SIEĆ NERDHEIM:

Miłość, kariera i sowieci w tle. Recenzja gry South of the Circle

KorektaJustin

Jaka jest różnica między grą a widowiskiem? Przy jakim poziomie interakcji przestajemy być widzem, a stajemy się uczestnikiem wydarzeń na ekranie? South of the Circle nie odpowie na to pytanie, ale może stanowić przykład zatarcia się granic między filmem i grą.

Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Główny bohater, niejaki Peter, rozbija się samolotem na Antarktydzie. Pozbawiony alternatywy, postanawia szukać pomocy, zmagając się jednocześnie ze śnieżycą i siarczystym mrozem. W trakcie przemierzania okolicy rozpiętej między stacjami badawczymi, bohater przypomina sobie swoją akademicką przeszłość i przeżytą w tamtym czasie miłość.

Historia Petera to drugi wątek przewijający się przez całą grę, opowiadany równolegle z pierwszym. Poznajemy wtedy dzieje bohatera na uniwersytecie w Cambridge, gdzie rozwija swoją naukową karierę. Jednocześnie też zakochuje się w Clarze, młodej wykładowczyni, która mimo powszechnych uprzedzeń dotyczących kobiet postanawia podążać za swoimi aspiracjami. W tle wszystkich przedstawionych wydarzeń przewijają się tematy protestów związanych z polityką państwa oraz zimnowojennego strachu wobec sowietów.

Pisząc ten tekst, nie mogłem się przemóc, by South of the Circle określić mianem gry. Tej definicji przeczy sposób zastosowania liniowej opowieści, która dzieje się w większości niezależnie od nas. Nasz wpływ na wydarzenia na ekranie został sprowadzony do absolutnego minimum. Czasem przemieścimy się bohaterem z miejsca na miejsce, gdzieś klikniemy lub poprowadzimy rozmowę. Nie ma jednak sterowania w znaczeniu typowym dla rynku gier. Nie dostajemy nawet opcji wyboru kwestii dialogowych w formie znanej z innych produkcji. Zamiast tego podczas konwersacji otrzymujemy krótką chwilę na wybór emocji towarzyszącej następnym wypowiadanym słowom. Możemy wpaść w gniew, pałać entuzjazmem lub zachować chłodny umysł.

Mimo wyjątkowo ubogiej interakcji nie żałuję czasu spędzonego przy South of the Circle. Na szczególną pochwałę zasługuje sposób narracji. Otrzymujemy przewidywalną i liniową, ale prowokującą do przemyśleń historię o miłości, karierze, a także złożonych obietnicach. Wątki katastrofy i akademickiej przeszłości Petera rozwijają się jednocześnie, wzajemnie się przenikając. W trakcie wycieńczającej przeprawy wspomnienia bohatera odżywają podczas jazdy samochodem czy przechodzenia do kolejnych pomieszczeń, przez co na ekranie obraz płynnie przechodzi z zimowych terenów Antarktydy do surowych ścian Cambridge. Zabieg ten świetnie odzwierciedla kondycję psychiczną Petera i pozwala na zrozumienie zbiegu okoliczności, przez który znalazł się w obecnej sytuacji.

Dodatkowego klimatu dostarcza oprawa audiowizualna. Grafika przedstawiona została w rysunkowej formie przypominającej stare fotografie. Zastosowany styl nie przeszkodził twórcom w zaprezentowaniu pięknych, kolorowych widoków od ośnieżonych szczytów po górskie szlaki skąpane w słońcu. South of the Circle często kusi do wykonywania zrzutów ekranu i szkoda, że nie posiada trybu fotograficznego pozwalającego na dokładne przygotowanie momentu, który chcemy uwiecznić w kadrze.

Choć z reguły oprawa wizualna jest dla mnie bardziej istotna od udźwiękowienia, warstwa audio w grze wymaga oddzielnych pochwał. Dialogi wypowiadane przez postacie, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowe, brzmią fenomenalnie. Twórcy współpracowali z różnymi gwiazdami, takimi jak Olivia Vinall (The Woman in White), Gwilym Lee (Bohemian Rhapsody) czy Richard Goulding (The Crown). Fani kinowych doświadczeń powinni być zadowoleni, gdyż South of the Circle oferuje ciekawe doświadczenie zarówno wizualne, jak i dźwiękowe.

Żeby jednak nie było, że wypowiadam się o produkcji w samych superlatywach, produkcja State of Play ma nieco za uszami. Po pierwsze, mimo mocnego nacisku na fabułę, w grze nie uświadczymy polskiego języka. Sytuacji nie zmienia nawet fakt, że wydawcą tytułu jest rodzime 11 bit studios. Druga sprawa dotyczy licznych błędów występujących w trakcie zabawy. Mimo niewielu miejsc, gdzie możliwa jest interakcja, co i rusz zauważyć można dziwne wykrzywienia kończyn postaci lub też zatopienie się Petera w teksturze. Wydaje mi się, że przy tak małej ilości miejsc, gdzie można manewrować bohaterem oraz biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z portem prawie dwuletniego tytułu na telefony, takie bolączki powinny dawno zostać rozwiązane.

South of the Circle zdecydowanie nie jest produkcją przeznaczoną dla każdego. Osoby oczekujące atrakcji przypisanych wyłącznie grom mogą czuć się zawiedzione nikłym poziomem sterowania bohaterem. Jeżeli jednak jesteśmy gotowi poświęcić możliwość interakcji za otrzymanie w zamian niemal filmowego doświadczenia z dojrzałą fabułą i świetną oprawą audiowizualną, to warto dać tytułowi szansę. Niska cena w postaci niecałych 50 złotych może dodatkowo zmotywować do zakupu.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: South of the Circle
Wydawca: 11 bit studios
Producent: State of Play
Platformy: Switch, PC, XSX/S, PS4, PS5, iOS
Gatunek/Typ: przygodowa
Data premiery: 03.08.2022 (XSX)
Recenzowany egzemplarz: XSX
Polska wersja językowa: Nie
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Miłość, kariera i sowieci w tle. Recenzja gry South of the CircleJaka jest różnica między grą a widowiskiem? Przy jakim poziomie interakcji przestajemy być widzem, a stajemy się uczestnikiem wydarzeń na ekranie? South of the Circle nie odpowie na to pytanie, ale może stanowić przykład zatarcia się granic między filmem i grą.Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku....
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki