SIEĆ NERDHEIM:

Powróćmy do Azeroth! Recenzja książki World of Warcraft: Fale ciemności

KorektaPottero

World of Warcraft: Fale ciemności

Dzięki kolejnej już książce z uniwersum Warcrafta, mowa tu o World of Warcraft: Fale ciemności, kolejny raz możemy zanurzyć się w tym niesamowitym świecie. Tym razem dowiemy się nieco więcej o początkach wielkiego konfliktu, kiedy książę Arthas nie wiedział jeszcze, jak burzliwa przyszłość go czeka.

Łodzie zmierzały w stronę Lordaeronu. Przyjaciele to czy obcy? Jakie mają zamiary? Pytania te szybko zostają rozwikłane, ponieważ na czele rozbitków znajduje się AnduinLothar, pokonany i zdradzony. Król Llane nie żyje, a orcza inwazja, sprowadzona na Azeroth przez jego dawnego przyjaciela, Medivha, również stała się faktem.

Oto upadł Wichrogród.

Kolejne wydarzenia to walka o to, żeby nie ulec pod naporem Hordy. Lothar na ziemiach Lordaeronu formuje z królem Terenasem Przymierze. Wiedząc jednak, że to nie wystarczy, zawiązują sojusz również z elfami i krasnoludami. Biorąc pod uwagę, że ich świat nie znał wcześniej stworzeń podobnych orkom i używanej przez nich magii, nie jest to łatwe. Ale w końcu to sprawa wszystkich mieszkańców Azeroth, żeby walczyć z wrogiem chcącym pozbawić ich domu. Orkowie nie mają bowiem zamiaru poprzestać na osiedleniu się w nowym świecie – chcą go zawłaszczyć. Stąd też, szykując się na wojnę, wcielają w swoje szeregi nację trolli. Jak zakończą się te potyczki? Kto zwycięży w tym starciu? Ten świat czeka wojna, jakiej jeszcze nie widział.

World of Warcraft: Fale ciemności

Aaron Rosenberg wrzuca nas w wir wydarzeń, a później dzieje się jeszcze więcej, jeszcze szybciej i jeszcze groźniej. Nie jest to bynajmniej wadą, jednak sprawia, że w powieści niekoniecznie odnajdą się osoby niezaznajomione z grami Blizzard Entertainment albo z uniwersum Warcrafta w ogóle. World of Warcraft: Fale ciemności wracają bowiem do wydarzeń sprzed Przebudzenia Króla Lisza, co osoby dopiero zagłębiające się w ten bogaty, fantastyczny świat może wprawiać w lekkie zagubienie.

Styl Rosenberga znacznie różni się od tego, do którego zdążyła nas przyzwyczaić Christie Golden. Moim zdaniem jest to oczywiście zaleta. Seria zyskuje powiew świeżości i można stwierdzić, że Aaron prezentuje nieco lepszy warsztat niż jego koleżanka, co widać w plastyczności opisów otoczenia. Czytelnik, zwłaszcza zaznajomiony z uniwersum gier, wsiąka w świat, który za sprawą zlepek liter staje się niemalże namacalny.

World of Warcraft: Fale ciemności

Ta powieść to nostalgiczny powrót na ziemie Azeroth. W dodatku gra na strunach nostalgii tak dobrze, że jako były gracz World of Warcraft zaczęłam rozważać wyskoczenie z kasy i zakup prepaidu, żeby wrócić do świata gry. Zdecydowanie polecam ją wszystkim miłośnikom Warcraftowych potyczek. To chyba najlepsza książka z serii, nie sprawdzi się jednak jako wprowadzenie dla nowych graczy/czytelników niezaznajomionych jeszcze z całym uniwersum. Za łatwo można się pogubić w natłoku wydarzeń, które niekoniecznie przedstawiane są chronologicznie w wydawanych kolejno tomach serii.

ZOBACZ W SKLEPACH

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: World of Warcraft: Fale ciemności

Tytuł oryginalny: World of Warcraft: Tides of Darkness
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Oprawa: miękka
Gatunek: fikcja, fantasy
Autor: Aaron Rosenberg
Liczba stron: 328

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

PODSUMOWANIE

Plusy:
+ lepsza warsztatowo
+ bardziej plastyczne opisy otoczenia
+ niesamowicie nostalgiczna

Minusy:
– jeśli dopiero chcecie zagłębić się w uniwersum Warcraft, nie będzie to dobra pozycja

komentarze

guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Aleksandra
26/03/2018 19:44

Dla mnie ta książka była katorgą, mimo że uwielbiam Warcrafta. Zdecydowanie wolę styl Golden, jest dla mnie lżejszy i przyjemniejszy w odbiorze. Rosenberg mnie momentami tak nudził, że miałam ochotę odłożyć książkę. Jednak fabuła 10/10. Tylko sam koniec mógłby być trochę bardziej rozbudowany, za szybko się tam wszystko dzieje i kończy.

Izabela „Deneve” Ryżek
Izabela „Deneve” Ryżek
Studiowałam archeologię, ale nasze drogi w końcu się rozeszły. Wannabe redaktor, pisarka po godzinach. Bloguję, gram, czytam, oglądam. Prawdopodobnie nie starczy mi życia na nadrobienie papierowo-ekranowych zaległości. Kocham fantastykę, kryminały, thrillery. Gdybym mogła być postacią z gry, byłabym Bulbasaurem.