SIEĆ NERDHEIM:

Maraton dla mózgu. Recenzja gry Dr Livingstone, I Presume?

Logo gry.
Logo gry.

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Wam się narzekać na niski poziom gier logicznych, dostępnych na rynku oraz na powtarzalność zawartych w nich łamigłówek, to po pierwsze: mieliście trochę racji, a po drugie, ta gra jest zrobiona specjalnie dla Was! Rzeczywiście, obecnie wiele tego typu tytułów można przejść bez większego trudu. Takie produkcje też są potrzebne, bo mimo wszystko potrafią dostarczyć sporo frajdy. Jednak czasem gracze mają ochotę na coś więcej – chcą gry, która zmusi umysł do pracy na najwyższych obrotach. Wtedy właśnie powstają takie tytuły jak Dr Livingstone, I Presume?

Fabuła została oparta na fikcyjnym spotkaniu dwóch słynnych podróżników – Davida Livingstone’a (lekarza, misjonarza i odkrywcy) oraz Henry’ego Stanleya (pisarza, dziennikarza i poszukiwacza przygód), w którego rolę przyjdzie nam się wcielić. Niedługo po rozstaniu otrzymujemy od doktora dziwny list z prośbą o pomoc. Po przybyciu na miejsce zastajemy w holu niespotykany tam nigdy wcześniej bałagan. Natomiast sam Livingstone przepadł bez śladu. Aby go odnaleźć postanawiamy przeszukać cały dom, jednak drzwi do pozostałych pokoi są zamknięte. I tu zaczyna się nasz morderczy maraton – żeby zdobyć każdy z kluczy, musimy najpierw przedrzeć się przez gąszcz skomplikowanych łamigłówek.

Dom Livingstone’a pełen jest obrazów i różnego rodzaju afrykańskich dekoracji.
Dom Livingstone’a pełen jest obrazów i różnego rodzaju afrykańskich dekoracji.

Ich poziom to po prostu miód na moje serce! Już dawno nie widziałam czegoś tak dobrego. Zacznijmy od tego, że mamy tu do czynienia z inną, niż zazwyczaj w tego typu grach, mechaniką wchodzenia w interakcję z otoczeniem. Chcąc otworzyć szufladę, szafkę czy drzwi nie wystarczy na nie kliknąć. Musimy chwycić za klamkę, a następnie przesunąć myszkę w odpowiednim kierunku. Ponadto, żaden z przedmiotów nie rzuca nam się nachalnie w oczy, krzycząc: „Tu jestem! Zainteresuj się mną!”. Dlatego należy dokładnie sprawdzać każdy kąt. Wszystko to daje nam większe poczucie realizmu i pozwala lepiej wczuć się w sytuację głównego bohatera, przy okazji utrudniając rozgrywkę.

Niemal każdą szafkę i szufladę można otworzyć i przeszukać.
Niemal każdą szafkę i szufladę można otworzyć i przeszukać.

Same łamigłówki są niesztampowe, choć zdarzają się też klasyki, jak na przykład łączenie rurek tak, aby utworzyły spójny ciąg. Jednak nawet w tym przypadku przyjdzie nam zmierzyć się z dużo trudniejszą wersją tej zagadki. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że gra często nie mówi nam co mamy zrobić. Niekiedy zanim przystąpimy do rozwiązywania danej łamigłówki, musimy najpierw rozgryźć, na czym ona polega.

Jedna z trudniejszych zagadek. Modyfikując cztery ruchome części klucza musimy go dopasować do otworu.
Jedna z trudniejszych zagadek. Modyfikując cztery ruchome części klucza musimy go dopasować do otworu.
Stare, dobre szachy. Czym bez nich byłaby gra logiczna? Mam jednak wrażenie, że ta rozgrywka może sprawić trudność nawet najlepszym z najlepszych.
Stare, dobre szachy. Czym bez nich byłaby gra logiczna? Mam jednak wrażenie, że ta rozgrywka może sprawić trudność nawet najlepszym z najlepszych.

