SIEĆ NERDHEIM:

Korzenie Power Rangers: Tokusatsu i Super Sentai

Korektayaiez
Jubileuszowy plakat z japońskiego magazynu. Na pierwszym planie superbohaterskie lądowanie wykonuje biały ranger z najnowszego sezonu: Kikai Sentai Zenkaiger.

Nieopodal mojego osiedla z dzieciństwa istniała wypożyczalnia kaset VHS, a jej właściciel z siwą brodą stał się dla mnie niczym mistrz Miyagi, wprowadzający w świat gumowych potworów i kartonowych miast filmów z Godzillą. Pewnego dnia kasetowy guru, widząc mój zapał do nowego hiciora z TV, czyli Power Rangers, spróbował mi wyjaśnić, jak zmontowano ten serial ze scen nakręconych oryginalnie w Japonii. Będąc małym Sebą, z wykładu zapamiętałem głównie, że w kraju kwitnącej wiśni żółty ranger był mężczyzną.  Wedle dziecięcej logiki uwierzyłem w posiadanie tajemnej wiedzy z przyszłych odcinków, dzięki czemu zdobyłem przewagę w osiedlowych zabawach, gdzie zawsze brakowało nam dziewczyn do pełnej drużyny – wtedy wstępowałem ja, cały na żółto.

Oczywiście sensei wyjaśniał mi ideę Super Sentai, japońskiego oryginału, z którego rangersi czerpią materiał do dziś. Na osiedlu nikt się nie przejął moimi fantazjami (może z wyjątkiem kilku podejrzliwych spojrzeń), a obecnie zależność między oboma seriami jest całkiem znanym faktem. Japońscy superbohaterowie obchodzą właśnie swój 45 jubileusz, a Power Rangers zaczęli nowy sezon. Pomyślałem, że to fantastyczna okazja, by sięgnąć po antyczną wiedzę z wypożyczalni i pokazać szerzej temat cieszący się moją sympatią od dawna.

U podstaw wszystkiego leży słowo tokusatsu ­– oznacza ono mniej więcej „efekty specjalne na ekranie” – to bardzo szeroki gatunek filmowy, pod którym znajdziemy charakterystyczne produkcje z kaiju, gigantami, sztukami walki i superbohaterami. Za markę Super Sentai (logo to złote „V”) odpowiada studio Toei Company Ltd., znane też m.in. z serii Kamen Rider (cyborg-robal na motocyklu), postaci spod znaku Metal Hero (cyborgi i roboty, czasem robale, czasem na jednośladzie) oraz serialu ze Spider-Manem z 1978.

Pod skrzydłami gatunku toku odnajdziemy jeszcze tytuły innych producentów jak Godzilla, Ultraman, Gridman, oraz mniej rozpoznawalne franczyzny, jak Kaiketsu Lion Maru czy Garo, i inne, w tym niekoniecznie japońskie. Zamierzam skupić się głównie na Super Sentai (samo słowo sentai można przetłumaczyć jako drużyna albo szwadron – wszystkie polskie translacje opieram o angielskie wersje z RangerWiki) i aby to zrobić, muszę wykonać spory skok w czasie.

Ōgon Bat – Złoty Nietoperz

Plansza z kamishibai.

Mamy rok 1931. Popularną rozrywką są uliczne teatrzyki kamishibai – narrator opowiada dramatyczne historie, ilustrując je ręcznie wykonanymi planszami, które przewija na miniaturowej scenie. Dużo słuchaczy przyciągają przygody złocistego szkieletora w stroju muszkietera: Złotego Nietoperza. Prawdopodobnie pierwszy superbohater w historii powstał z wyobraźni Takeo Nagamatsu oraz Suzuki Ichiro i trochę… odbiegał od obecnego wyobrażenia trykociarzy. Był tak potężny i niezniszczalny, że wyśmiewał swych wrogów, na których czele stał czterooki doktor Nazo. Upiorny Złoty Nietoperz podbił plansze kamishibai na tyle skutecznie, by zachować popularność po drugiej wojnie światowej.

Kiedy podwórkowe przedstawienia zaczęły przegrywać z popularyzacją telewizji, heroiczny kościotrup zaczął chichotać na kartach mang, wkroczył na ekrany czarno-białych kin i wreszcie do anime, w Japonii stając się kultowym klasykiem. Serial z jego udziałem był eksportowany do Włoch (gdzie znano go jako Fantamana albo Diavolika) i Brazylii (Phantoma), inspirując pokolenia komiksiarzy i animatorów. W Korei Południowej skrzyżowano go nawet z Batmanem, tworząc postać Golden Batmana.

Złoty Nietoperz, obrońca i przyjaciel dzieci… ee… nie dziwie się, że ci źli uciekali na jego widok (kadr z Ôgon Bat 1966).

Aktorski debiut na dużym ekranie, Ôgon Bat: Matenrô no Kaijin, miał powstać w 1950 roku (kopie zaginęły), a Toei Company stworzyło swoją wersję (dzisiaj powiedzielibyśmy remake) szesnaście lat później. Na ekranach kin straszyły rozmaite kaiju, triumfy święcił powiększający się heros Super Giant, a w telewizji TC mieli już za sobą oszałamiające 131 odcinków serialu (i sześć filmów pełnometrażowych) Moonlight Mask – pierwszego superbohatera, którego Japończycy mogli oglądać w domowym zaciszu. W filmie Toei Ôgon Bat możemy zobaczyć pewne znajome elementy – bohater przedziera się przez tłum identycznie ubranych, anonimowych sługusów zła. Dziarsko siepie ich po łbach lagą i wykonując proste układy sztuk walki, a muszkieterskie wdzianko zastąpił jednokolorowy kostium z peleryną. Kiedy piszę ten tekst, czarnobiały film z 1966 powinien być jeszcze dostępny do obejrzenia na YouTube, na szczęście z angielskimi napisami. Szyderczy praszczur (pratoperz?) wszystkich japońskich superbohaterów, cieszy się wpływem na całą historię tokusatsu (np. wzorowano na nim jednego przeciwnika Power Rangers, Bones) i jedynym czego mu brakowało, były transformacje.

Shotaro Ishinomori ­– ojciec „henshin hero”

Autoportret artysty. U dołu postacie z Cyborg 009, u góry od lewej Kamen Rider oraz android Kikaider.

Jeśli dziadkiem Sentai jest nietoperz, to ojcem jest artysta Shotaro Ishinomori (w Polsce jego anime, Hela Superdziewczyna, trafiło na Polonię 1). Swoją karierę zaczął od tworzenia mang, zyskując rozgłos dzięki serii Cyborg 009. Często wykorzystywał motyw bohaterów-cyborgów zmienionych w broń wbrew własnej woli, zwalczających militarne organizacje i złych baronów czy innych führerów. Dla Toei zapoczątkował kultowe seriale Kamen Rider, Metal Hero oraz właśnie Super Sentai.

On wymyślił słynną frazę „henshin!”, która przeobrażała protagonistę z cywilnego stroju w potężnego superbohatera. Słowo stało się też podgatunkiem samym w sobie, synonimem transformujących postaci walczących przy użyciu sztuk walki i gadżetów (oraz bardzo często śmigających na motocyklach). Pierwszego Kamen Ridera (rok 1971) oparł na autorskiej mandze Skull Man. Rider i jego pierwowzór byli mrocznymi mścicielami, którzy nie przejmowali się dzisiejszymi standardami niezabijania wrogów.

Ja mówię „mroczne”, a wy widzicie na obrazkach gumowe kostiumy, tekturę i kiczowate potwory. Unosi się brew? Sam śmieję się z wielu pierwszych kostiumów i efektów specjalnych (w J.A.K.Q. głównego łotra Iron Clawa mógłbym podsumować słowami: afro-disco-Rasputin).

Iron Claw, arcyłotr dla J.A.K.Q, przywódca organizacji CRIME. (kadr z odcinka specjalnego J.A.K.Q. Dengekitai vs Gorenger)

Jednak na ekranie lała się krew, nie brakowało strat w cywilnej ludności i tragicznych śmierci, brutalnej przemocy, prawdziwej broni palnej i śmiertelnych postrzałów. Nie obawiano się też dojrzałych tematów jak narkotyki i alkoholizm. I to było docelowo dla dzieci. Seriale marki Metal Hero były już adresowane do ciut starszego odbiorcy (przeważnie) i wchodziły na cięższe tropki znane nam z cyberpunku.

Wracając do Sentai ­– branża rozrywkowa jest nieodłącznie powiązana z zabawkami. Toei Company wpadło na prosty pomysł, aby pomnożyć zyski przy niewielkim wysiłku: jeden bohater dobrze się sprzedaje, ale gdyby go powielić razy pięć? Ka-czing! Shotaro Ishinomori usiadł do projektu (znów, przebudowani ludzie zwalczają złą organizację… facet miał typ), by w roku 1975 stworzyć Himitsu Sentai Gorenger (Tajny Szwadron RangerPięć).

Akarenger – pierwszy czerwony ranger. Jego aktor, Naoya Makoto, w 2021 powrócił do roli w filmie specjalnym Kikai Sentai Zenkaiger The Movie: Red Battle! All Sentai Rally!

