• ŚWIAT KOMIKSU
Więcej

    Dwaj panowie „S”. Recenzja komiksu Action Comics Volume 3: Men of Steel (Rebirth)

    Superman Action Comics 3 cover

    Głównymi bohaterami serii Action Comics są, prócz Supermana oczywiście: „aklimatyzująca się” w redakcji „Daily Planet” Lois Lane, pozbawiony nadludzkich mocy (i świadomości bycia zupełnie nie na miejscu) Clark Kent, a także Lex Luthor, zakuty w napędzaną technologią Apokolips zbroję z wielkim, neonowym „S” na piersi. Ten ostatni był gwiazdą poprzednich albumów – błyszczał szczególnie na tle niegodnego zapamiętania mordobicia z Doomsdayem (jakoś nie mogę przeboleć lektury Path of Doom). W Men of Steel wreszcie doczekaliśmy się występu, gdzie SuperLex gra pierwsze skrzypce.

    Luthor znalazł się bowiem na celowniku dwóch poważnie wyglądających jegomościów, przypominających Flipa i Flapa na sterydach – jeden wielki, drugi jeszcze większy, pierwszy raczej szybki, zaś jego kolega – raczej silny. Zbrojni w zaawansowane bronie, pancerze oraz moce należą do tych stereotypowych przeciwników Człowieka ze Stali, którzy z pewnością zaginą w pomroce komiksowych dziejów. Głównym celem przybyszów jest wykonanie doraźnego wyroku śmierci na Luthorze – za niepopełnione jeszcze przezeń zbrodnie (koncept w stylu Raportu mniejszości). Oczywiście, na drodze egzekutorom staje Superman.

    Superman Action Comics 3 001

    Do tej pory obaj panowie „S” nie darzyli się, oględnie mówiąc, zbytnią sympatią (czasami dochodziło nawet do rękoczynów), lecz teraz przyjmują wspólny front przeciw niesłusznym oskarżeniom. Luthor ma ponoć w nadchodzącym czasie przejąć schedę po Darkseidzie, by terroryzować, niszczyć i zniewalać całe uniwersum. Zarówno Superman, jak i SuperLex sprzeciwiają się prewencyjnemu wyrokowi za domniemaną winę z przyszłości. Każdy z nich reaguje inaczej. Kal ze stoickim spokojem po wielokroć tłumaczy, że póki nie było zbrodni, póty nie ma winnego, zaś Lex po prostu wyzywa sędziów od kretynów. Skoro o ławnikach mowa, to interesujący jest pomysł kosmicznego trybunału, złożonego z istot ocalałych (Remnants) z holokaustu zgotowanego przez armie Apokolips. Chcąc nie chcąc, nielubiący się bohaterowie muszą ramię w ramię zetrzeć się z tandemem siepaczy. Przypomina to nieco sąd boży, trochę podchody, czasami debatę oksfordzką, a miejscami partię szachów.

    Superman Action Comics 3 002

    Ta wspólna walka zmienia wiele w relacjach pomiędzy Kal-Elem a Leksem Luthorem – pomimo różnicy charakterów oraz poglądów rodzi się między nimi szacunek i zrozumienie (na swój sposób). Nie sądzę jednak, by mogli sobie zaufać na tyle, by Człowiek ze Stali był skłonny wyjawić SuperLeksowi jedną ze swoich słabości, co niestety czyni (na swą zgubę zapewne). W Men of Steel głośno wybrzmiewają fundamentalne zasady, jakimi (w super-pracy i poza nią) kieruje się Superman – szacunek dla każdej formy życia, poszanowanie prawa, niechęć do rozwiązań siłowych i agresywnych. Wyrazem tej postawy jest wypowiedziana przez Kal-Ela kwestia: „My commitment (to life) comes from faith that any being, no matter how bad or misguided, deserves to wake up next day”. Dan Jurgens – weteran komiksów z Supkiem – uchwycił tutaj absolutną kwintesencję prawdziwego Człowieka ze Stali.

    Superman Action Comics 3 003

    Tymczasem na Ziemi Lois miała przeprowadzić wywiad z Luthorem (właścicielem „Daily Planet”), ale ten z przyczyn niezależnych jest nieosiągalny, więc dziennikarka rozpoczyna śledztwo w sprawie Geneticronu. Budynek tej tajemniczej (i niewątpliwie złowieszczej) korporacji w poprzednim tomie zniknął z Metropolis (dosłownie, nikt go nie zburzył) i pozostała po nim jedynie dziura w ziemi. Wokół firmy unosi się smród podejrzeń – w końcu to z jej laboratorium uwolniono Doomsdaya, zaś Clark Kent (nie mylić z Clarkiem Smithem – tym prawdziwym Supermanem) cudem uszedł z życiem uciekając przed tamtejszymi ochroniarzami. A teraz snuje się za reporterką niczym zły cień – wypytuje o wszystko, wściubia wszędzie nos i nachodzi w mieszkaniu. Jest nachalny i wścibski, zdecydowanie przekraczając granice „friendzone”. Mam nadzieję, że zagadka obecności Clarka Kenta w DC Rebirth wkrótce się wyjaśni, bo osobnik ten działa mi na nerwy.

    Men of Steel to najlepszy jak dotychczas volume z serii Action Comics. Nie znaczy to, że jest szczególnie wysublimowany bądź rewolucyjny – z braku innej superbohaterskiej lektury można po niego sięgnąć. To lekkie komiksowe czytadło – w sam raz na wakacje.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Action Comics Volume 3: Men of Steel (Rebirth)
    Wydawnictwo: DC Comics
    Typ: Komiks
    Gatunek: Superbohaterowie
    Data premiery: 4.07.2017
    Scenariusz: Dan Jurgens
    Rysunki: Patrick Zircher
    Liczba stron: 141

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + rozwinięcie relacji Superman-Luthor
    + podkreślenie credo życiowego Człowieka ze Stali
    + koncepcja trybunału „ocalałych”
    + więcej SuperLeksa!

    Minusy:
    - nadal okładanie się po pyskach
    - ujawnienie przez Supermana swojej słabości
    - dość stereotypowi przeciwnicy
    - więcej Clarka Kenta

    Dodaj komentarz

    avatar
    Marcin „Martinez” Turkot
    Marcin „Martinez” Turkot
    Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...