SIEĆ NERDHEIM:

Kiedy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie? Recenzja F1 22

F1 22 - okładka gry © Electronic Arts Polska
F1 22 – okładka gry © Electronic Arts Polska

Mam bardzo dziwną historię z grami wyścigowymi. Gdy byłem młodszy, uwielbiałem grać w arkadówki pokroju Need for Speed, po czym nagle czar prysł, a ścigałki zeszły na dalszy plan, aż do roku pandemii. Nie uprzedzając jednak faktów – czy była to kwestia spadającego poziomu? Własnych preferencji? Podejrzewam, że wszystkiego po trochu, bo pomimo że zdarzały się podejścia do gier, które teraz cenię, to wtedy mnie nie wciągnęły. Wśród tych tytułów mogę wymienić choćby Grid czy Project Cars. Sprawa się odmieniła w momencie zmiany niebieskich na zielonych i zapoznaniu się z Forzą Horizon 4,która zapoczątkowała mój powrót do tego gatunku.

Sporo tytułów padło w poprzednim akapicie i widać w nich tendencję ku produkcjom arkadowym, aczkolwiek, jak widać na załączonym wyżej obrazku, to i otarłem się lekko o symulatory. Oprócz tych dwóch kategorii w wyścigach jest też podział na użyty kontroler. Podejrzewam, że mimo wszystko większość was zapewne używa klawiatury lub pada, ale postanowiłem też w ramach tej recenzji sprawdzić, jak się jeździ na kierownicy. Kończąc już ten przydługi wstęp, może jeszcze przedstawię moje stanowisko dotyczące wyścigów. Otóż nie jestem jakimś wielkim fanem formuły jeden i oglądałem ją może raz w życiu, także gdy ktoś mówił „Hamilton”, to ja pytałem o musical, a w Leclerku to wiadomo – zakupy się robi (przepraszam za te suchary, to było silniejsze ode mnie). W dniu kiedy piszę ten tekst, ma być akurat wyścig i możecie być pewni, że go obejrzę (obejrzałem, było super). Same sporty motorowe nie są mi jednak do końca obce, bo od jakiegoś czasu z ogromną przyjemnością oglądam zawody GT. Także, jak sami widzicie, zdecydowanie nie mogę się tytułować ekspertem ani w obszarze tego typu gier, ani samej dziedziny. Uważam, że to ważne wyłożyć to wszystko tutaj, by nadać perspektywę, dla jakiej grupy docelowej jest ta recenzja.

F1 22 - zrzut z gry
F1 22 – zrzut z gry

Po tym przydługim prologu przejdźmy jednak wreszcie do tematu tego tekstu, którym jest gra F1 22. Na początku wita nas menu podobnym do tego z poprzedniej części. Następnie jesteśmy zmuszeni stworzyć nasz profil kierowcy, wybrać wnętrza i takie tam. Co? Jakie wnętrza? Otóż produkcja ma coś takiego jak F1 Life i jest to po prostu maszynka do robienia pieniędzy. Nasz kierowca posiada mieszkanie, gdzie możemy wybrać lampy, stoliki, sofę, kanapę itp., itd. Kolejne rzeczy zdobywa się za zadania lub kupując w sklepie. Oczywiście, żeby nabyć rzeczy, potrzebujemy walutę, którą – tak, zgadliście – można kupić w sklepie za prawdziwe pieniądze. Do tego za żetony zdobywane w trakcie gry odblokowujemy supersamochody, które wystawiamy w różnych pokojach naszego domu. Spokojnie, to nie jedyne zastosowanie tych aut, ale do tego przejdziemy później. Generalnie poza samym początkiem, jeśli nie chcemy się tym zajmować, to nie przeszkadza to w grze i możemy tę funkcję olać na rzecz innych elementów.

