Więcej

    Recenzja artbooków Tiny Dragons

    KorektaDeneve

    Tiny Dragons 1

    (Not So) Tiny Dragons to projekt, który wystartował jako kampania na Kickstarterze. Twórcy reklamowali go jako „trzytomową kolekcję artbooków, wypełnioną smokami, stworzoną przez ponad dwustu artystów z całego świata”. Jako maniaczka smoków oczywiście musiałam to mieć.

    Jeśli oczekujecie potężnych albumów do reprezentacyjnego ustawienia na półkach, to srogo się rozczarujecie. Tym, co wyróżnia książeczki z serii Tiny Dragons już na pierwszy rzut oka, jest rozmiar. Są maleńkie, według twórców „pasujące do dziecięcych rączek”. Mają zaledwie trzy na trzy cale (niewiele ponad siedem i pół centymetra), więc można je schować w rękach właściwie w całości.

    Tiny Dragons 2

    Rozwiązanie to ma swoje wady i zalety – trudno przy takim rozmiarze zachwycać się niektórymi detalami, z drugiej strony dzięki temu mogą umknąć niedoskonałości. Oczywiście dla niektórych może być to wada nie do przejścia, osobiście jednak traktuję to raczej jako uroczą ciekawostkę.

    Artbooki w serii są, jak już wspomniano, trzy – Tiny Dragons, Not So Tiny Dragons i Tiny Dragons by Tiny People. Zdecydowanie najcieńsza i jedyna w miękkiej oprawie jest ta ostatnia. Zawiera rysunki smoków wykonane przez dzieci (poniżej piętnastu lat). Poziom, również ze względu na wiek twórców, jest mocno zróżnicowany. Trudno oczywiście doszukiwać się tutaj jakichś wielkich walorów artystycznych (choć przynajmniej niektóre rysunki przejawiają zalążki talentu, który odpowiednio oszlifowany może rozbłysnąć). Książeczka jest raczej zabawnym, budzącym sentyment (może też pozwalającym powspominać nam własne dziecinne próby tworzenia sztuki) dodatkiem do pozostałych dwóch.

    Tiny Dragons pokazuje łagodniejsze wydanie mitycznych bestii. Wiele z nich rzeczywiście jest niewielkich, mieszczących się w kubku z kawą czy kielichu kwiatu, ale nie wszystkie. Tym, co je łączy, jest głównie to, że są przedstawiane jako sympatyczne, niegroźne czy wręcz udomowione (lub, według określeń twórców, zabawne i kapryśne).

    Tiny Dragons 3

    Not So Tiny Dragons podchodzi do tematu w sposób bardziej tradycyjny. Być może nie wszystkie smoki w tym artbooku budzą lęk czy są wrogie człowiekowi, zazwyczaj jednak wydają się dostojne, mające najwięcej wspólnego z pierwotnymi istotami.

    Trudno zrecenzować – a przynajmniej zrobić to krótko – dzieła, które stworzyło ponad dwustu artystów. Rysunki są bardzo różnorodne, nie tylko pod względem kreski i stylu, ale też pomysłu i wyobrażenia smoków. Większość utrzymana jest w pięknych, żywych kolorach (a przynajmniej te w Tiny DragonsNot So Tiny często stawiają na ciemniejszą czy bardziej monochromatyczną paletę barw), ale gdybym miała powiedzieć, co je głównie łączy: po prostu bardzo przyjemnie się je przegląda. Może to odzywa się moja dusza smokomaniaka, ale osobiście byłam zachwycona, mogąc obejrzeć tyle barwnych, pomysłowych, różnorakich wizji rozmaitych autorów. Wyobrażenia twórców są najróżniejsze, mamy tu smoki wodne, lądowe, latające (a nawet podobne do pszczół czy ważek), słodkie, groźne i nieufne, greckie i chińskie, piwne i kawowe… i tak dalej, i temu podobne. Kontemplowanie wszystkich obrazów może zająć bardzo długi czas.

    Tiny Dragons 4

    Warto wspomnieć, że choć zdecydowana większość dzieł to rysunki, to w artbookach możemy też znaleźć zdjęcia smoków z modeliny, filcu czy nawet balonów.

    Praktycznym rozwiązaniem jest umieszczenie niewielkiego napisu z nazwiskiem autora w rogu każdego obrazka. Podpisy są na tyle małe, że nie psują kompozycji, a szybki rzut oka oszczędza żmudnego szukania twórcy w spisie na końcu (choć jeśli chcemy mieć ogólny ogląd, ten drugi jest oczywiście pożyteczniejszy – zdecydowanie się na oba rozwiązania było dobrym pomysłem).

    Książeczki wydane są bardzo porządnie – Tiny Dragons by Tiny People ze względu na swoją szczupłość jest klejona, ale pozostałe szyte, z twardą oprawą i śliskim, dobrej jakości papierem. Na końcu każdej z nich pozostawiono kilka czystych stron, przeznaczonych na narysowanie własnego smoka. W przypadku kupienia całości na Kickstarterze do zamówienia było też dołączane solidne tekturowe pudełko idealnie mieszczące wszystkie artbooki.

    Tiny Dragons 5

    Twórców należy swoją drogą pochwalić za sprawne zorganizowane kampanii. Chętnie odpowiadali na pytania, aktualności były rozsyłane regularnie i sprawnie zarówno na skrzynki mailowe wspierających, jak też pojawiały się na stronie, a kontakt bezproblemowy i niemal natychmiastowy.

    Produkt miał być dostępny również po zakończeniu zbiórki, zapewne w nieco mniej atrakcyjnej cenie, ale zdziwiłam się nieprzyjemnie, bo po odwiedzeniu strony projektu okazało się, że link do sklepu prowadzi donikąd. Miejmy nadzieję, że to tylko przejściowy problem.

    Strona jest jednak godna uwagi ze względu na imponującą galerię. Można tam znaleźć setki dzieł – takich, które finalnie trafiły do książek, i wiele takich, którym się to nie udało. (Moim zdaniem jednak w artbookach mają one więcej uroku).

    Podsumowując, Tiny Dragons to świetny prezent dla młodego i nie tak bardzo miłośnika smoków. Kilka setek rysunków potrafi zapewnić uciechę dla oczu i pożywkę dla wyobraźni na długi czas.

    Tiny Dragons 6

    Szczegóły:

    Tytuł: (Not So) Tiny Dragons
    Twórca: praca zbiorowa, koordynator Jon Schindehette
    Wydawnictwo: ArtOrder
    Typ: artbook
    Data premiery: sierpień 2018

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + prześliczne, inspirujące rysunki
    + świetny pomysł
    + różnorodność
    + porządne wydanie

    Minusy:
    – być może nie wszystkim będzie odpowiadał format

    Dodaj komentarz

    avatar
    Laura „Lilavati” Kusiak
    Laura „Lilavati” Kusiak
    Z pasji, wykształcenia i zawodu jestem redaktorką, korektorką i recenzentką, z usposobienia introwertyczką lubiącą ludzi. Wolny czas spędzam banalnie, ale z radością, czytając, zwiedzając, pisząc, oglądając. Uważam, że w życiu najważniejsze są dwie rzeczy: smoki i droidy. Chcę zostać następną księżniczką Disneya.