w klasycznych, ale odświeżonych ramach.

    Do tego dochodzi znakomita szata graficzna. Prosta, jak i treść, i jak treść udana. Przede wszystkim jednak budująca znakomity klimat. Wyblakła, oranżowa paleta barw (nie do końca jak z Mad Maxa, ale bliska) czasem staje się bardziej żywa, soczystsza i bogatsza, za każdym razem robi spore wrażenie. Wszystko to wieńczy świetne wydanie w twardej oprawie, równie znakomite jak cała reszta. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak polecić ten tytuł waszej uwadze, bo po prostu jest tego wart. Szczególnie na początek przygody z komiksami dla młodych czytelników.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Bajka na końcu świata, tom 5: Odległe krainy
    Data premiery: marzec 2020
    Scenariusz i rysunki: Marcin Podolec
    Typ: komiks
    Gatunek: komiks dla dzieci

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + niezły scenariusz
    + zachwycająca szata graficzna
    + znakomite wydanie

    Minusy:
    - drobne błędy graficzne

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com