W głównej zakładce mamy dostęp do najważniejszych rzeczy: kontynuacja kariery, supersamochody, opcje, a w dalszych kartach wybór trybu gry – kariera, solo wyścigi i rozgrywki online. Zacznę od opisu ostatniej opcji. System podłączania się do sesji wieloosobowej jest po prostu chory. Kompletnie nieintuicyjny ux, a także nic niemówiące początkującym statusy. Na kilka prób udało mi się raptem raz zagrać. Być może jest w tym jakiś sens związany z tymi oczekiwaniami na tryby, niemniej osobiście odebrałem to raczej negatywnie, nie wiedząc, co zrobić, zastanawiając się, czemu każe mi wybrać kierowcę, a ja nie mogę żadnego zaznaczyć. Niemniej muszę pochwalić za to, że jak już dostałem się do wyścigu online z 20 innymi graczami, to wszystko działało sprawnie i bez zacięć, których po doświadczeniach z Fifą szczerze się spodziewałem.

F1 22 - grafika promocyjna gry © Electronic Arts Polska
F1 22 – grafika promocyjna gry © Electronic Arts Polska

Zanim przejdziemy do crème de la crème, czyli starć bolidów, zatrzymajmy się chwilę przy supersamochodach – niestety nie możemy się w nich ścigać, przynajmniej z innymi autami. Mamy do dyspozycji w nich kilka wyzwań. Są to szybkie okrążenia (próby czasowe), średnia prędkość w strefie, drift i autocross (przejazd przez bramki w czasie). Pula pojazdów dostępnych w tym trybie jest bardzo ograniczona i bez nadmiernego starania odblokowałem już wszystkie. To w sumie bez znaczenia, bo raczej nie wrócę do niego ze względu na to, że model jazdy jest dziwny. Jasne, to było oczywiste, że odczucia normalnych pojazdów na silniku formuły będą znacząco inne, niemniej różnica jest ogromna, zwłaszcza w odniesieniu do tych aut w innych grach.

No dobra, przejdźmy wreszcie do istoty całej gry, czyli starć bolidów. Odkładałem ten element na koniec, bo nie będę miał tu raczej za dużo do napisania. W zasadzie chciałbym napisać „nie zwracajcie uwagi na tamte rzeczy, to prowadzenie wyścigówek jest super, bierzcie śmiało” i na tym zakończyć. Spróbuję jednak trochę bardziej rozwinąć tę opinię. W przypadku solowych wyścigów, czy to utworzonych własnych grand prix, czy prób czasowych, możemy sterować jednym z prawdziwych kierowców, natomiast w trybie kariery tworzymy swój własny awatar. W rzeczonym nie ma żadnej historii, która podobno wystąpiła w poprzedniej części, po prostu dołączamy do zespołu (czy to F1, czy F2) i rozpoczynamy przygotowania, by zdobyć tytuł mistrzowski. Ważna rzecz: są dwa tryby startu – jako kierowca lub jako cała ekipa, która pozwala zarządzać sponsorami itp. Nie będę ukrywał, ja tylko dołączyłem do Mercedesa, by ułatwić zrozumienie tematów. Tutaj naszym głównym celem pomiędzy wyścigami jest zamawianie ulepszeń bolidu i zarządzanie zasobami. Wyskakują też regularnie zadania supersamochodów, które opisałem już wcześniej. Dobra wiadomość jest taka, że możemy je ominąć. Czasem zdarzy się też tak, że zespół będzie prosił o informacje lub podjęcie decyzji. W weekend zawodów będziemy mieli treningi, kwalifikacje i ostatecznie sam wyścig (w różnych konfiguracjach w zależności od toru). W przypadku praktyki na torze rozgrywamy różne scenariusze dla analityki. Przykładowo oszczędność paliwa, zarządzanie mocą itp. Od ukończenia ich będzie zależeć liczba punktów, które potem można wykorzystać na zlecenia budowy ulepszeń bolidu. Nie musimy ich wykonywać za każdym razem. Możemy ominąć przygotowania na dwa sposoby. Pierwszym są wirtualne treningi, gdzie wybieramy upływ czasu skorelowany z procentem szans na sukces danej analityki, a drugą są przeskoki prosto do kwalifikacji. Z początku były one bardzo pomocne, bo pozwalały poznać nowe trasy, a także uczyły manualnej obsługi funkcjonalności, którymi zarządzał system wspomagania jazdy na niższym poziomie trudności. Domyślam się jednak, że bardziej doświadczeni wolą takie coś omijać.

