Więcej

    DZIEŃ MIMIKÓW – recenzja pierwszego tomu mangi All You Need Is Kill / Na skraju jutra

    Pewnie kojarzycie tę opowieść z filmowego hitu z Tomem Cruisem Na skraju jutra. Nie ma się co oszukiwać, że produkcja była jakimś wielkim dziełem – miała za to do zaoferowania całkiem niezłe efekty specjalne, szybką akcję i brak nudy. Mangowy pierwowzór (okej, prawie pierwowzór, ale o tym szerzej poniżej) to jednak twór naprawdę znakomity. Może też daleki od ambitnej lektury, ale za to dostarczający naprawdę widowiskowej, momentami solidnie krwawej (tego brakowało mi w filmie!) rozrywki utrzymanej na dobrym poziomie, absolutnie rewelacyjnie zilustrowanej przez znanego z Death Note i Bakumana Takeshiego Obatę.

    Niedaleka przyszłość. Ludzkość znalazła się w stanie zupełnie innej niż dotychczasowe wojny. Zaatakowani przez tajemnicze potwory zwane mimikami, których celem jest eksterminacja naszego gatunku, ludzie stawiają opór. Niestety trwający od lat konflikt zepchnął ich do defensywy. Mimikom udaje się zajmować coraz większe tereny i z każdą chwilą zbliżają się do Japonii – miejsca niezwykle strategicznego. Tylko ten kraj bowiem jest w stanie produkować automatyczne kombinezony bojowe, których używa armia. Obroną Japonii zajmuje się specjalna jednostka wojsk lądowych USA pod dowództwem Rity Vratskiej, której oddział wychodzi zwycięsko z każdej bitwy. Nic w tym dziwnego, skoro należą do niego najlepsi z najlepszych.
    I to właśnie z nimi do swojej pierwszej akcji ma ruszyć niedoświadczony młody żołnierz Keiji Kiriya. Od początku coś jest jednak nie tak. Chłopak ma wrażenie, że dzień ten już przeżył, kiedy jednak rusza do bitwy, ginie na linii frontu. Koniec? Raczej początek. Okazuje się bowiem, że Keiji wpadł w pętlę czasową i wciąż przeżywa ten sam dzień. Starając się wyrwać z niekończącej się spirali własnych zgonów, próbuje odkryć prawdę o tym, co się dzieje, i przeżyć. Czy mu się uda?

    Ileż to już było wariacji na temat Dnia świstaka? Zaczynając od jednego z epizodów Z archiwum X, przez serię gier/mang/anime Gdy zapłaczą cykady, na powieści Siedem śmierci Evelyn Hardcastle kończąc. Japończycy postanowili dołożyć do tego swoje (kolejne) trzy grosze i tak oto w roku 2004 wydana została light novel All You Need Is Kill (polskie wydanie 2014). Sam jej autor, Hiroshi Sakurazaka, nie ukrywał, że w trakcie prac nad książką inspirował się innymi dziełami o pętlach czasowych, jak wspomniany już Dzień świstaka właśnie, i to widać. Ale jak już czerpać, to z dobrego źródła, prawda? Nie wiem, co prawda, jak wyszła mu powieść, ale manga na niej oparta – a z tego, co się orientuję, jest to wierna adaptacja – dobrze wykorzystuje cały pomysł i aż szkoda, że w filmowej adaptacji nie pokuszono się o taką widowiskowość.

    All You Need Is Kill w zasadzie to prosta opowieść. Ma intrygującą zagadkę, jednak sama w sobie jest mocno nieskomplikowana. Autor doskonale zdawał sobie z tego sprawę, więc zamiast pójść w kierunku pseudofilozoficznego bełkotu, skupił się na akcji. Dlatego mangę czyta się znakomicie, bo akcja i kolejne zgony bohatera robią wielkie wrażenie, a jeszcze przyjemniej całość się ogląda. Już w poprzednich pracach Obata udowodnił nam, że jest genialnym ilustratorem. Tu jednak nie musiał przejmować się shounenową lekkością, dlatego stworzył rzecz realistyczną, ciężkawą i pełną detali. Nie przeładowuje jednak kadrów, często tła są białe, a rysownik skupia się na niezbędnych dla opowieści szczegółach i robi to z wielkim wyczuciem. Do tego dochodzi sporo lekkości, świetna mimika bohaterów i dynamizm scen walk, który potrafi wcisnąć w fotel. Jeśli lubicie dobre, nastwione na akcję SF, zapomnijcie o filmie i sięgnijcie po dwutomową mangę. Na pewno się nie zawiedziecie.

    Dziękuję wydawnictwu JPF za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: All You Need Is Kill – Na Skraju Jutra tom 1
    Data premiery: wrzesień 2014
    Scenariusz: Hiroshi Sakurazaka
    Rysunki: Takeshi Obata
    Typ: komiks / manga
    Gatunek: science fiction

    PODSUMOWANIE

    Plusy
    + ciekawy scenariusz
    + świetna akcja
    + znakomicie ukazane sceny śmierci bohatera
    + dobre wykorzystanie ogranych motywów
    + udany klimat
    + rewelacyjna szata graficzna

    Minusy: - wtórność
    - brak głębi

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com