Więcej

    Strach ma wielkie macki. Recenzja książki Zew Cthulhu

    KorektaWickedG
    Zew Cthulhu - okładka książki
    Zew Cthulhu – okładka książki

    Z niektórymi autorami jest tak, że doceniani są dopiero po swojej śmierci. Nie inaczej jest z H.P. Lovecraftem. Mimo iż jego teksty publikowano w popularnym wówczas amerykańskim czasopiśmie Weird Tales, dzięki czemu jego wizje poznało szerokie grono czytelników, o tyle jego sława na dobre rozkręciła się dopiero po tym, jak opuścił ten świat. Pozostawił po sobie ponad 80 tysięcy listów, setki notatek oraz wiele niepublikowanych dotychczas prac.

    Największym sukcesem Lovecrafta okazało się uniwersum znane pod nazwą „mitologia Cthulhu”. Wiele akcji z dzieł Samotnika z Providence osadzonych jest właśnie w zmyślonym świecie, w którym starożytne istoty zwane Przedwiecznymi czekają na odpowiedni moment, aby na nowo rozpocząć swoje panowanie na Ziemi. I właśnie dzięki tym mitom, które nadal inspirują twórców gier lub filmów czy nawet muzyków sprawiły, że Lovecraft na stałe wpisał się na karty szeroko rozumianej popkultury.

    Wielu krytyków twierdzi, że dzieła Lovecrafta przepełnione są aż nadto szczegółowymi, aczkolwiek poetycko skonstruowanymi opisami miejsc, przez co ich lektura może okazać się nieco nużąca. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że twórca mitów Cthulhu miał przepełnioną wrażliwością duszę odkrywcy i przyrodnika, pazernie czerpiącą każdy atom z otoczenia, w jakim się znajdowała. Dzięki bogatej biografii autorstwa S.T. Joshiego dowiadujemy się, że Lovecraft uwielbiał miejsca osamotnione, dzikie, ale mimo to nie stronił od towarzystwa ludzi, co często błędnie mu się przypisuje. Skupmy się jednak na antologii Zew Cthulhu, gdyż o niej będzie ten tekst.

    Jakiś czas temu wydawnictwo Vesper przygotowało przesympatyczną niespodziankę dla fanów amerykańskiego tytana grozy. W kwietniu bieżącego roku na rynku ukazał się zbiór pięciu opowiadań Lovecrafta zatytułowany Zew Cthulhu. W skład antologii poza tytułowym dziełem wchodzą jeszcze Widmo nad Innsmouth, Szepczący w ciemności, Zgroza w Dunwich oraz Kolor z innego wszechświata. Wszystkie te teksty łączą duszny, mroczny i niepokojący klimat oraz bardzo szczegółowe opisy lokacji.

    Otwierające antologię tytułowe opowiadanie to historia uczonego, który staje się spadkobiercą nietypowych notatek oraz glinianego posążka należących do zmarłego członka rodziny. Sama historia podzielona jest na trzy części, a każda z nich to wnikliwe studia głównego bohatera nad tajemnicą pozostawionych przedmiotów. Dla kogoś, kto nigdy nie miał styczności z dziełami Lovecrafta, będzie to doskonały wstęp do mitologii Cthulhu.

    Zew Cthulhu - obok biografia Mistrza
    Zew Cthulhu – obok biografia Mistrza

    Kolejna historia zatytułowana Widmo nad Innsmouth przez wielu uważana jest za jedno z najlepszych tekstów autora z Providence. Tytułowe miasteczko owiane jest złą sławą, a tajemnice znajdujące się w jego murach, o których krążą legendy, odstraszają każdego, kto ma zamiar tu przyjechać. Narrator powieści, badając swoje związki genealogiczne, przybywa do okraszonego złą sławą nadmorskiego miasta. Przyjazd do Innsmouth na zawsze odmieni jego życie.

    Szepczący w ciemności to trzecie z kolei opowiadanie. Opisuje on korespondencyjną relację pomiędzy Albertem Wilmarthem (profesorem Uniwersytetu Miscatonic) a Henrym Akeleyem, lokalnym badaczem. Tematem ich listów są dziwne zjawiska, do których doszło tuż po ogromnej powodzi. Akeley opisuje tajemnicze istoty, które za wszelką cenę pragną dostać do jego domu pod osłoną nocy. Wkrótce dochodzi do spotkania obydwu panów, a finał historii dosłownie miażdży. Znawcy twórczości Lovecrafta z radością odkryją w „Szepcącym w ciemności” nawiązania do „Grzybów z Yuggoth” – klasycznego zbioru kilku poezji mówiących o odległej planecie i jego mieszkańcach.

    Przedostatni tekst w zbiorze zatytułowany Zgroza w Dunwich (przez większość czytelników kojarzona wcześniej jako Horror w Dunwich) mówi o tajemniczej istocie nawiedzającej tytułowe miasto. Poza klasycznym wątkiem monstra wzbudzającego lęk wśród mieszkańców tekst skupia się również na pewnym nazbyt szybko dorastającym dziecku. Inspiracją dla Lovecrafta do stworzenia tej historii był główny motyw z „Wielkiego Boga Pana” autorstwa Arthura Machena.

    Zamykający zbiór Kolor z innego wszechświata również stanowi ciekawe opowiadanie. Akcja toczy się w Nowej Anglii. Na ziemię należącej do jednej z rodzin spada z nieba tajemniczy obiekt. Staje się on lokalną sensacją, a badacze prowadzący inwestygację, nie są w stanie nic ustalić. Po pewnym czasie kosmiczny „gość” znika, a dotychczas spokojne życie rodziny Gardnerów zamienia się w koszmar.

    Poza odpowiednim dobraniem opowiadań jest jeszcze jedna, bardzo istotna kwestia, o której warto w tym miejscu wspomnieć. To idealne opracowanie tekstów, przy jednoczesnym zachowaniu stylu samego mistrza z Providence. Maciej Płaza, który przyjął na siebie tą dość trudną sztukę, wywiązał się z niej wzorowo. Kolejny mocny punkt omawianego zbioru stanowi posłowie autorstwa Mateusza Kopacza.

    Zew Cthulhu stanowi doskonałą lekturę nie tylko dla fanów H.P. Lovecrafta. To przede wszystkim kwintesencja weird fiction, którego tematyka zawsze będzie aktualna. Malkontentom zapewne będzie przeszkadzać nieco archaiczny warsztat pisarski oraz nadmiar opisów, ale czy każde dzieło musi mieć krystalicznie przejrzystą warstwę językową?

    Serdecznie dziękujemy wydawnictwu VESPER za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY
    Tytuł: Zew Cthulhu
    Autor: Howard Phillips Lovecraft
    Tłumaczenie: Maciej Płaza
    Wydawnictwo: VESPER
    Gatunek: science fiction, horror
    Liczba stron: 308
    ISBN: 978-83-7731-323-7

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + mroczny klimat
    + przekład Macieja Płazy
    + odpowiedni dobór opowiadań
    + piękne wydanie
    + ciekawe posłowie

    Minusy:
    - styl może się wydawać nieco archaiczny
    - przydługie opisy

    Dodaj komentarz

    avatar
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.