Serial eksplodował popularnością, a postać AkaRengera (dosłownie Czerwony Ranger, pierwsza ekipa miała pseudonimy od swoich kolorów) powraca w każdym jubileuszowym filmie franczyzny. Gorenger, w porównaniu do Kamen Ridera, był dużo lżejszym show. Rangerzy stosowali rozmaite szpiegowskie gadżety i pojazdy (do zordów i walk z gigantami jeszcze daleko), zaś ich finiszerem było… podawanie sobie piłki-bomby, kopanej na końcu w twarz wroga. Jeśli w którymś japońskim serialu bohaterowie zaczną grać w gałę i (czasem) usłyszycie charakterystyczną melodię „pamparabambam”, to już wiecie dlaczego.

Po imponujących osiemdziesięciu czterech odcinkach Ishinomori zaprojektował nowych bohaterów: J.A.K.Q. Dengekitai (Drużyna Szturmowa J.A.K.Q.), powtarzając niemal kropka w kropkę motywy z Goranger, dodając tylko temat przewodni figur z kart. Drugi sezon powrócił do ponurych fantazji mangaki, co zraziło najmłodszych odbiorców – nie pomogło nawet dodanie nowej, humorystycznej postaci Big One i produkcję zakończono na odcinku trzydziestym czwartym (średnio jest czterdzieści pięć odcinków na sezon).

Na tym kończy się udział Shotaro, a przymiotnik „super” pojawi się dopiero z pomocą… Stana Lee.

Emisariusz z Piekła – Spider-Man!

Okładka DVD.

Takim oryginalnym zawołaniem witał swoich przeciwników Takuya Yamashiro. We współpracy Toei z Domem Pomysłów w 1978 roku Spider-Man został zaadaptowany na japoński serial, z pełnym błogosławieństwem Stana Lee. Przyjaznego pajęczaka przerobiono całkowicie na potrzeby japońskich odbiorców – Takuya przebierał się z hasłem henshin, wykorzystano motywy spopularyzowane przez Ishinomoriego (sci-fi, złą militarystyczną organizację Iron Cross… i oczywiście motocykle!) oraz dodano wszystko, co tylko pomogłoby sprzedać dzieciom postać. Jak kaiju i wielkie roboty, na których zabawki panował wtedy szał. W ten sposób Spidey otrzymał statek kosmiczny Marveler, zmieniający się w potężnego Leopardona, kiedy walka eskalowała do tytanicznych rozmiarów.

Mieszanka okazała się strzałem tak celnym, że Lee i Toei rozważali na kolejną adaptację, już jako sentai z Kapitanem Ameryką, wraz z drużyną innych kapitanów. Plany nieco się zmieniły, a efektem było Battle Fever J – drużyna czempionów różnych narodowości. Od tego momentu przydomek „super” przykleił się na stałe do „sentai”, tak samo jak gigantyczne roboty.

Battle Fever J, od lewej do prawej błękitny reprezentant Francji, pomarańczowy ZSRR-ranger, czerwony z Japonii, różowa Miss America (która miała być tą samą postacią co w wydawanych wtedy komiksach) oraz Black Panther… znaczy Kenia.

Kolaboracja z Marvelem trwała jeszcze dwa sezony: Denshi Sentai Denziman, a następnie Taiyo Sentai Sun Vulcan. Stan Lee zapałał taką sympatią do tego drugiego, że podjął się pierwszej próby importu Super Sentai do Ameryki – niestety producentom daleko było do zachwytów, o ile któryś nie leżał pod stołem, trzymając się za brzuch ze śmiechu.

Objawienie w telewizji hotelowej

Co by było, gdyby… (grafika z pilotu)

Marvel i Toei w 1982 skończyli owocną współpracę nad serialami. Po Sun Vulcan wychodziły kolejno: Dai Sentai Goggle V, Kagaku Sentai Dynaman (do którego jeszcze wrócę) oraz Choundenshi Bioman. Na ten ostatni natrafił w 1984 wizytujący w Japonii Haim Saban, skacząc po kanałach hotelowej kablówki. W Ameryce Saban znany był z komponowania zapadających w ucho openingów do kreskówek, ale również ze smykałki do biznesu. Widząc kolorowych herosów na małym ekranie, wpadł na pomysł o równej sile „ka-czing”, jak niegdyś Toei – mógłby po kosztach dokręcić sceny z amerykańskimi aktorami, pod resztę podłożyć dubbing i całość zmontować w coś nowego.

A przynajmniej tak twierdzi.

Gene Pelc, syn polskich emigrantów, był dla Marvela pośrednikiem w Japonii i to on wymyślił, przeformułowanie Spider-Mana na wzór tokusatsu, zainspirowany serialami, które oglądał jego syn. Na zachód Gene próbował sprzedać wielkie roboty z japońskiej kultury pod wspólnym szyldem komiksu Shogun Warriors. Był też pomysłodawcą przeniesienia sentai Sun Vulcan na amerykański rynek, korzystając z tej samej formuły co opisana wyżej. Jest szansa, że Saban spotkał się z tym rozwiązaniem wcześniej (komponując czołówki do seriali animowanych Marvela), bądź przeczytał o nim przed wyjazdem, w magazynie o japońskiej kulturze, gdzie Pelc udzielił wywiadu. Oczywiście zdarza się, że różni ludzie wpadają na ten sam pomysł niezależnie. (źródło: kanał YouTube Toy Bounty Hunters, 31.03.2021).

Niezależnie od faktów, Haim wciągnął się w Super Sentai, po czym zakupił nagrania od Toei. Powstał projekt, pierwszy szesnastominutowy pilot (bardziej reklama gatunku, niż pełnoprawny odcinek), ale mimo zapału kompozytora brakowało chętnych. Sam autor przyznawał, że Bioman był… mniej niż udany. W dodatku Sabana ścigała reputacja „muzyka od bajeczek” i nikt nie brał na poważnie jego kompetencji jako producenta.

Night Flight prezentuje: Dynaman!

Kagaku Sentai Dynaman w ciekawej formie trafił na zachodnie ekrany w 1987 roku. Na potrzeby programu Night Flights powstało sześć zdubbingowanych odcinków, zmontowanych na oryginalną parodię. Humor był… szczególny, a wszystkie chwyty dozwolone. Idealnie pasuje do współczesnej kultury memowej. Show dostępny jest na VOD Night Flight Plus, wraz z częścią repertuaru starej ramówki. Na YouTube użytkownicy umieścili fragmenty i niektóre odcinki tych nieskrępowanych absurdów

Ludzie-ptaki czy prehostoryczni herosi?

W czasie, kiedy Haim Saban pukał od drzwi do drzwi stacji telewizyjnych, Super Sentai nieprzerwanie produkowało sezon za sezonem: Changeman, Flashman, Maskman, Liveman, Turboranger, Fiveman oraz interesujące nas dwa tytuły: Jetman i Zyuranger.

Od czasów pamiętnej hotelowej nocy Saban potrzebował ośmiu lat, aby dostać swoją szansę – przyszła ona z rąk Margaret Loesh, byłej prezes produkcji Marvela, która stała u boku Stana Lee przy jego próbie sprzedania zdubbingowanego Sun Vulcan. Pracująca później dla Fox Kids Margaret dała Haimowi zielone światło, a kiedy pojawiły się pieniądze, ten postanowił odświeżyć materiał o bieżące sentai. Powrócił do Japonii w 1991 roku i aby zjednać sobie producentów z Toei, Haim Saban odśpiewał dziesięć różnych piosenek z aktualnie nadawanego sezonu, Choujin Sentai Jetman.

Niewiele brakowało, aby te kostiumy były dzisiaj ikoniczne.

Chociaż przekonał  ich, że jest pasjonatem, ostatecznie nie wykorzystał licencji od razu: fabuła Jetmana była zbyt dojrzała i dramatyczna dla jego potrzeb, a gwóźdź do trumny wbili w Fox, z powodu ptasiej tematyki herosów, na którą był przesyt w amerykańskich ramówkach. Projekt wszedł więc w życie z następującym sezonem, Kyōryū Sentai Zyuranger (których Saban chciał roboczo ochrzcić Galaxy Rangers lub Dino Rangers), pierwszym Super Sentai, który zerwał z kliszami sci-fi i wskoczył w gatunek baśniowego fantasy ­– rycerze z odległej przeszłości, czarownicy, golemy, nawet roboty będące zaklętymi duchami (stary dobry Megazord w oryginale nazywał się Daizyuzin, czyli Bóg Wielkich Bestii). Otoczka magii pozwoliła Sabanowi na dużo twórczej swobody z mieszaniem motywów. W końcu w 1993 roku na Fox Kids rozpoczął się popkulturowy fenomen Mighty Morphin Power Rangers, wygrywający serca dzieci i rozgramiający portfele rodziców.

Co i gdzie oglądać?

Kadr z Nieoficjalnego Sentai Akibaranger, parodii dla dorosłych widzów, która nie ma litości dla żadnego zakątka fandomu.

Na czterdziestą piątą rocznicę w Japonii wystartuje w tym roku Kikai Sentai Zenkaiger (ee… mniej więcej Drużyna Maszynowego Świata, Rangerzy Na Pełnym Gazie). Motywem przewodnim są maszyny i oczywiście jubileusz, więc można liczyć na nawiązania do poprzedników i gadżety z nimi powiązane. Tymczasem nowy sezon Power Rangers, Dino Fury, bazowany jest na Kishiryu Sentai Ryusoulger.

Jak się w ogóle ogląda Super Sentai? Bez słodzenia – do stylistyki gumowych potworów i wybuchających wszędzie fajerwerków trzeba się przyzwyczaić, ale to tak samo jak z klasyczną Godzillą i resztą toku. Nie należy się też sugerować samymi Power Rangers, wierne adaptacje scenariusza z Sentai można policzyć na palcach jednej ręki zezowatego drwala, a czasem są niebo lepsze od japońskich oryginałów. Super Sentai ogląda się jak normalne, często komediowe, seriale superbohaterskie (lub, jak kto woli, anime z żywymi aktorami), z głupotkami wcale nie większymi od tego, co uświadczymy np. w Arrowverse. Ja osobiście pokochałem Gosei Sentai Dairanger, pełen elementów wuxia, z którego pochodzi znany zachodniej publiczności biały ranger i jego Tygrysozord.

Od góry i lewej: kryształowi Kiramager (2020), dino-rycerze Ryusoulger (2019) oraz policjanci i złodzieje czyli Lupinranger vs Patranger (2018).

Każdy sezon jest inny i praktycznie niezależny, są i dramaty i szalone komedie. We współczesnych sezonach podskoczyła jakość CGI, sceny akcji wzbogaca fantastyczna dynamiczna kamera, ale niestety od gadających gadżetów roi się tak bardzo, że równie dobrze bohaterowie mogliby ubierać się w logo Bandai (producenta zabawek Sentai i Rangersów). Przemoc jest wciąż bardziej wyrazista niż w Power Rangers, ale znacznie bardziej stonowana w porównaniu do klasycznych sezonów. Jako ciekawostkę dodam, że fandom kołem się toczy i miłośnicy spandeksu z obu stron globu oglądają zamiennie oryginały i adaptacje (tradycją jest, że japoński dubbing PR wykonują oryginalni aktorzy z Super Sentai).

Co do tego, gdzie oglądać, to robi się pod górę. Oficjalny kanał na YT, Toei Tokusatsu World Official, udostępnia klasyczne sezony tokusatsu (niestety, akurat Super Sentai są zablokowane dla Polski… a szkoda, bo obok klasyków można obejrzeć też czteroodcinkowy specjał w stylu battle royale wielu drużyn). ShoutFactory ma licencję na stream Super Sentai na USA i Kanadę (znów, blokada regionalna), od Jetranger w górę. #TV-Nihon jest fanowską stroną udostępniającą poza Japonię różne tokusatsu, ale tylko te nieobjęte zagranicznymi licencjami. Możecie odnaleźć też aktywnych fanów, którzy dzielą się z innymi pasjonatami kolekcjami zapisanymi w chmurze (niestety część udostępnia wersje z tłumaczeniami bez zgody ich autorów), ale jak to w Internecie, wszystko na własną odpowiedzialność, nawet jeśli Toei nie wydaje się specjalnie przejmować taką formą upubliczniania seriali. Naturalnie zawsze można kupić DVD.

W następnej części artykułu przyjrzymy się kulisom i ciekawostkom z realizacji Mighty Morphin Power Rangers.

Ten artykuł i kolejne z serii dedykuje tragicznie zmarłemu Tatsuyi Nomi (1969-2017), który wcielił się w zielonego rangera w Gosei Sentai Dairanger. Wciąż lśnisz w sercach fanów, Widmowa Gwiazdo.

This and next articles from the series I dedicate to Tatsuya Nomi, tragically deceased (1969-2017), who portrayed ShishiRanger in Gosei Sentai Dairanger. You still shine in the hearts of fans, Phantom Star.

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Sebastian "Kerberos" Luc-Lepianka
Pod obliczami maski trifaccia kryje się student dziennikarstwa, dumny koci tata, a także pasjonat mitologii greckiej oraz wielu aspektów popkultury. Jak Cerber strzegę swojej kolekcji gier, książek, komiksów, figurek Transformersów i Power Rangers. Kiedy tylko jest szansa, oddaję się urban exploringowi z ekipą Pniak, po drodze próbując głaskać uliczne sierściuchy. Najczęściej gram z padem lub kostkami w garści. Piszę, słuchając muzyki ze starą duszą, a kawałek serca bije w Wenecji.