SIEĆ NERDHEIM:

Sklepowa też człowiek. Recenzja serialu Kobieta za ladą

Kobieta za ladą – okładka wydania DVD
Kobieta za ladą – okładka wydania DVD

Moje niedawne przygody z czechosłowackimi serialami sprawiły, że zaczęłam całkiem poważnie rozważać ponowne obejrzenie tytułów już kiedyś widzianych. Zwłaszcza że „zaliczałam” je zazwyczaj jakieś dziesięć lat temu lub więcej. TVP Kultura niejako wyszła naprzeciw moim oczekiwaniom, podsuwając mi pod nos kolejną powtórkę kultowej Kobiety za ladą. Grzech było nie skorzystać z takiej okazji – wszak moje dość już mgliste wspomnienia z poprzedniego seansu były raczej z tych pozytywnych. Czy perspektywa czasu miała je teraz odmienić?

Anna Holubová, kobieta w średnim wieku, niedawno się rozwiodła. Wraz z dwójką dzieci, małym Petrem i nastoletnią Michalą, przeprowadziła się do nowego mieszkania. Przy okazji zmieniła też pracę. W poprzedniej była kierowniczką sklepu, w obecnej – bliżej domu – będzie sprzedawczynią w dziale delikatesów. Główną osią fabularną serialu jest rok z życia Anny po tej wielkiej zmianie. W dwunastu odcinkach (po jednym na każdy miesiąc) obserwujemy jej perypetie zawodowe oraz prywatne. Holubová w barwnym zespole pracowników sklepu zyskuje zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Niespodziewanie czeka ją również nowa miłość – nie będzie jednak łatwa…

O Kobiecie za ladą najczęściej zwykło się mówić w kontekście poglądów politycznych odtwórczyni głównej roli oraz rzekomo propagandowego wydźwięku całej serii – bo przecież tak idealnych, wspaniale wyposażonych sklepów spożywczych wtedy nie było. Takie podejście mnie osobiście po obejrzeniu tego tytułu śmieszy i wkurza jednocześnie. Gdybyśmy mieli rozliczać aktorów za ich zapatrywania ideologicznie, to mogłoby się okazać, że nie będzie komu grać, a co do propagandy… Czy współczesne seriale nie idealizują świata w podobny sposób? Szpitale, w których supertroskliwi lekarze leczą każdą chorobę? Przesiąknięte altruizmem społeczności? Idealistyczne rodzinki z przeszłości, w których wszyscy jak jeden mąż walczą z komunizmem? No właśnie. A tak w ogóle to przy bliższym poznaniu okazuje się, że przygody praskiej sklepowej są produkcją w pewnych sferach nowoczesną, jak na swoje czasy.

Kobieta za ladą – fotos z serialu
Kobieta za ladą – fotos z serialu

W roku pańskim 1977 bracia Czechosłowacy pokazali, że taka pani Holubová też nadaje się na serialową protagonistkę – ze „zwyczajną” pracą, dwójką dzieciaków, wąsikiem i zaczątkami monobrwi. Że nie musi z założenia godzić się za wszelką cenę z byłym mężem, jeżeli on nie jest wobec niej w porządku. Że po rozwodzie wcale nie musi żyć jak mniszka; ma prawo zapoznawać kogoś nowego i nawet chodzić na randki! Że największe blokady, które powstrzymują ją przed zmianą swojego życia na lepsze, tkwią nie w społeczeństwie, ale w jej głowie. Wiek i doświadczenie życiowe Anny są nie obciążeniem, ale walorem, który w pewnych sytuacjach potrafi naprawdę dobrze wykorzystać.

Ech, szkoda tylko, że częściej dla dobra innych, niż dla siebie samej. W pracy Holubová służy współpracownikom dobrą radą, co bardziej „kozakujących” przykładnie temperuje, rozwiązuje konflikty. Co bardziej zagubione młodsze koleżanki podświadomie lgną do niej, widząc w niej niejako matczyną figurę. Jednak jeśli chodzi o własne szczęście, Anna zdaje się nie stosować do żadnej swojej porady. Martwi się, co ludzie powiedzą, przedkłada (dość źle rozumiany) komfort dzieci nad swój własny, zbyt często przemilcza swoje niezadowolenie. Na szczęście z czasem zaczyna mieć wątpliwości, czy aby na pewno takie zachowanie jest dobre i dla niej, i dla reszty świata. Oczekiwanie na rozwój tej autorefleksji jest wciągające w jakiś nadspodziewany sposób.

Scenarzyści na pewno spisali się na piątkę, jeżeli chodzi o stworzenie wokół Anny barwnego otoczenia postaci dalszoplanowych. Jednym poświęca się więcej „czasu antenowego” (dostają niekiedy i nawet własny odcinek), innym mniej, ale są na tyle mocno zarysowane, że zapamiętuje się niemal wszystkie. Najlepszym przykładem jest ekipa sklepu, w którym pracuje nasza bohaterka. Kierownik Karas ma tyle obowiązków na głowie, że czasem aż nie nadąża, ale mimo wszystko trochę ojcuje swoim pracownikom. Jak trzeba, to ochrzani, jak trzeba, to wesprze. Żeby było zabawnie, z jego własnym synem trochę trudniej mu się układa… Jego podwładni to też niezłe charaktery. Olina, koleżanka Anny z jednej lady na delikatesach, wygadana pożeraczka męskich serc, autorka najzabawniejszych „złotych myśli” w całym serialu (genialna rola Hany Maciuchovej). Jiřinka z działu warzywnego, trochę wycofana z powodu swojego jąkania się. Magazynierzy: ekstrawertyczny Oskar i dobroduszny starszy pan Dominik. Kasjerka Mlynářova, wredna stara panna. Vilímek, zastępca kierownika, facet o ślimaczym usposobieniu próbujący smalić cholewki do Anny. Odpowiedzialna za butelki zwrotne „babcia” Kubánková, szorstka staruszka o złotym sercu. Pani Kalášková, której lepiej nie deptać po odciskach, bo potrafi odgryźć się jak nikt. Praktykantka Zuzana, odporna na sklepikarski etos pracy, za to pierwsza do… podjadania towaru. I wy się dziwicie, że przy takiej ekipie w tym sklepie nigdy nie jest spokojnie?

Kobieta za ladą – fotos z serialu
Kobieta za ladą – fotos z serialu

W prywatnym życiu Anny też nie zabrakło wyrazistych postaci. Z jednej strony walczący o jej względy Karel, zrównoważony inżynier, który po latach singielskiego życia zatęsknił za rodzinnym ciepłem oraz bliskością drugiej osoby. Z drugiej Jirka, były mąż Anny, żywa definicja wrzodu na niewymownej części ciała, choć na pozór może się wydawać sympatyczny. Na podobnym kontraście zbudowano osobowości dwóch najbliższych kobiet w życiu pani Holubovej: jej córki Michali oraz matki. Młodsza z nich jest postacią stworzoną chyba głównie po to, by widzowie mogli ją nienawidzić. Choć ma już siedemnaście lat i uważa się za osobę dorosłą, to w praktyce tej dojrzałości jej brakuje. Nie wykazuje zrozumienia dla problemów matki, ślepo zapatrzona w ojca nie dostrzega (a może nie chce dostrzec?), że kryzys małżeński oraz finalnie rozwód rodziców jest tylko i wyłącznie efektem jego działań. Paradoksalnie matka Anny, która teoretycznie powinna mieć staroświeckie podejście do związków damsko-męskich, najmocniej kibicuje córce w wywaleniu Jirki z jej życia i odnalezieniu nowej miłości. A mały Petr? Chłopczyk z typowym dla jego wieku charakterem, troszkę zuchwały, którego tęsknota za tatą pozostaje bardziej zrozumiała niż w wypadku jego starszej siostry.

Cały wachlarz perypetii bohaterów o ciekawych osobowościach w jakiś sposób rekompensuje raczej konwencjonalny, typowy dla epoki styl realizacji Kobiety za ladą. Z drugiej strony po serialu z tamtych czasów nie należałoby oczekiwać żadnego innego… Na pewno jego oprawa jest bardzo sympatyczna. Wpadającemu w ucho, lekko jazzowemu motywowi przewodniemu, towarzyszy sekwencja czołówkowa rozgrywająca się wśród sklepowych półek. Uwaga, w każdym odcinku trochę inna, uwzględniająca miesiąc, w którym toczy się jego akcja! Uwielbiam takie smaczki.

Dodatkowym atutem Kobiety za ladą na pewno jest wartość nabyta z wiekiem – na filmowej kliszy uwieczniono może i nieco podkolorowany, ale jednak obraz Czechosłowacji Anno Domini 1977. Styl życia, zainteresowania, architektura, moda, wystroje wnętrz… A że większość krajów ówczesnego bloku wschodniego była w tych kwestiach podobna do siebie, dla polskiego widza ten seans będzie dodatkowo interesujący. Rozczarowanie może przynieść jedynie porównanie ówczesnego i obecnego wyglądu serialowych lokacji. Wiele sympatycznych, zielonych zakątków wokół sklepu i innych miejsc akcji z czasem pokryło się betonem…

Kobieta za ladą – fotos z serialu
Kobieta za ladą – fotos z serialu

Czy Kobieta za ladą się zestarzała? Może troszeczkę. Czy to nadal dobry serial? Jak najbardziej! Nie tylko ze względu na nostalgię, jaką może wzbudzić u części widowni. Twórcy wykazali się tutaj umiejętnością opowiedzenia w zajmujący sposób o prostych, codziennych historiach, bez popadania w banał czy przesadę. Może trochę nam tego brakuje w czasach, kiedy obyczajowe odcinkowce próbują się wyróżniać poprzez wspinanie się na szczyty scenariuszowego dziwactwa? Oglądajcie więc przygody prostej czechosłowackiej sklepowej – i tylko strzeżcie się tłumaczenia zrobionego dla telewizji Kino Polska, bo tego lektora o intonacji finezyjnej jak wczorajszy ser praktycznie nie da się słuchać.

SZCZEGÓŁY
Tytuł polski: Kobieta za ladą
Tytuł oryginalny: Žena za pultem
Producent: Československá televize, Krátký film Praha
Reżyser: Jaroslav Dudek
Scenarzysta: Jaroslav Dietl
Platforma: telewizja
Gatunek/Typ: serial, obyczajowy
Data premiery: 10 grudnia 1977 (świat), 17 maja 1983 (Polska)
Obsada: Jiřina Švorcová, Petr Haničinec, Josef Langmiler, Dana Medřická, Jana Boušková, Jan Potměšil, Vladimír Menšík, Hana Maciuchová i inni.

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Mikołaj
Mikołaj
10 miesięcy temu

Jak ja bym chciał mieć czas obejrzeć te wszystkie czechosłowackie seriale, od Nikto ne je doma , poprzez Chalupari aż do Żena za pultem. I ta muzyka, nie bez kozery jedne z lepszych instrumentów dętych w tamtych czasach pochodziły z fabryki Amati Kraslice

Dagmara „Daguchna” Niemiec
Dagmara „Daguchna” Niemiec
Absolwentka filologii polskiej na UWr, co tłumaczy, dlaczego z czystej przekory mówi bardzo potocznie i klnie jak szewc. Niedawno skończyła Akademię Filmu i Telewizji i została reżyserem. Miłośniczka filmu, animacji, dobrej książki, muzyki lat 80. i dubbingu. Niegdyś harda fanka polskiego kabaretu, co skończyło się stustronicową pracą magisterską. Bywalczyni teatrów ze stołecznym Narodowym na czele. Autorka bloga Ostatnia z zielonych.
Moje niedawne przygody z czechosłowackimi serialami sprawiły, że zaczęłam całkiem poważnie rozważać ponowne obejrzenie tytułów już kiedyś widzianych. Zwłaszcza że „zaliczałam” je zazwyczaj jakieś dziesięć lat temu lub więcej. TVP Kultura niejako wyszła naprzeciw moim oczekiwaniom, podsuwając mi pod nos kolejną powtórkę kultowej Kobiety...Sklepowa też człowiek. Recenzja serialu Kobieta za ladą
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki