SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Smutne jest życie bohatera narodowego. Recenzja serialu Młody Piłsudski

    KorektaLilavati
    Młody Piłsudski – kadr z serialu
    Młody Piłsudski – kadr z serialu

    Choć nie jestem jakąś szczególnie hardą fanką seriali historycznych, to je w większości lubię. Telewizja Polska chyba też ma do nich słabość, biorąc pod uwagę, że produkuje ten typ odcinkowców jako jedyna w naszym kraju i to w sporych ilościach. Oczywiście dużą rolę odgrywa tu tak zwana misja, ale czy wyłączną? Trudno mi pozbyć się wrażenia, że po prostu po latach pewnej posuchy w temacie jest popyt na serialowe opowieści mocniej lub słabiej odziane w historyczny kostium. Więc kolejne tego typu tytuły powstają. Zazwyczaj ot, tak po prostu, ale niedawno obchodzone przez nas stulecie niepodległości Polski było dla filmowców doskonałą okazją, aby w formie odcinkowej podjąć historyczne wątki związane z tematem. Tak właśnie powstał – między innymi – serial Młody Piłsudski.

    Józefa Piłsudskiego nikomu przedstawiać nie trzeba. Nie po raz pierwszy kino i telewizja sięgnęły po jego życiorys czy nawet samą osobę. W różnych filmach i serialach w postać marszałka wcieliło się na przestrzeni przeszło 95 lat ponad dwudziestu aktorów – niektórzy nawet kilkakrotnie. Ale żadna produkcja do tej pory nie stanowiła konkretnie i wyłącznie swoistego Józef Piłsudski: Geneza. Starczy powiedzieć, że nakręcony w 2001 roku serial Marszałek Piłsudski w samym tylko pierwszym odcinku zawiera wydarzenia, którym recenzowany dziś przeze mnie serial poświęcił aż osiem epizodów.

    W Młodym Piłsudskim śledzimy losy Józefa na przestrzeni ponad ćwierćwiecza – od czasów zamachu na cara Aleksandra II aż do akcji pod Bezdanami. Poznajemy go jako bystrego i dość bezczelnego nastolatka, ucznia gimnazjum, by potem obserwować jego przemianę – zarówno z chłopca w mężczyznę, jak i z młodego buntownika w działacza politycznego, który w realny sposób walczy o wolność swojego kraju. Wszystkich spodziewających się częstej wśród takich fabuł laurki dla opisywanego bohatera muszę jednak rozczarować. Ze znanych mi ekranowych opowieści o życiu Marszałka ta w największym stopniu przedstawia Piłsudskiego w sposób nieidealny i przez to bardzo ludzki. Józef, zwany przez najbliższych Ziukiem, jest facetem pełnym wątpliwości. Nieobce są mu nerwowe momenty czy psychiczne dołki. Ba, on po powrocie z Syberii nawet zmaga się z regularną depresją – Młody Piłsudski to chyba pierwsza filmowa produkcja o czasach zaborów, w której podjęto temat problemów psychicznych, z jakimi borykają się byli zesłańcy. Ziuk kocha, jest kochany, nawet udaje mu się założyć rodzinę. Jednak utrzymanie równowagi między życiem prywatnym a walką ideologiczną nie zawsze mu wychodzi. Prawdę mówiąc, stosunkowo rzadko. Bywa czasem bezsilny, nieudolny, a nawet trochę śmieszny – jak wtedy, gdy będąc z delegacją w Japonii, reaguje niemal przerażeniem na widok podanej mu potrawy z jeszcze żywej ryby. Choć ma w sobie niemało ducha idealisty i przez długi czas stara się unikać za wszelką cenę niepotrzebnych ofiar swoich bojowych działań, to w pewnym momencie już dłużej tak nie może. Wtedy coś jakby bezpowrotnie się w nim psuje.

    Młody Piłsudski – kadr z serialu
    Młody Piłsudski – kadr z serialu

    Serial bez ogródek pokazuje nam, że życie przyszłego bohatera narodowego jest raczej smutne, a byciu konspiratorem daleko do wspaniałej przygody. Owszem, początkowe i finałowe odcinki pełne są akcji. Zamachy, pościgi, napady, a to wszystko w sekwencjach zrealizowanych dynamicznie oraz niekiedy ze świetnym pomysłem – co powiecie na walkę w samym środku przetaczającej się przez syberyjskie stepy burzy piaskowej? Ale to nie jest Indiana Jones czy coś w tym stylu. Zaraz obok tych efektownych akcji dostajemy krew, ból, strach, niekiedy śmierć (czasem bardzo niepotrzebną), bomby eksplodujące kolegom w rękach i tym podobne. Poza tym środkowe epizody mocno eksplorują upierdliwości walki konspiracyjnej. Z jednej strony wiecznie wiszące nad głową zagrożenie ze strony władz, które paraliżuje próby normalnego życia, z drugiej częstą rutynę i nudę. Nie oznacza to jednak, że w Młodym Piłsudskim wieje tą właśnie nudą. Poza wspomnianymi scenami akcji czy autentycznym protagonistą mamy tu odrobinę humoru, zgrabnie przebijającą balon potencjalnego patosu, jak również ciekawe grono postaci drugoplanowych. Tutaj show niewątpliwie kradnie Aleksander Sulkiewicz – jeden z towarzyszy broni Ziuka, polski Tatar. Oddanie w walce o niepodległość totalnie nie przeszkadza mu w emanowaniu aurą zawadiackiego, pewnego siebie i większego od życia bon vivanta w eleganckim kapeluszu i nieodłącznych barwionych okularach. Jego chyba jedyną wadą jest to, że często bardziej przyciąga uwagę widza niż główny bohater… Ciekawą postacią jest też Stefania, lekko zwariowana ciotka młodych Piłsudskich, pełniąca na samym początku rolę „partnerki w zbrodni” zbuntowanego nastoletniego Ziuka, jednak jej rola z czasem zostaje znacząco zredukowana, a potencjał – niewykorzystany.

    Niezbyt zrozumiała pozostaje dla mnie duża ilość czasu ekranowego poświęcona wątkowi postaci totalnie fikcyjnych: Lwa Kreutzberga, pułkownika rosyjskiego, i jego żony, kleptomanki Elizawiety. Sam Kreutzberg mógł z grubsza pełnić funkcję arcywroga głównego bohatera, potrzebnego w typowej konstrukcji fabularnej. Jednak w realiach opowieści bazującej na prawdziwej historii – dalekiej przecież od popkulturowych schematów – jego obecność nie wydaje mi się zbyt konieczna. Oczywiście wspólne sceny państwa pułkownikostwa potrafią być w specyficzny sposób śmieszne, a ostatni odcinek oferuje nam zabawne w kontekście całego wątku odwrócenie ról, ale nadal pozostaję przy zdaniu, że Młody Piłsudski doskonale obyłby się bez nich. Problem mam również z finałem serialu, który choć nie pozbawiony masy koniecznych tu emocji, sprawia wrażenie nieco zbyt skondensowanego, co może niektórych rozczarować. Jednak w tym momencie rozumiem twórców, którzy chcieli na swój sposób domknąć całą opowieść, a jednocześnie zostawić sobie na wpół uchyloną furtkę do potencjalnego sequela. Trochę to wygląda jak sytuacja pod tytułem „mam ochotę zjeść ciastko i mieć ciastko, więc zjem pół”.

    Pod kątem realizacyjnym nie mam do Młodego Piłsudskiego większych zarzutów. Zdjęcia cieszą oko interesującymi kadrami i bogatą, spójną kolorystyką. Podobnym wizualnym przysmakiem są wnętrza „z epoki”, klimatyczne lokacje oraz piękne plenery. Dobrze sprawili się również montażyści. Dzięki ich pracy serial ogląda się bardzo płynnie, a kiedy jest taka potrzeba, wszystko staje się porywające i dynamiczne. Niestety na polu technicznym nie obyło się bez problemów. W odcinku 10, toczącym się w dużej mierze w Japonii, twórcy z oczywistych przyczyn skorzystali z dobrodziejstw technologii greenbox. Co samo w sobie rzecz jasna nie jest złe, ale… Niby wszystko wygląda w porządku, ale mocno czuć, że coś tu nie gra, że oglądane przez nas widoki nie są autentyczne. Mam z Młodym Piłsudskim jeszcze jeden zgryz, acz bardziej dotyczący kwestii emisyjnych. Część dialogów napisano w innych językach niż polski, co w wypadku serialu toczącego się w okresie zaborów wydaje się całkiem naturalne. Tylko że cały ten zabieg bierze w łeb, gdy wszystkie obcojęzyczne kwestie zagłusza lektor. Wyjątkiem był odcinek bodaj trzeci, gdzie częściowo skorzystano z napisów, ale… no właśnie, tylko częściowo.

    Młody Piłsudski – kadr z serialu
    Młody Piłsudski – kadr z serialu

    Dużym atutem serialu jest obsada. Zwłaszcza że w znacznej mierze są to aktorzy nieopatrzeni, z tym grającym tytułowego bohatera włącznie. Dla Grzegorza Otrębskiego Józef Piłsudski to pierwsza naprawdę duża rola – jego stosunkowo nieduży dotychczasowy dorobek stanowią głównie gościnne występy w serialach oraz filmowe epizody. Trzeba jednak przyznać, że z tak wymagającego zadania, jak zagranie protagonisty będącego dodatkowo bardzo rozpoznawalną postacią historyczną, wyszedł obronną ręką. Jego Ziuk, pomimo swojej złożoności i ludzkiej ułomności, nie jest nadekspresyjnym wulkanem emocji. Wręcz przeciwnie, Otrębski gra go stosunkowo powściągliwie, zgodnie z zasadą „mniej znaczy więcej”, dzięki czemu wypada o wiele autentyczniej, niż gdyby podawał widzom wszystkie przeżycia Józefa na tacy. Zupełnie inną drogą poszedł Karol Pocheć, który brawurowo wcielił się w rolę Aleksandra Sulkiewicza. To dość oczywiste, skoro jego bohater jest drużynowym kolorowym ptakiem. Łatwo przy tak napisanej postaci popaść w kabaretową przesadę, jednak Pocheć podszedł do sprawy z niebywałym wyczuciem. Dzięki temu Sulkiewicz w jego wykonaniu pociąga widza aurą osobnika rodem z fin-de-sieclowej powieści czy jakiegoś kryminału, ale jednocześnie budzi szczerą sympatię. Na wyróżnienie zasługuje również Jan Butruk jako Walery Sławek – to kolejny w obsadzie aktorski młodziak, dla którego występ w serialu to pierwsza znacząca rola i który poradził sobie bardzo dobrze.

    Choć Młody Piłsudski nie jest produkcją zdolną rozedrgać w widzu wszystkie emocjonalne struny czy w inny sposób wyrwać go z kapci, to naprawdę solidny tytuł, zrealizowany z dużym szacunkiem wobec publiczności. Opowiada sfabularyzowaną wersję mniej znanej części naszej historii w sposób zajmujący, sprawnie korzystając z możliwości, jakie dają współczesne techniki filmowe. Jestem w nieustającym, potężnym szoku, że za scenariuszem tego serialu stoją ci sami ludzie, który lata temu dali światu Czas honoru – tytuł, który uważam za jedną z największych pomyłek w dziejach polskiej telewizji. Cóż, lepiej późno się zrehabilitować niż wcale. Pozostaje liczyć na to, że opowieść o młodych latach Marszałka nie będzie ostatnim dobrym tytułem ani w dorobku tych twórców, ani wśród odcinkowych propozycji Telewizji Polskiej.

    SZCZEGÓŁY
    Tytuł: Młody Piłsudski
    Produkcja: TVP, Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny
    Typ: serial
    Gatunek: historyczny, biograficzny
    Data premiery: 11.11.2018 (pilot), 11.11.2019 (regularna emisja)
    Liczba odcinków: 13
    Twórcy: Jarosław Marszewski (reżyseria), Jarosław Sokół, Ewa Wencel (scenariusz)
    Obsada: Grzegorz Otrębski, Ewa Wencel, Mariusz Kiljan, Zuzanna Zielińska, Karol Pocheć, Joanna Kuberska, Cezary Kołacz, Jan Butruk, Marek Nędza, Grzegorz Daukszewicz i inni.

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + przyszły bohater narodowy pokazany od ludzkiej strony
    + mniej znany epizod historyczny opowiedziany z odmiennej perspektywy
    + parę ciekawych postaci drugoplanowych
    + zdjęcia i montaż
    + obsada złożona głównie ze świeżych nazwisk
    + role Grzegorza Otrębskiego, Karola Pochecia i Jana Butruka

    Minusy:
    - zbędny wątek pułkownika Kreutzberga i jego żony
    - lekko rozczarowujący finał
    - niezbyt udane użycie greenboxa w jednym z odcinków

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Dagmara „Daguchna” Niemiec
    Dagmara „Daguchna” Niemiec
    Absolwentka filologii polskiej na UWr, co tłumaczy, dlaczego z czystej przekory mówi bardzo potocznie i klnie jak szewc. Niedawno skończyła Akademię Filmu i Telewizji i została reżyserem. Miłośniczka filmu, animacji, dobrej książki, muzyki lat 80. i dubbingu. Niegdyś harda fanka polskiego kabaretu, co skończyło się 100-stronicową pracą magisterską. Bywalczyni teatrów ze stołecznym Narodowym na czele. Autorka bloga Ostatnia z zielonych (http://ostatniazzielonych.pl).

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x