Więcej

    Recenzja serialu Gra o tron S06E04

    1

    Recenzja może zawierać spoilery.

    Szósty sezon Gry o tron przedstawia odcinki nudne i leniwie napisane na przemian z tymi o wartkiej akcji i wprost przykuwającymi do ekranu. Księga Nieznajomego zalicza się do drugiej kategorii, przynajmniej w większej części.

    Pierwsza scena, która miała miejsce na Murze, bardzo mnie poruszyła i zapewniam, że każdy, kto od dawna marzył o ponownym spotkaniu młodych Starków poczuje łzy wzruszenia na policzkach. Jestem pozytywnie zaskoczona, że Sansa nareszcie przejawia jakąś inicjatywę. Wszystko, co musiała przejść w sezonie piątym umocniło ją, pozwoliło odnaleźć wewnętrzną siłę i stanowczość, które młoda Starkówna zaprezentowała w tym odcinku z pełną klasą. Pamiętam, że fani tej postaci liczyli, że zmiana jej charakteru nastąpi na początku ubiegłego sezonu, przez co jej wątek będzie w jakiś sposób połączony z pominiętą zupełnie historią Lady Stoneheart. Nadzieje te nigdy nie ziściły się w serialu, ale fani Sansy powinni być zadowoleni z kierunku, na jaki twórcy ją wprowadzili w Księdze Nieznajomego.

    2

    Wszystko, co wydarzyło się w tym odcinku na Murze, pozostawiło we mnie przyjemny niedosyt, chęć na więcej podobnych scen: emocjonalnych i z szybko rozwijającą się akcją. Dodam jeszcze, że seria jest już na takim etapie, gdzie postacie, które nigdy nie sądziliśmy, że znajdą się w tym samym pokoju, jednak się spotkały i zostały zmuszone do współpracy. Księga Nieznajomego powoli przygotowuje scenę, na której rozegra się długo wyczekiwana bitwa między dwoma bękartami, i robi to w bardzo zgrabny sposób.

    3

    Powraca postać, którą wielu fanów serialu kocha, a spora część kocha nienawidzić – Petyr Baelish. Scena z nim i Słodkim Robinem (niezwykle irytującym dzieciakiem, który wyrósł na jeszcze bardziej irytującego nastolatka) nie była wyjątkowo znacząca, ale wniosła tyle, ile powinna, przypominając, że Peter kontroluje syna Lysy Arryn i dzięki temu ma całkowity wpływ na losy tej części Westeros.

    W tym samym czasie Tyrion odstawia kielich i zabiera się do tego, co umie najlepiej – polityki. Czy możliwe jest, żeby nakłonić władców miast, których gospodarka opiera się na handlu niewolnikami, żeby zwrócili im wolność? Nasz ulubiony Lannister na pewno zechce spróbować, ale wdrażając zupełnie inne środki działania niż Daenerys. Poprzedni sezon udowodnił, że niewolnicy i ich panowie nie mogą żyć w symbiozie, nawet, jeśli odbierze się władzę jednym, a da wolność drugim – tym razem jednak Tyrion zaczął podejmować prawidłowe działania, mogące zmierzać do rozładowania napięcia. Czas poświęcony wydarzeniom w Mereen był tym razem dobrze wykorzystany. Odcinek czwarty zaserwował nam chyba najlepsze sceny, rozgrywające się po drugiej stronie Wąskiego Morza, od początku sezonu – ale nie jest to niestety komplement, biorąc od uwagę to, że spodziewałam się ciekawszego poprowadzenia wątku Tyriona i Varysa, a przede wszystkim lepszych dialogów.

    4

    W Królewskiej Przystani również zaczyna wrzeć. To jasne, że król Tommen sam nie poradzi sobie z religijnymi fanatykami, wobec czego jego matka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Tyrellowie są wyjątkowo skłonni do pomocy, jako że królowa Margaery może wydostać się z lochu tylko jeśli zdecyduje się na odkupienie grzechów przez marsz wstydu, a nie jest to najprzyjemniejszy spacer, jaki można odbyć po stolicy Westeros. Na zebraniu małej rady przedstawiony zostaje zarys planu, który ma przywrócić dawny ład i porządek, ale czy rzeczywiście będzie on skuteczny? Moim zdaniem to, jak wolno posuwają się sprawy w Królewskiej Przystani staje się już irytujące. Księga Nieznajomego wprawdzie skierowała ten wątek w stronę szybszego rozwoju, ale brak tu jakiejś przełomowej sceny.

    5

    Poświęcę dwa zdania wydarzeniom w Pyke, które właściwie ograniczają się do krótkiej rozmowy Theona z jego siostrą. Sama rozmowa między rodzeństwem wzbudziła współczucie dla Theona i na pewno mnie poruszyła, jednak żałuję, że nie miałam okazji po raz kolejny zobaczyć Eurona Greyjoya. Wydaje się, że będzie on ważną postacią w tym wątku, dlaczego więc nie poświęcić mu trochę więcej czasu i pozwolić widzowi się z nim związać?

    Ostatnia scena, poświęcona Deanerys, pozostawiła we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo podobało mi się, że Dany była w stanie uratować samą siebie, nie polegając na smokach czy pomocy drużyny wysłanej do jej ratowania, ale równocześnie wszystko, co zobaczyłam było w jakiś sposób sztuczne i przesadzone – [Pokaż spoiler][Ukryj spoiler]khaleesi paląca ludzi ze stoickim spokojem nie robi już takiego wrażenia jak wcześniej.

    6

    Reasumując, czwarty odcinek zatytułowany Księga Nieznajomego, mimo pewnych minusów, posłużył odpowiednio posunięciu większości wątków do przodu i przygotowaniu solidnego gruntu pod najważniejsze wydarzenia drugiej części tego sezonu, równocześnie serwując nam parę wzruszających scen i wyciągając pewne postacie z letargu, w jakim tkwiły jeszcze parę odcinków temu. Oby tak dalej.

    Czytaj także:
    Recenzja serialu Gra o tron S06E01
    Recenzja serialu Gra o tron S06E02
    Recenzja serialu Gra o tron S06E03

    Autor: Aya

    Dodaj komentarz

    avatar