Czy zatem ta gra to strzał w dziesiątkę? Nie do końca. Twórcy zdecydowanie zmierzają w bardzo dobrym kierunku. Ogromnie cieszy mnie fakt, że jakość produkcji, w stosunku do jej dema, została poprawiona. Chodzi tu przede wszystkim o system objaśniania mechanik gry (w pełnej wersji jest już znacznie dokładniejszy) oraz o wchodzenie w interakcję z pewnymi przedmiotami (osobiście miałam problem z teleskopem, ale może to akurat przypadek). Mimo że w finalnej wersji gry mogłam już bez przeszkód patrzeć w gwiazdy, to jednak sam problem kontaktu głównego bohatera z otoczeniem nie został rozwiązany. Np. mimo wielokrotnego klikania na pewien przedmiot (nie będę podpowiadać na który), przez długi czas nie mogłam go wziąć, co utwierdzało mnie w mylnym przekonaniu, że nie odgrywa on żadnej znaczącej roli. Z kolei otwieranie szuflad może czasem doprowadzić do szału, bo z niewyjaśnionych przyczyn, podczas ciągnięcia za uchwyt, nagle zaczynają przesuwać się w przeciwnym kierunku, zamykając się. A jest ich od groma! Do tego niektóre elementy są tak małe, że trudno odgadnąć, czy można wejść z nimi w interakcję czy nie, bo przejeżdżając po nich kursorem, ikonka dłoni, symbolizująca możliwość chwycenia obiektu, pojawia się dosłownie na pół sekundy i ciężko ją dostrzec.

Bardzo zdziwił mnie też system podpowiedzi. Podczas rozwiązywania zagadki muzycznej musimy zagrać melodię ze słuchu. Gdy jednak odejdziemy od instrumentu, a następnie wrócimy do niego, pojawi się podpowiedź. Fajnie, dzięki, ale nie prosiłam o nią. Okazuje się, że przy trzecim podejściu do instrumentu podpowiedź na powrót znika, co z kolei nigdzie nie zostało wyjaśnione. W efekcie wyszło tak: chciałam rozwiązać tę zagadkę w całości samodzielnie, następnie gra bez pytania rzuciła mi podpowiedź prosto przed oczy, więc potraktowałam to jako jej definitywny osąd, że już sobie nie poradzę, jednak jak się potem okazało, mogłam wrócić do trudniejszej wersji.

Niestety w tym instrumencie klawisze nie są ułożone według skali.
Niestety w tym instrumencie klawisze nie są ułożone według skali.

Mimo tego, całościowo gra prezentuje się bardzo dobrze. Intrygującą fabułę i świetne łamigłówki umila nam przyjemna, stonowana grafika i relaksująca muzyka, inspirowana afrykańskimi brzmieniami. Są to detale, ale jednak ważne, ponieważ sprzyjają skupieniu i nie podsycają frustracji w razie niepowodzeń, co może mieć miejsce w przypadku jaskrawych barw oraz hałaśliwej ścieżki dźwiękowej. Poza wymienionymi wpadkami, twórcy naprawdę zadbali o gracza. Jeszcze raz podkreślę jak bardzo jestem zadowolona z poziomu, różnorodności i nieszablonowości wszystkich zagadek. Ich trudność nie pozwoli Wam na szybkie przejście gry. W końcu maratonu nie biega się sprintem. Dlatego gorąco polecam ten tytuł wszystkim miłośnikom gier logicznych, jednocześnie mając nadzieję, że przyszłe produkcje studia będą nieco bardziej dopracowane pod względem technicznym.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: Dr Livingstone, I Presume?
Producent: Vulpesoft
Wydawca: Vulpesoft
Data premiery: 20.05.2021
Gatunek: przygodowa, logiczna, indie
Dostępna na platformach: Steam
Recenzowany egzemplarz: Steam
Polska wersja językowa: interfejs, napisy

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Edyta
Edyta
3 miesięcy temu

Hej! Dzięki za dobrą recenzję!

Skusiłem się i muszę powiedzieć że z jednym punktem recenzji się nie zgodzę – system podpowiedzi jest ale w postaci dziennika Stanleya (w lewym dolnym rogu klikamy next paragraph i dostajemy podpowiedź co Stanley powinien zrobić) 🙂

Jak widać nawet na podpowiedzi czasem trzeba tam pogłówkować 😛

Ola Radziemska
Ola Radziemska
Reply to  Edyta
3 miesięcy temu

Hej! Dzięki za zwrócenie na to uwagi. Rzeczywiście masz rację, mój błąd. Postaram się to poprawić, na wypadek gdyby nie każdy czytał komentarze. Ale jak sama piszesz trzeba nad tym pogłówkować, a jednak wydaje mi się, że lepiej jakby dostęp do podpowiedzi był nieco czytelniejszy. Tak jak w innych tego typu grach – wielgachny przycisk „PODPOWIEDŹ” z boku ekranu XD czy jakkolwiek inaczej, byle prościej. Już wystarczy, że sama gra jest dosyć trudna XD

Last edited 3 miesięcy temu by Ola Radziemska