SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Gorsze jest wrogiem złego. Recenzja książki Paradoks

    Paradoks - okładka książki
    Paradoks – okładka książki

    Nie tak dawno ukazała się zapowiedź Paradoksu – nowej książki Artura. Moje poprzednie spotkania z twórczością suwalskiego pisarza serwowały mieszankę samych pozytywnych emocji, stąd też ogarnął mnie nieskrywany entuzjazm. Gdy tylko lektura z charakterystyczną czerwoną okładką przekroczyła próg mojej pustelni, od razu zabrałem się za czytanie.

    W poprzednich bestselerowych książkach autora (Gałęziste, Inkub) nie szczędzono opisów miejsc i przyrody. Szczegółowy portret lasów i wiosek mógłby posłużyć za przewodnik dla nowoprzybyłych na Suwalszczyznę turystów. Paradoks, w przeciwieństwie do poprzedników, skupił się w większości na prezentacji emocji oraz toku myślenia poszczególnych postaci. Sama charakterystyka miejsc akcji została nieco zmodyfikowana względem autentycznych lokacji, o czym wspomina autor w posłowiu.

    Maks Okrągły to dwudziestokilkuletni student matematyki jednej z gdańskich szkół wyższych. Pochodzący z dysfunkcyjnej rodziny chłopak już od najmłodszych lat zmuszony był liczyć wyłącznie na siebie, choć czasem otrzymywał wsparcie od nadopiekuńczego ojca. Wychowanie w toksycznej familii sprawiło, że relacje z ludźmi nie są mocną stroną Maksa, w przeciwieństwie do nauki i organizowania sobie czasu. Okrągły jest przykładem perfekcjonisty. Wszystko planuje z najdokładniejszą precyzją, kalkuluje jak zaoszczędzić czas (nawet korzystając ze schodów, przeskakuje stopnie!), by w pełni go wykorzystać na bardziej kreatywne zajęcia (czyt. naukę). Wśród studenckiej braci, gdzie uchodzi na kujona (jako jedyny z całego roku pojawia się na wszystkich zajęciach), w miarę poprawny kontakt ma tylko z dwiema osobami – Olkiem i Grażyną. Pomimo dość ciężkiego charakteru Maksa, znajomi akceptują go takiego, jakim jest, prowadzą wspólne dyskusje i żartują.

    Ponieważ każdy ma swoje tajemnice, również i protagonista ukrywa pewien sekret. Cierpi na chorobliwe tendencje do samokrytyki, zwłaszcza wtedy, gdy coś nie idzie po jego myśli lub gdy przez zwykłe gapiostwo popełni głupi ludzki błąd. Pewnego śnieżnego dnia cała komunikacja miejska zostaje sparaliżowana. Maks stara się jak może, aby nie spóźnić się na ustny egzamin. Na domiar złego dostaje oklep od nieznajomych, którzy jak twierdzą, mieli już sposobność spotkać go wcześniej. Poniżony i zdenerwowany Okrągły dociera w końcu na uczelnie, gdzie otrzymuje kolejny policzek. Okazuje się, że interesant był już odpytywany i otrzymał „piątkę”,  przez co sam egzaminujący nie jest w stanie zrozumieć zachowania młodego mężczyzny. Skonfundowany Maks zaczyna analizować swoją sytuację i ostatnie zdarzenia . Dochodzi do wniosku, że w Gdańsku pojawił się jego rzekomy bliźniak. Brat, o którym nigdy nie słyszał. Pozostało mu więc udać się do rodzinnych Suwałk, by tam skonfrontować się z przeszłością i zapytać rodzicieli o prawdę…

    W chwili wolnej od nauki.
    W chwili wolnej od nauki.

    Początek Paradoksu  a dokładniej działania głównej postaci, przypominały mi miejscami Patricka Batemana z American Psycho. Podobnie jak psychopatyczny „bohater” z książki Ellisa, tak i Maks chce być najlepszy, wywyższa się ponad innych. Na szczęście Urbanowicz nie kopiuje znanych schematów i pozwala powieści rozwijać się po swojemu, więc czytelnik nie zostanie uraczony krwawymi opisami z wykorzystaniem piły łańcuchowej.    

    Moje domysły odnośnie kierunku, który obierze fabuła, były błędne. Brat bliźniak głównego bohatera pojawiający się znikąd? Czyżby Urbanowicz zrezygnował z konwencji horroru i poszedł w kierunku historii psychologicznej? I tak, i nie. Zbytnie zdradzanie faktów byłby mordem na czytelniczej ciekawości, popsułoby radość z lektury i przy okazji zignorowałoby prośbę autora zawartą na końcu książki. Nie tędy droga!

    Mogę tylko dodać od siebie, że książkę dosłownie pochłonąłem. Warsztat pisarski autora charakteryzuje płynność. Urbanowicz stawia na konkrety i każde słowo ma znaczenie. Czytelnik może liczyć na prawdziwą ucztę dla oka, solidny zastrzyk adrenaliny oraz nie lada zagadkę do rozwiązania.  

    A i jeszcze jedno. Fakt kierowany bardziej do osób, które miały już styczność z poprzednimi książkami autora. Paradoks aż kipi od easter eggów nawiązujących choćby do Inkuba. Gorąco polecam!

    Wydawnictwu Vesper dziękujemy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY
    Tytuł: Paradoks
    Autor: Artur Urbanowicz
    Wydawnictwo: Vesper
    Gatunek: thriller psychologiczny, horror, s-f
    Liczba stron: 592
    ISBN: 978-83-7731-361-9

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + budowanie napięcia
    + nietuzinkowe rozwiązania fabularne
    + przedstawienie postaci
    + sporo ester eggów
    + styl pisarski autora

    Minusy:
    - brak

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x