SIEĆ NERDHEIM:

Koniec o steampunku, katanach, rebelii i paru innych rzeczach. Recenzja książki Głosząca kres

Yukiko walcząca po raz ostatni z okrutnym szogunatem.
Yukiko walcząca po raz ostatni z okrutnym szogunatem.

Przyszedł czas na Głoszącą kres, czyli zwieńczenie trylogii  Jaya Kristoffa. Rzecz kończy się w taki sposób, że nie ma mowy o żadnym czwartym woluminie. Tym samym cykl Australijczyka dołącza do zaszczytnego grona ostatecznie zakończonych sag fantastyki, co dla mnie jest zaletą, bo oznacza, że saga nie będzie się ciągnąć w nieskończoność.

Znów zaczynamy praktycznie w punkcie, w którym skończyliśmy poprzednio, więc lektura Bratobójcy jest nieodzowna. Fabuła, zmierzając ku końcowi, wyjaśnia właściwie wszystkie tajemnice po drodze. Nie ma żadnych niedopowiedzeń, co oznacza, że mamy wszystko co potrzebne do zrozumienia całości. W trakcie jej poznawania jest kilka naprawdę mocnych momentów, które szokują i mrożą krew w żyłach. Przykładem jest wyprawa dwójki protagonistów na pewną wyspę, gdzie atmosferę można kroić nożem, a napięcie czuć na skórze. Szokiem dla mnie był też los siostry szoguna, ale to wszystko musicie odkryć sami.

Bohaterowie dalej się rozwijają zgodnie z tym, co działo się w drugim tomie. Pojawia się także sporo nowych twarzy, zwłaszcza spoza kontynentu. Poznajemy kulturę „obcych” – gaijinów, a także ich wierzenia. Wiemy także, jak widzą Japończyków. Trzeba przyznać, że ta nowo poznana nacja jest interesująca, co wzmacnia dodatkowo moją chęć dowiedzenia się o nich jak najwięcej. Jedną z postaci, na które zwróciłem uwagę, jest generał wojsk „okrągło–okich”. To rozsądny facet, inteligentny taktyk. Dba o swoich ludzi i nie napawa się okrucieństwem wojny. Następnymi interesującymi osobami są naczelna kapłanka i jej córka. Matka to znająca swą religię na wylot fanatyczka (ale nie dużego kalibru), oddana zasadom wiary do samego końca. Córka podchodzi do tego wszystkiego jednak z większą rezerwą i rozumie, że sytuacja czasem wymaga, aby te reguły wierzeń nagiąć. Obie panie powinny dostać więcej miejsca (może nawet pojawić się wcześniej w sadze), ale niestety tak się nie dzieję i trzeba się cieszyć tym, co mamy (lepszy rydz niż nic). Protagoniści stają się trochę ciekawsi, zwłaszcza wątek gryfa jest mocno rozwinięty (między innymi odwiedza on swą rodzinę) i potrafi przykuć uwagę. Jest niestety przewidywalny, ale nie powoduje to odłożenia książki na półkę. Dwójka dzieciaków ze slumsów z Bratobójcy gra tutaj jedne z pierwszych skrzypiec – i słusznie –­ są bowiem bardzo dobrze napisani. Dużo „czasu książkowego” dostaje też weteran serii Akihito (przyjaciel naczelnego myśliwego). On z kolei jest zaangażowany w związek z dziewczyną wywodzącą się z biedoty i do tego staje się jedną z najważniejszych postaci ruchu oporu (między innymi przez to, że ufa mu Yukiko) i chwała za to Kristoffowi, bo lubię tę postać. Jego losy także was nie zawiodą. Są jeszcze inne wątki romansowe poza „wesołym trójkątem” czy wyżej wymienionym i są one dobrze prowadzone. A główna miłostka też trzyma konsekwentnie wysoki poziom zaprezentowany w drugim tomie.

Jest niestety, ku mojemu niezadowoleniu, jeden moment dla mnie zupełnie nieudany. Córka szefa buntowników postępuje dla mnie sprzecznie ze swoją naturą i zdrową logiką. Wygląda to trochę tak, jakby autor na siłę chciał zbudować pewien konflikt, który według mnie naturalnie nie powinien mieć miejsca. Na szczęście to jedyny mankament. Oczywiście jest nam serwowane pewne tłumaczenie tej sytuacji, ale nie przemówiło ono do mnie. Ten wątek jest naciągany i zupełnie niepotrzebny.

Stylistycznie też nie zostaniemy zaskoczeni. Wszystko jest napisane identycznie tak jak poprzednio, z niezawodnymi i zawsze pięknymi metaforami. Dalej mamy do czynienia z pozycją brutalną, nieoszczędzającą opisów działania na ciało broni, pazurów, szponów itd. Erotykę też uświadczymy, więc ponownie okazuje się, że seria pierwotnie młodzieżowa już młodzieżowa zdecydowanie nie jest. Bardzo mi się podoba styl Kristoffa. Jego seria zawsze mi pod tym względem imponowała, przez całą trylogię trzymała wysoki poziom i za to należą mu się słowa uznania.

Poznajemy trochę nowych miejsc, jak chociażby siedlisko gryfów, tajemniczą wyspę, czy ziemie obcych. Jest tego sporo, wszystkie te miejscówki są dość interesujące. Może z wyjątkiem ostatniej, która nieco blednie na tle pozostałych pod względem atrakcyjności. Może to dlatego, że ostatecznie niewiele jej „zwiedzamy”, bo bohaterka jest zmuszona zostać w jednym miejscu, a spędzamy tam całkiem sporo czasu? Tak czy siak, te dwie pierwsze w zupełności to wynagradzają.

Muszę się niestety przyczepić się do samego epilogu. Moim zdaniem jest on rozciągnięty ponad normę, przez co traci wiele na napięciu i wadze. W pewnym momencie bardziej chciałem, żeby to wszystko się zakończyło i w rezultacie przestałem przejmować się losem bohaterów oraz tym, co się tam tak naprawdę dzieje. Jest wiele zaskoczeń po drodze, wiele wystarczających akcji. Z tych względów dodatkowy epizod wydaje się być dodany trochę na siłę, aby na pewno już wszystko ostatecznie wyjaśnić, nie pozostawić zupełnie żadnej tajemnicy. To sprawia, że czuć zmarnowany potencjał na mocne tupnięcie zamykające całość. Książka powinna się skończyć tak z trzydzieści, czterdzieści stron wcześniej. Myślę, że wszyscy byśmy na tym skorzystali, z autorem i jakością ogólną produktu włącznie.

Czy warto sięgać po Głoszącą kres? Zdecydowanie tak. Jest to solidna lektura przepełniona mocnymi, szokującymi momentami i nierozpieszczająca czytelnika w żadnym momencie. Jest sporo krwi, a śmierć też specjalnie się nie oszczędza. Styl, na swój sposób, jest przepiękny, też trudno się go czepiać. Bohaterowie są pełnokrwiści, rozwijają się z każdym tomem. Może zakończenie ostatecznie odrobinę kuleje, ale droga do niego zasługuje na pochwałę na pewno nie rozczarowując.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Głosząca kres
Wydawnictwo: Uroboros
Autor: Jay Kristoff
Data Premiery: 06.06.2018
Gatunek: steampunk fantasy
Liczba Stron: 672
ISBN: 978-83-2805-360-1

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Krzysztof "Kazio_Wihura" Bęczkowski
Niepoprawny optymista, do tego maniak fantastyki. Czyta i kupuje kompulsywnie wiele książek. Gra we wszelakie tytuły (przede wszystkim RPG, strategie, można tu też wymienić parę innych gatunków). Nie patrzy na datę wydania danego dzieła i pochłania wszystko, co ma na swej drodze. Przekroczył magiczną trzydziestkę. Po cichu liczy, że go ominie kryzys wieku średniego.