SIEĆ NERDHEIM:

Pozytywne wkroczenie w next-gen. Recenzja gry Need for Speed Unbound

KorektaJustin

Tegoroczna odsłona serii Need for Speed okazała się dla mnie miłą niespodzianką. Od 2015 roku nie mogłem przekonać się do żadnej gry sygnowanej tą marką. Unbound nie jest żadną rewolucją, a jedynie ulepszeniem znanych mechanik. Mimo to skutecznie przyciągnęła mnie przed ekran telewizora na dłuższą chwilę.

Gdy w 2015 na rynku pojawił się nowy Need for Speed, od razu rzuciłem się po swój egzemplarz, zauroczony zajawkami przypominającymi mi godziny spędzone przy obu częściach Underground. Zamiast tego dostałem znienawidzoną przeze mnie przymusową integrację z siecią oraz rozgrywkę, która nie wywoływała we mnie żadnych emocji. Payback oraz Heat były już krokami w dobrym kierunku, ale wciąż brakowało mi „tego czegoś”.

Dlatego też z pewną rezerwą patrzyłem na zapowiedziane Unbound. Mimo że seria została przekazana z rąk studia Ghost Games do znanego z serii Burnout Criterion Games, dla mnie była to po prostu kontynuacja poprzednich odsłon. Dodatkowo produkcji obrywało się w sieci za kreskówkowe efekty wizualne, które zdaniem internautów kierowały grę w stronę młodszych odbiorców. Patrząc na to z perspektywy czasu, w tych zarzutach było dużo racji. Nie znaczy to jednak, że Unbound jest grą złą. Czas idzie do przodu, a my, stare pryki, nie zawsze jesteśmy głównym odbiorcą nowych treści.

Świadomość tego faktu pozwoliła mi trochę lżej przejść przez wątek fabularny Unbound. Przedstawiona historia stanowi kliszę wśród gier wyścigowych. Rozpoczynamy zabawę, przemierzając Lakeshore City wypasionym autem. W wyniku oszustwa tracimy swój dobytek i musimy na nowo podbijać podziemny świat zlotów samochodowych w celu odegrania się za doświadczone krzywdy i odzyskania swojego samochodu. Osoby, które pamiętają Most Wanted z 2005 roku, powinny kojarzyć ten motyw bardzo dobrze.

Kampania prowadzi nas przez cztery tygodnie, w których każdy dzień podzielony jest na dwie pory. Naszym celem jest zebranie funduszy i zdobycie wystarczająco mocnego auta, co pozwoli nam na udział w odbywających się w każdą niedzielę kwalifikacjach. Pieniądze zbieramy oczywiście poprzez wygrywanie wyścigów, ale także w wyniku zakładów z przeciwnikami na torze oraz wykonania różnych zadań dostępnych z poziomu otwartego świata.

Z podziałem dnia na dwie pory związana jest ciekawa mechanika. Uczestnicząc w wyścigach, wzbudzamy zainteresowanie policji, która wraz ze wzrostem wskaźnika poszukiwania coraz zacieklej ściga naszą postać, wypuszczając na ulicę lepsze jednostki. Zebrane pieniądze nie zostają na stałe przypisane do naszego konta, a stanowią odpowiednik gotówki, którą przechowujemy przy sobie. Od nas wyłącznie zależy, czy zaryzykujemy jeszcze jeden wyścig, czy też bezpiecznie schowamy się w kryjówce. Wskaźnik poszukiwania nie zeruje się po zapadnięciu zmroku, czyniąc tym samym wyścigi nocne bardziej niebezpiecznymi, ale jednocześnie wyżej opłacanymi.

Zabieg ten powoduje, że zaczynamy planować, w których wyścigach weźmiemy udział bez ryzyka złapania przez policję. Nie musimy być obecni na wszystkich zlotach dostępnych na mapie. Zbyt duża aktywność przy blasku słońca powoduje także dodatkowe utrudnienia w drugiej części dnia. Ucieczka przy piątym maksymalnym poziomie poszukiwania jest możliwa, ale wymaga dużej zaciekłości oraz opanowania wozu, zwłaszcza po zboczeniu z drogi.

Sercem każdej gry motoryzacyjnej nie są jednak ucieczki przed policją, a wyścigi. Te okazały się wyjątkowo wymagające. Rywale nie odpuszczają łatwo, a rozbicie się na słupie może zaprzepaścić szanse na wygraną. Konieczne jest też odpowiednie używanie nitro, a tego mamy aż dwa rodzaje. Pierwszy – standardowy – ładuje się w trakcie wykonywania niebezpiecznych manewrów i pozwala na nagłe przyspieszenie wozu. Jest też drugi wskaźnik, który przy zbyt spokojnej jeździe zaczyna samoistnie zanikać. Jednak naładowanie go do pełna pozwala na nagły wyrzut naszego auta i błyskawiczne wyprzedzenie rywali. Warto również nadmienić, że zmiana poziomu trudności wpływa na ilość możliwych restartów w trakcie dnia. Jeśli liczba ta spadnie do zera, musimy przyjąć na klatę wynik wyścigu niezależnie od rezultatu.

Oprawa graficzna Unbound jest dość charakterystyczna. Pod kątem otoczenia oraz pojazdów w końcu mamy do czynienia z produkcją dostosowaną pod nowe konsole. Twórcy jednak postawili na wspomniane wcześniej przemieszanie grafiki realistycznej z rysunkową. Z tego względu wszystkie postacie obecne na ekranie przedstawione są w kreskówkowej stylistyce, zaś podczas wykonywania niebezpiecznych manewrów spod kół wylatują kolorowe błyskawice, skrzydła czy obłoki dymu. Ocenę takiego rozwiązania pozostawiam do indywidualnego rozpatrzenia, lecz osobiście szybko przestałem zwracać na to uwagę.

Need for Speed Unbound okazał się zaskakująco solidną produkcją, przy której bawiłem się nad wyraz dobrze. Criterion wzięło na warsztat mechaniki z produkcji Ghost Games i stworzyło tytuł, który będę nad wyraz dobrze wspominać. Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą nowe odsłony cyklu o podobnej lub wyższej jakości.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: Need for Speed Unbound
Wydawca: Electronic Arts
Producent: Criterion Games
Platformy: Microsoft Windows, PlayStation 5, Xbox Series X/S
Gatunek: wyścigi
Data premiery: 29.11.2022
Recenzowany egzemplarz: XSX
Author Name

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Tegoroczna odsłona serii Need for Speed okazała się dla mnie miłą niespodzianką. Od 2015 roku nie mogłem przekonać się do żadnej gry sygnowanej tą marką. Unbound nie jest żadną rewolucją, a jedynie ulepszeniem znanych mechanik. Mimo to skutecznie przyciągnęła mnie przed ekran telewizora na...Pozytywne wkroczenie w next-gen. Recenzja gry Need for Speed Unbound
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki