SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Dziewczynki, gacha i wybuchy. Recenzja gry Genshin Impact

    Pod koniec września bieżącego roku chińskie studio miHoYo weszło na europejski rynek gier darmowych oraz mobilnych, wstrząsając nim w posadach za sprawą całkowicie nowego modelu wydawniczego zastosowanego w Genshin Impact. Kilka godzin po premierze tytuł zdominował Twitch, a w przeciągu czterech dni suma pobrań samej wersji mobilnej przekroczyła 17 milionów. Chyba nikt nie spodziewał się aż takiego sukcesu.

    Wspiąłem się tutaj tylko dla tego screena.

    Genshin Impact to darmowa chińska gra mocno ukierunkowana na fabułę oraz zabawę w otwartym świecie, utrzymana w stylistyce kojarzącej się z mangą i anime. Gracze wyruszają jako jedno z bliźniąt do fantastyczno-średniowiecznej krainy Teyvat. To tutaj przyjdzie nam pokonywać kolejne przeciwności losu, wbijać kolejne poziomy oraz poznawać nowe wątki historii. Po krótkim wprowadzeniu rozpoczyna się nasza przygoda, która szybko nabiera tempa.

    Chwila rozciągania i lecimy dalej z fabułą.

    Fabuła jest napisana z rozmachem, nie brakuje tutaj intensywnych scen. Dobrym przykładem jest sam wstęp, w którym nasza postać wraz z siostrą lub bratem (w zależności od tego, kogo wybierzemy) walczy w przestworzach z potężną przeciwniczką. Takich momentów będziemy mieli okazję posmakować jeszcze więcej, zwłaszcza że już na początku przygody na pierwszy plan wychodzi ogromny smok. Poza główną osią fabularną wykonamy  zadania codzienne oraz poboczne, w których pomożemy mieszkańcom Teyvat. Niestety, te prezentują bardzo nierówny poziom. Obok zadań związanych z licencją lotnika albo poszukiwaniem skarbów mamy także „fedexowe” zapchajdziury. Widać, że nacisk położono właśnie na główną linię fabularną. Poza nią wiele dialogów nie jest nawet udźwiękowionych, więc zmuszeni jesteśmy przewijać kolejne dymki suchego tekstu. Dość nieszczęsnym przypadkiem są również instancje, które będziemy okazjonalnie przechodzić. Są zwyczajnie nieciekawe. To jeden z najsłabszych elementów tej produkcji.

    Bicie wielkich glutków to tutaj codzienna rutyna.

    Trochę szkoda, ponieważ świat przedstawiony jest ogromny i ciekawy. Wszędzie znajdziemy coś, co przykuje naszą uwagę. Wielkie drzewa, urwiska, ruiny w oddalonej dolinie – wszystkie te miejsca chce się zwiedzać. Po części jest to zasługą świetnego i przemyślanego designu, jednak ogromną rolę odgrywają także narzędzia, które twórcy oddali w ręce graczy. W Genshin Impact możemy wspiąć się na niemalże każdą powierzchnię, jedynym ograniczeniem jest nasz poziom wytrzymałości, spadający wraz z wysiłkiem. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wdrapać się na pobliską jabłoń i zerwać z niej owoc albo na wysoką górę, odpoczywając po drodze na półkach skalnych. Kiedy zdobędziemy wymarzony szczyt, możemy beztrosko skoczyć przed siebie, wyciągnąć latawiec i przefrunąć nad kanionem, by sprawdzić obeliski, których z dołu nie widzieliśmy. W tej kwestii od chińskiego studia mogliby uczyć się europejscy i amerykańscy twórcy gier. To jedna z najprzyjemniejszych eksploracji, jakie od dawna widziałem w grach. MiHoYo musiało być tego świadome, ponieważ produkcja opiera się w głównej mierze właśnie na tym aspekcie rozgrywki. Zadania to jedno, jednak lwią część poziomu bohaterów oraz gracza nabijemy właśnie poprzez przeczesywanie Teyvant. Otwieranie skrzyń, rozwiązywanie zagadek środowiskowych, wykonywanie wyzwań – jest tego cała masa. Szkoda, że nie mamy tutaj większej interakcji z innymi graczami. Ogromne połacie terenu aż się o to proszą. Możemy jedynie spróbować kooperacji ze znajomymi. Grzech tak marnować potencjał.

    Najpierw wspiąłem się na drzewo, później na półkę skalną i ciężko było mi przestać.

    Podczas eksploracji możemy ustrzelić dzika i zebrać z niego mięso, wyciągnąć z wody jakąś rybę, nazbierać warzyw i owoców. Jeżeli odnajdziemy ognisko, możemy później z zebranych składników przyrządzić jedzonko leczące lub nakładające buff.. W grze obecne są proste mechaniki craftingu związanego z różnymi surowcami. W trakcie podróży zbierać możemy także rudy minerałów, wykorzystane później u kowala. Również nasz ekwipunek ulepszać będziemy za sprawą prostego rzemiosła, wymieniając jedne przedmioty na punkty doświadczenia broni, którą chcemy ulepszyć. Jest to niezbędny proces, poziom naszego sprzętu jest tak samo ważny jak poziomy poszczególnych postaci w naszej drużynie.

    Czekam na telefon od Gordona Ramseya.

    Możemy mieć czterech bohaterów w jednej chwili. Nigdy jednak nie podróżują oni razem, zawsze sterujemy jedną postacią. Jeżeli chcemy użyć kogoś innego z naszego zespołu, przełączamy się płynnie między członkami drużyny. Po sekundzie, w miejscu postaci A, pojawi się postać B. Mechanicznie działa to bez zarzutu, jednak szkodzi imersji. Przyzwyczajony do gier RPG zwyczajnie wolałbym mieć jedną postać o różnorakich talentach lub widoczną drużynę, która podróżuje razem. Wtedy jednak o wiele trudniej byłoby zaimplementować mechaniki związane z eksploracją. Coś kosztem czegoś innego.

    Trochę szkoda, że w walce bierze udział tylko jeden bohater…

    Na szczęście łatwo o tym zapomnieć, kiedy rozpocznie się walka. Jest ona dynamiczna, widowiskowa i idealnie przystosowana do sterowania jednym bohaterem z możliwością płynnego przełączenia na kogoś innego. W trakcie gry uwielbiałem inicjować walkę z dystansu swoją ognistą łuczniczką, żeby po chwili wybrać głównego bohatera i mieczem do końca rozbijać podpalone stwory. =Istotną mechaniką walki są bowiem żywioły. Każda postać specjalizuje się w jednym żywiole, więc czasami bardziej opłaca się używać różnych bohaterów. Ogniem możemy spalić tarcze przeciwnika albo podpalić jego futro, lodem zamrozimy wodę, na której unosi się potwór, a magiczne wyładowania szybciej zniszczą tarczę szamana. Do prowadzenia ataków podczas potyczek będziemy wykorzystywali zazwyczaj dwa lub trzy przyciski. Chciałoby się więcej, ale płynne zmiany postaci to w pewnym stopniu rekompensują.

    Polowałem na tego prosiaka dobre 15 minut. Legolas byłby zawiedziony.

    Mówiliśmy już o gorszych elementach Genshin Impact, jednak teraz pora przejść do systemu gacha, który jest najsłabszą stroną całej gry. W trakcie kampanii odblokujemy czterech nowych bohaterów. Naturalnie będziemy chcieli z czasem wypróbować coś nowego, poszerzyć nasz skład. Do tego będą nam potrzebne specjalne tokeny, które w sklepie wymienimy na losowe kapsuły zawierające lepsze bronie albo nowych członków drużyny. Ci jednak różnią się ilością gwiazdek definiującą to, jak silna jest dana postać. Jeżeli nie będziemy mieli szczęścia, na 5-gwiazdkową towarzyszkę przyjdzie nam poczekać sporo czasu. Myślę, że było można rozwiązać to lepiej, jednak należy pamiętać: jest to system mocno zakorzeniony w azjatyckich grach mobilnych, a omawiany tutaj tytuł występuje także na telefonach. Na szczęście system gacha nie jest nachalny.

    Zbieranie skrzynek jest lepsze od gacha!

    Genshin Impact to gra bardzo nierówna. Twórcy potrafili stworzyć zachęcający do zwiedzania, ciekawy świat, jednocześnie nie wiedząc jak w pełni wykorzystać jego potencjału i zwieńczyć go ciekawymi zadaniami pobocznymi. Od strony wizualnej mamy do czynienia z produktem, który wygląda dobrze, ale tylko tyle. Mimika twarzy u NPC jest uboga, wiele modeli jest prostych i pozbawionych polotu. Niejednemu także może przeszkadzać osobliwa stylistyka mocno kojarząca się z anime oraz mangą. Bawiłem się przy niej dobrze, chociaż przy dłuższych posiedzeniach zaczynała nużyć mnie jej monotonia. Myślę, że twór studia miHoYo to wydmuszka, która ładnie wygląda tylko z wierzchu. Kiedy zajrzymy głębiej, nie znajdziemy nic. Gdybym miał zapłacić za tą grę, zapewne po dłuższym czasie bym żałował, ponieważ na początku sprawia wrażenie znacznie bogatszego doświadczenia. Jednak jak na F2P jest nie najgorzej.

    SZCZEGÓŁY
    Tytuł: Genshin Impact
    Platformy: PS4, Nintendo Switch, PC, iOS, Android
    Producent: miHoYo
    Wydawca: miHoYo
    Data Premiery: 28.09.2020
    Recenzowany egzemplarz: PS4

    Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + otwarty świat i możliwości jego eksploracji
    + widowiskowa, dynamiczna walka
    + mechanika żywiołów
    + za darmo mamy do dyspozycji ukończony, duży produkt

    Minusy:
    - dość szybko robi się monotonna
    - system gacha
    - nierówny poziom wykonania
    - zmarnowany potencjał

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Janusz
    Janusz "Kocilla" Walaszek
    Miłośnik psów, koni i sportów walki, który uwielbia leniwe wieczory przy grach planszowych lub z padem w dłoni. Otwarty na każdą książkę, jednak otwarcie faworyzuje polską literaturę fantastyczną. Oddany fan Blizzard Entertainment oraz uniwersum Warcraft. Gdyby mógł wybrać najlepsze miejsce na planecie, zdecydowanie byłyby to rodzime góry. Do dziś nie przyjmuje do wiadomości, że nie może pogłaskać każdego zwierzaka w zasięgu wzroku.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x