F1 22 - zrzut z gry
F1 22 – zrzut z gry

Prowadzenie bolidów jest po prostu wspaniałe. Nie potrafię stwierdzić, czy realistyczne, bo jednak nie siedziałem nigdy w prawdziwym i podejrzewam, że wy też nie. Natomiast jestem bez mrugnięcia okiem w stanie powiedzieć, że bardzo przyjemne. Pojazdy są responsywne, czuć prędkość, a rygorystyczność zasad i łatwość rozwalenia się tylko poprawiają imersję. Systemy wspomagające znacząco mają wpływ na jej odbiór. Najniższy jest do wywalenia do kosza, jest strasznie klockowaty, prawie jak te supersamochody. O właśnie, jak o nich mowa, to na mniejszych trybach niż doświadczony, samochód sam zaczyna zwalniać przed zakrętem – kuriozum. Oczywiście w normalnych wyścigach tego nie ma. Ogólnie warto zacząć niżej i potem podnosić poziom. Fajnie, że treningi przewidują możliwość pokazywania aspektów symulacji, które są niedostępne na aktualnie wybranym poziomie wsparcia. Kiedy odkryłem doładowanie, od razu wyłączyłem jego automatyczne zarządzanie. Jazda z użyciem kierownicy jest zdecydowanie trudniejsza niż na padzie, ale sprawia za to tonę radości. Bardzo na plus są też predefiniowane konfiguracje dla sporej liczby popularnych modeli. Ja, po przestawieniu na mój, nie musiałem się praktycznie niczym zajmować, mapowanie było wygodne i przemyślane. Jedyna rzecz, którą potencjalnie będę chciał zmienić, o ile jest taka możliwość, to czułość hamulca, ale to niestety problem tego logitecha, a nie gry samej w sobie.

F1 22 - grafika promocyjna gry © Electronic Arts Polska
F1 22 – grafika promocyjna gry © Electronic Arts Polska

W kwestii typowo technicznych aspektów jeszcze kilka słów. Grafika jest bardzo ładna, wszystko jest fajnie odwzorowane i przyjemnie się patrzy. Jasne, może to nie jest poziom Forzy, ale wcale nie musi. Jeśli chodzi o audio, to w trakcie wyścigu słyszymy ryk silnika i wiadomości z pit stopu, natomiast w menu różne utwory na licencji. W Fifie zazwyczaj są dwie wyróżniające się piosenki, które zapadają w pamięć i dominują. Tutaj czegoś takiego brak, w zasadzie wszystkie są w tle i nie wyróżniają się w żaden sposób.

F1 22 to tytuł, który cierpi na sporo malutkich bolączek, ale to, co jest jego rdzeniem rozgrywki, realizuje na najwyższym poziomie. Z tej recenzji można by odnieść wrażenie, że mi się nie podobało, ale tak naprawdę jestem zachwycony tym tytułem i poświęcę na niego pewnie jeszcze sporo godzin, żeby stawać się coraz lepszym. Największą wadą jest dla mnie ten toporny interfejs wieloosobowy, bo pozostałe elementy to dodatki niemające realnego wpływu na rozgrywkę, a starcia z innymi graczami jednak pozwalają się rozwijać (o ile nie trafimy na toksycznych trolli oczywiście).

Tytuł polski: F1 22
Wydawca: Electronic Arts Polska
Producent: Codemasters
Platformy: PC, PS5, PS4, XSX, XOne
Gatunek: Wyścigowe
Data premiery: 01.07.2022
Recenzowany egzemplarz: XSX
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Jurek Kiryczuk
Jurek Kiryczuk
Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.
Kiedy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie? Recenzja F1 22Mam bardzo dziwną historię z grami wyścigowymi. Gdy byłem młodszy, uwielbiałem grać w arkadówki pokroju Need for Speed, po czym nagle czar prysł, a ścigałki zeszły na dalszy plan, aż do roku pandemii. Nie uprzedzając jednak faktów – czy była to kwestia spadającego poziomu?...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki