SIEĆ NERDHEIM:

Buntownik na kursie kolizyjnym. Recenzja gry XDefiant

XDefiant - jeden z operatorów
XDefiant – jeden z operatorów

XDefiant udanie zadebiutował już jakiś czas temu, osiągając trzy miliony unikalnych graczy w zaledwie dwa dni od premiery. Taki sukces na pewno ucieszył włodarzy Ubisoftu, ale należy pamiętać, że gra jest darmowa, a wśród użytkowników znaleźli się ciekawscy chcący sprawdzić, co ma do zaoferowania. Warto zatem przyjrzeć się temu tytułowi bardziej na chłodno. XDefiant chwyta od pierwszych minut, przypominając najlepsze czasy COD Black Ops 3 i 4. I kiedy już cię w sobie rozkocha, ujawnia swoje błędy i braki, przez które zaczynasz ją nienawidzić. Spędziłam w tej produkcji ponad 50 godzin, przetestowałam wszystkie tryby, bronie i klasy, a moją relację z nią można opisać statusem „to skomplikowane”. Regularnie wracam do gry, ale po godzinie/półtorej mam ochotę rzucić padem. Skąd zatem te skrajne emocje, jakie wywołuje w odbiorcach nowa, sieciowa produkcja francuskiej korporacji?

XDefiant - screen z gry
XDefiant – screen z gry

Wątpliwy, prowokacyjny tytuł oraz opis „pogromca Call of Duty” mogły wywindować oczekiwania w stosunku do gry. A jest to nic więcej niż arenowy hero shooter z meczami 6 vs 6. Ubisoft wykorzystał w nim swoje dziedzictwo, wrzucając do strzelanki pięć frakcji z różnych gier: Libertad (Far Cry), Czyścicieli (The Division), Echelon (Splinter Cell), Zjawy (Ghost Recon), DedSec (Watch_Dogs). Pomiędzy dostępnymi trzema wersjami postaci frakcyjnych możemy się dowolnie przełączać, różnią się one jedynie kosmetycznie, a odblokowujemy je wykonując konkretne wyzwania np. uleczenie odpowiedniej liczby obrażeń lub spalenie wrogów. Podobnie jest z urządzeniami i bronią, których otrzymujemy ponad dwadzieścia. Używanie pukawek w meczach podnosi ich poziom, a ten odblokowuje dodatki w postaci kolb, magazynków itd. Postacie wyposażone są w umiejętności. Do wyboru mamy dwie aktywne, jedną pasywkę przypisaną do frakcji oraz umiejkę specjalną nazwaną tu ultem. Jej pasek aktywacji zapełniamy dokonując zabójstw i zdobywając punkty za cele związane z trybami gry. Wszystkie umiejętności potrzebują czasu odnowienia. Przy odrodzeniu można dowolnie zmieniać postacie i zestawy broni. Po składach drużyn widać, które ze zdolności są preferowane przez graczy i bardziej przydatne od innych. Takie leczenie Libertadu z natychmiastowym boostem może uratować nas od rychłej śmierci z nadmiaru ołowiu, a niewidzialność Echelonu daje zdecydowaną przewagę na polu walki, szczególnie w szybkich starciach na bliskim dystansie. Z pająka DedSecu, który śledzi wroga i atakuje go niczym facehugger, można skorzystać pod warunkiem, że zdążymy zdjąć oponenta zanim ten w łatwy sposób pozbędzie się pajęczaka. Ta zdolność traci więc na znaczeniu. Podobnie jest z tarczą Zjaw, dającą ochronę jedynie przed pociskami nadlatującymi z przodu.

XDefiant - screen z gry
XDefiant – screen z gry

Przydałby się tu jakiś balans. Przy dobrym korzystaniu z umiejętności klasowych i strategicznym podejściu można zdominować potyczki, ale tu potrzebna jest komunikacja i gra ze znajomymi, nie z randomami, którzy na mapach zadaniowych bardziej zainteresowani są nabijaniem licznika zabójstw niż realizacją celów. W tej chwili dostępne jest sześć trybów gry: Kontrola Strefy, Eskorta (z dedykowanymi mapami), Dominacja, Okupacja, Cyngiel i klasyczny, wprowadzony niedawno Deathmatch. Najlepiej gra mi się w trybie Cyngiel, będącym podrasowaną wersją Kill Confirmed. Im więcej żetonów z zabitych wrogów zbierzemy, tym szybciej stajemy się tytułowym Cynglem, mającym większą odporność i szybkość w stosunku do pozostałych graczy. Dzięki tej przewadze możemy błyskawicznie likwidować oponentów i zbierać dodatkowe punkty. Żeby nie było za łatwo, pozycja Cyngla oznaczona jest na mini mapie, co czyni z niego cel polowania lub ochrony. Na wstępie dostajemy 14 map, ale ich rotacja bywa niewielka. W grach standardowych XDefiant pozbawiony jest SBMM (Skill-based matchmaking), więc łączeni jesteśmy na podstawie pingu i regionu. Wersja beta trybu rankingowego dobiera graczy na podstawie umiejętności i stawia na mecze czterech na czterech z tymi samymi zasadami.

Problemów XDefiant ma wiele. Począwszy od wspomnianego balansu umiejętności, po balans broni. Snajperki zabijające na strzał, nieważne w jaką część ciała się trafi, wymagają znacznego osłabienia, szczególnie przy dość wysokim TTK (time to kill) dla innych broni. Drużyna sześciu snajperów Echelonu w strojach ghillie? Wcale nie taki rzadki widok. Być może z czasem, wraz z poszerzaniem dostępnych frakcji, Ubisoft wprowadzi banowanie operatorów wzorem Rainbow Six Siege. Największą bolączką tytułu jest jednak niedziałający hit reg, przez co można władować w przeciwnika cały magazynek, a nawet jedno trafienie nie zostaje zarejestrowane. Zabiera to całą zabawę, ale przede wszystkim punktowane asysty i zabójstwa. Gra potrafi też odrodzić nas za plecami wrogiej drużyny. Oszuści nie trafiają się często, ale miałam już przypadek gracza używającego hacka na niewidzialność. W trybie Eskorty zaliczył 97 zabójstw, nasza drużyna niewiele była w stanie zrobić, gdy kładł nas strzałami znikąd przez całą rozgrywkę. Co jakiś czas w meczach trafiał się też miłośnik aimbota. Najwyraźniej zaimplementowany w XDefiant anti-cheat nie działa zbyt dobrze.

XDefiant - screen z gry
XDefiant – screen z gry

Są też inne braki. Pożądanymi elementami w sieciowych, kompetytywnych strzelankach jest możliwość oznaczania wroga na mapie i kill-cam, a tych w produkcji Ubisoftu nie uświadczymy. Przeszkadza również brak paska postępu gracza. Wszystko jest tu kolorowe, luzackie, niektóre wypowiedzi postaci żenują i wywołują zgrzytanie zębami. Jeśli korzystamy z konsoli i chcemy szybko dołączyć do meczu, włączony crossplay jest niezbędny. Tak grałam przez większość czasu. W przeciwnym razie zapełnianie grupy może trwać nawet 15 minut. Żeby nie było, że tylko narzekam, XDefiant ma też udane elementy. Przede wszystkim używanie niektórych umiejętności daje sporo frajdy. Jestem wielką fanką The Division, więc możliwość grania na mapach z tej serii przyspiesza mi tętno. Arcade’owy typ rozgrywki sprzyja dynamicznym, krótkim meczom, w których można skakać, robić długie wślizgi i zachodzić przeciwnika od flanki. Wszystko za sprawą rozbudowanych wertykalnie i horyzontalnie map, pełnych rożnych ścieżek. Szkoda jedynie, że nie na każdą powierzchnię da się wspiąć i destrukcja otoczenia nie istnieje. Model strzelania jest przyjemny i łatwy do opanowania. Gra ma bardzo niski próg wejścia i punktuje nawet słabszych zawodników.

Oczywiście w tego rodzaju produkcji nie mogło zabraknąć przepustki bojowej. W wersji podstawowej jest ona dostępna za 700 monet, które można nabyć za około 45 zł, jest to więc standardowa cena. Kolejne poziomy możemy również dokupować. W sklepie gry oferowane są zestawy skórek na postacie i bronie i tu z cenami bywa różnie, bo zwykła skórka potrafi kosztować więcej niż battle pass. Dyskusyjną kwestią jest również odblokowanie frakcji DedSec. Możemy to zrobić po zdobyciu 700 tysięcy punktów doświadczenia, co w świecie gry jest bardzo mozolnym zajęciem, lub kupić dostęp za XMonety.

XDefiant - screen z gry
XDefiant – screen z gry

Mam z oceną XDefiant pewien problem. W obecnym stanie jest grą przeciętną, zbyt ufajnioną, pełną niedoróbek nieakceptowalnych dla gier multi, a zarazem dobrze się w niej bawię za sprawą trybu Cyngiel i znanych map. Rynek sieciowych FPSów jest w tym momencie już przesycony, do wyboru mamy bardzo dużo tytułów o różnych settingach i założeniach. Czy pełen sprzeczności XDefiant ma z nimi szansę? Wszystko zależy od tego, na ile Ubisoft będzie wsłuchiwał się w głosy graczy. Wiemy już, że wprowadza pożądane zmiany, ostatnie patche przyniosły m.in. zmniejszenie XP potrzebnego do awansu broni i kolejny tryb. Serwery też stały się stabilniejsze. Pytanie brzmi: na jak długo wystarczy nowej zawartości? Już jutro do gry trafi pierwszy sezon z nowymi brońmi, frakcją z Rainbow Six Siege i poziomami Prestiżu, co dobrze rokuje na przyszłość. Może XD zamiast farsy okaże się czarnym koniem w wyścigu po uznanie miłośników sieciówek.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: XDefiant
Wydawca: Ubisoft
Producent: Ubisoft
Platformy: PlayStation 5, Microsoft Windows, Xbox Series X|S
Gatunek: FPP, FPS, akcji, sieciowe, strzelanka, crossover
Data premiery: 21.05.24
Recenzowany egzemplarz: XSX

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Sylwia "Lou" Kaźmierczak
Sylwia "Lou" Kaźmierczak
Z grami wideo i komiksami związana od dziecka. Fanka mang yuri, postapo i strzelanek wszelakich. Kocia mama i okazjonalnie stalkerka w Zonie.
XDefiant udanie zadebiutował już jakiś czas temu, osiągając trzy miliony unikalnych graczy w zaledwie dwa dni od premiery. Taki sukces na pewno ucieszył włodarzy Ubisoftu, ale należy pamiętać, że gra jest darmowa, a wśród użytkowników znaleźli się ciekawscy chcący sprawdzić, co ma do zaoferowania....Buntownik na kursie kolizyjnym. Recenzja gry XDefiant
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki