Więcej

    Recenzja mangi Seto Utsumi Volume 1

    Dwóch chłopaków siada po szkole na niewielkich schodkach i gada. Kiedy pada, kryją się pod drzewem, głośno marząc o parasolu. Rozmawiają o dziewczynach, czasem taka jedna przechodzi zaraz koło nich. Wymieniają się sposobami na pozbycie się z domu pająków.

    Manga Seto Utsumi to zwykłe życie i umiłowanie ulotnego świata w stanie czystym, niezakłóconym właściwie żadna fabułą. Ma chronologię, to tyle. Poza tym: skupienie na szczególe i oszczędność w środkach. To nieco sentymentalne spojrzenie na codzienne rozmowy, pozbawione wiekopomnego znaczenia, służące jednemu – budowaniu przyjaźni.

    Zacznijmy od początku. Dwóch chłopaków poznaje się w liceum, a że żadnemu nie spieszy się do domu, siedzą razem na schodkach i gadają. Trochę marudzą, czasem służą sobie poradami wizerunkowymi. Okazuje się, że z ich schodów sporo widać, zwłaszcza ich największą szkolną zmorę, kiblującego po raz któryś starszaka z tendencją do znęcania się nad innymi. To właściwie jedyny element fabuły, poza tym chłopaki zajmują się sobą i swoim… konfliktem klasowym.

    Sporo napięcia między Seto i Utsumim bierze się stąd, że jeden z nich jest bogaty i po szkole idzie na dodatkowe zajęcia, a drugi po prostu wraca do swojego niezamożnego domu. Pierwszy zna mądre słowa, drugi trochę z niego kpi, trochę mu zazdrości. Manga zaczyna się od czegoś w rodzaju sprzeczki między chłopakami, uwagi, że ktoś się chyba wozi i uważa za lepszego. Ale nie dajcie się zwieść, to nie jest zapowiedź dramatycznego rozwoju akcji i pogłębionej psychoanalizy.

    Komiks Kadzuy’i Konomoto jest wyjątkowo spokojny, nawet kreska nie pozostawia żadnych nadziei na dynamizm. Zwykle wygląda jak drobiazgowe szkice ołówkiem, w pewnym momencie zamienia się w wygładzony rysunek komputerowy, ale tylko na moment. Bohaterowie mają swój niewielki repertuar min, siedzą nad rzeką, ale czytelnicy oglądają głównie beton i chude drzewka, które z niego wyrastają. I wiecie co, to jest super.

    Bywacie zmęczeni komiksem akcji i powiadomieniami z mediów społecznościowych? Chcecie sobie spokojnie, melancholijnie powspominać liceum? Lubicie gęste, ale niekoniecznie dynamiczne rysunki? Seto Utsumi to coś dla was. Przede wszystkim ma w sobie to coś uznawane za wyznacznik mangowej narracji: opowiada o relacjach międzyludzkich, najzwyklejszych, codziennych, najbardziej nam potrzebnych. Po naszych własnych niespiesznych rozmowach z przyjaciółmi czasami niewiele zostaje nam w głowie oprócz poczucia wspólnoty, bezpieczeństwa, radości ze spędzania czasu razem. Konomoto dokładnie na tym koncentruje się w pierwszym tomie.

    Ta spokojna historia stała się na tyle popularna w Japonii, że w 2016 nakręcono dramę, wyświetlaną także w Australii (gdzie kultura otaku czuje się chyba jeszcze lepiej niż w Stanach). Zbiera niezłe oceny i, sądząc po fotosach, jest trochę bardziej energiczna niż pierwowzór. W ramach ostrożnego wchodzenia w te spokojne wody możecie w związku z tym zacząć od adaptacji, żeby nastroić się na mangę.

    Jestem dość mocno przekonana, że Seto Utsumi to książka dla osób mających dobre doświadczenia z liceum… czyli raczej dorosłych. Spodoba się lubiącym Taniguchiego czy Asano, a GTO już niekoniecznie. Czy warto to czytać przed trzydziestką? Nie mam pojęcia, spróbujcie i dajcie znać. Dla mnie samej manga Konomoto nie była tylko okazją do wspominania, po prostu przyjemnie mi się ją czytało, trochę medytacyjnie. Na pewno zostawia czytelnikowi dość oddechu, żeby pozastanawiać się nad społeczeństwem, w którym żyją bohaterowie, jego zróżnicowaniem ekonomicznym i nastawieniem na sukces rozumiany w dużej mierze jako ciężka praca. To spokojna historia pozwalająca na refleksyjność i na poczucie całkiem wyraźnej sympatii do dwóch chłopaków gadających sobie na schodkach.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Seto Utsumi Volume 1
    Data premiery: 13 lutego 2018
    Autor: Kazuya Konomoto
    Typ: komiks
    Gatunek: obyczajowy, szkolny, slice of life

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + spokojna narracja
    + dopracowana, nieprzytłaczająca kreska
    + bardzo “gadany” komiks obyczajowy

    Minusy:
    - warto coś wiedzieć o japońskim społeczeństwie
    - czasami zbyt powolna

    Dodaj komentarz

    avatar
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).