SIEĆ NERDHEIM:

Pamięć i Tożsamość (nie w kontekście Jana Pawła II). Recenzja książki Tigana

Okładka pięknego dzieła Guya Guvriela Kaya
Okładka pięknego dzieła Guya Guvriela Kaya

Tigana to najlepsza książka autora, który w naszym kraju nigdy nie był jakoś szczególnie popularny – Guya Gavriela Kaya. Specjalizuje się on w powieściach opartych na realiach i wydarzeniach historycznych, dodając do nich elementy nie z tego świata. Został mi  polecony przez mojego przyjaciela i słusznie, bo jest to pisarz jak najbardziej godny uwagi i poświęconego czasu. To pierwsza jego powieść, po jaką sięgnąłem i przeżyłem z nią niesamowite chwile. Kawał znakomitej prozy, której każdy powinien przynajmniej spróbować. Teraz pozostaje mi tylko przedstawić przyczyny takiej opinii.

Jednym z powodów, dla których ludzie normalnie omijający książki z elementami nadprzyrodzonymi mogą docenić Tiganę, jest fakt, że mało w tej fantastyce samej fantastyki. Pojawia się ona sporadycznie, tylko podczas krótkich epizodów, daleko jej do roli kluczowej, czy też elementarnej do wyjaśnienia zdarzeń zawartych w fabule. Czasem jest istotna, ale naprawdę w rzadkich momentach. Wszystko w powieści opiera się na emocjach, przeżyciach, wspomnieniach i co najważniejsze – pamięci. To słowo klucz tej historii, główny element, wokół którego kręci się cała oś utworu i wyraz, dla którego ta pozycja w ogóle powstała. Dodatkowo to naprawdę solidny hołd dla tego, co pamięć może oznaczać.

A o czym właściwie jest powieść Kaya? To historia o Tiganie – podbitym w całości kraju, który znika z mapy świata. Jego obywatele są zmuszeni służyć dominującemu ich imperium. Na dodatek władca zwycięzców odebrał tożsamość przegranym, rzucając zaklęcie powodujące zapomnienie. Tigańczycy nie pamiętają skąd pochodzą i kim tak naprawdę są. Żyją przekonani, że imperium jest ich ojczyzną. Istnieje tylko garstka osób, które są świadomi tego, co zaszło. Wśród nich jest książę pokonanych. Próbuje on uświadomić swych pobratymców, ale z niewielkim skutkiem. Nawet wspomnienie nazwy kraju powoduje poważne problemy z władzami. Jedynym środkiem, którego może swobodnie używać, są zwroty pieśni znane jedynie przez Tigańczyków. Jeżeli ktoś je zna, czy nawet podśpiewuje, to jest to wyraźny sygnał jego przeszłości.

Fabularnie książka na pewno wciąga. Chce się ją czytać i człowiek wcale nie czuje się do tego zmuszony. Trzeba też przyznać, że mało jest w powieści chwil, gdy pojawiają się jakiejś odcienie szarości. Wszystkie granice moralne są dość jasno określone, a mimo to książka jest skierowana bardziej do dorosłych czytelników. Myślę, że dopiero dojrzały odbiorca doceni o czym naprawdę jest Tigana i zrozumie jej przekaz w pełni. Dotrze do niego, jak ważna jest dla bohaterów pamięć o pewnych wydarzeniach. Pamięć, dla której są w stanie poświęcić wszystko.

Bohaterowie są, jak wspomniałem, od razu przypisani do stron konfliktu. Nie ma większych wątpliwości odnośnie tego, kto z kim przystaje i za jaką stroną się opowiada. Brak też jest złudzeń co do sympatii czytelnika i tego, komu ma on kibicować od pierwszych stron. Jest parę momentów, w których postacie odstępują od swego ścisłego kodeksu moralnego, po jednej czy po drugiej stronie i to potrafi zaskoczyć, ale przez przeważającą część opowieści te ramy moralne są wyraźnie oznaczone i nie ma mowy o pomyłce. Ten trwały kręgosłup zasad wcale nie sprawia jednak, że bohaterowie są banalni. Wręcz przeciwnie – są rozpoznawalni, gdyż każdy z nich ma jeszcze indywidualne cele, poza wspólnymi dla strony, po której się opowiadają.

Powiedziałbym, że stylistycznie Kay jest bardzo czysty i wyważony. Chce wyraźnie wpływać na uczucia i tak dobiera słowa, abyśmy czerpali z nich jak najwięcej emocji. I naprawdę je wywołuje. Są momenty strachu czy też skrajnego wzruszenia (co nastąpiło w moim wypadku, autentycznie się rozpłakałem w jednym momencie). Styl jest lekko baśniowy, nie w sensie zdarzeń fantastycznych, tylko sposobie opowiadania fabuły. Charakteryzuje go też  kwiecistość, ale nie przesadna rozwlekłość, te wszystkie barwne porównania w żaden sposób nie przeszkadzają w lekturze. Wręcz przeciwnie – upiększają całokształt powieści, dodając pewnego klimatu i smaku. Proporcje między akcją a opisami są dopracowane i odmierzone bardzo poprawnie.

Można zadać pytanie, jakie są wady Tigany? Właściwie chyba jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić, są sporadyczne dłużyzny fabularne. To strasznie zwalnia tempo czytania. Czasami chce się tę książkę odłożyć na jakiś czas po takim momencie, ale na szczęście ciekawość ostatecznie zwycięża i wracamy potem do lektury. 

Dodatkowym atutem jest fakt, że Tigana swoją historią przypomina jeden wiek z dziejów naszego narodu i kilku innych wielkich społeczności. Przez to fabuła nabiera większego wymiaru dla nas, Polaków i czyta się to wszystko z jeszcze większą fascynacją. Jest to pozycja, którą naprawdę można polecić i uargumentowanie tej rekomendacji nie sprawia żadnego problemu.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Tigana
Wydawnictwo: Mag
Autor: Guy Gavriel Kay
Data Premiery: 03.02.2011
Gatunek: fantasy
Liczba Stron: 627
ISBN: 83-7480-029-1

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Krzysztof "Kazio_Wihura" Bęczkowski
Niepoprawny optymista, do tego maniak fantastyki. Czyta i kupuje kompulsywnie wiele książek. Gra we wszelakie tytuły (przede wszystkim RPG, strategie, można tu też wymienić parę innych gatunków). Nie patrzy na datę wydania danego dzieła i pochłania wszystko, co ma na swej drodze. Przekroczył magiczną trzydziestkę. Po cichu liczy, że go ominie kryzys wieku średniego.