SIEĆ NERDHEIM:

Masowa eksterminacja potworności. Recenzja książki Droga dusz

KorektaVivique
Droga Dusz - okładka książki
Droga Dusz – okładka książki

Fabuła: Ej, Magda? Może tak w końcu opowiedziałabym o czymś innym niż kolejne walki z tymi samymi potworami? No weź, pozwól mi trochę zadziałać. Dam sobie radę, naprawdę!
Magda: No chyba po moim trupie!
Fabuła: Okeej… Skoro nalegasz… 

Ciemno wszędzie, straszno wszędzie… a to wszystko dlatego, że po nieudanej próbie powstrzymania władcy słowiańskich zaświatów nad bohaterami zbierają się czarne chmury. Wiatrołomem oraz okolicami targają deszcze niespokojne, porywiste wiatry oraz demoniczna inwazja z zaświatów. Mateusz zniknął, Pierwszy zginął, prądu nie ma, a w nocy na żer wychodzą stworzenia, które nie śniły się nawet najstarszym żniwiarzom. Magda i Feliks – najprawdopodobniej ostatni żyjący łowcy potworów – ledwo dają radę zapanować nad zaistniałym bałaganem. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, gdy nastoletnia pogromczyni potworów trafia do Nawii, zostawiając bliskich na pastwę słowiańskiego potopu. 

Po przeczytaniu pierwszych trzech tomów serii Pauliny Hendel jedna kwestia nadal pozostawała dla mnie niezgłębioną tajemnicą: o co tak w ogóle chodzi w całym tym cyklu? Z jednej strony autorka całą swoją uwagę poświęca prowadzeniu nieustannej akcji oraz rozrzucaniu po rozdziałach stworzeń z mitologii słowiańskiej. Pierwsze trzy książki po sam spis treści wypełnione są ciągłą szarpaniną. Z demonicznym tałatajstwem zmagają się tam niemal wszyscy, w różnych układach, konfiguracjach oraz okolicznościach. Bohaterowie walczą sami, w parach lub drużynach mieszanych. Zło natomiast trzeba pacyfikować na każdym kroku: w lesie, nad jeziorem, w ruinach, jeszcze głębiej w lesie, na poboczu, w sklepie spożywczym i po raz dziesiąty na tym samym cmentarzu (ruch jest tam większy niż w supermarkecie przed długim weekendem, a od tego ciągłego wygrzebywania trawnik musi być tam już całkowicie przeorany). Same pojedynki można podzielić na niespodziewane, zaplanowane, tylko wspomniane, zremisowane lub całkiem pozbawione finału. Większość z nich natomiast zgodnie nie wnosił nic do historii. Gdzie się bohaterowie nie odwrócą, tam czekają na nich słowiańskie potworności. Autorka pod tym względem nie zna umiaru. Upycha akcję dosłownie wszędzie, sprawiając, że wychudzona fabuła trzeszczy i błaga o litość. 

Droga Dusz - okładka książki
Droga Dusz – okładka książki

Z drugiej jednak strony wszystkie te walki oraz potwory są opisywane metodą trzech P: pośpiesznie, powierzchownie i powtarzalnie. Niezbyt różnorodna ludowa fauna w najlepszych przypadkach otrzymuje dwa zdania opisu, a wszelkie „przygody” odhaczane są na szybko. Ten brak zdecydowania wprowadzał mnie w długotrwałą konsternację. Potem jednak nadszedł czwarty tom. Cały w normalnej fabule. 

Gdy już na pierwszych stronach okazuje się, że Wiatrołom został dotknięty demoniczną nawałnicą, po serii możemy spodziewać się jednego. Teraz okazji do szarpania się z maszkarami będzie jeszcze więcej! Co byłoby już w zasadzie fizycznie niemożliwe, chyba że autorka wycięłaby resztę dialogów, a pierwsze egzorcyzmy rozpoczęła już na okładce. Teraz walczyć będą już pewnie wszyscy, wliczając w to kościelnego z dzwoneczkami, panią w kiosku i zmotoryzowanego proboszcza na rowerze typu damka. I tu się zaczynają niespodzianki. 

Droga dusz wyłamuje się przed szereg i podąża zupełnie inną drogą niż poprzednie odsłony serii. Autorka rezygnuje z dotychczasowej strategii zakładającej wrzucanie powtarzalnej i monotonnej akcji w losowych momentach. Fabule udaje się w końcu wygrzebać spod zwałów zmasakrowanych po wielokroć tych samych straszydeł. Magda trafia do zaświatów, gdzie niczym nieopierzony Bear Grylls musi walczyć o przetrwanie, a następnie wyrusza na wyprawę (obowiązkowo zbierając wcześniej drużynę), próbuje uratować świat i pokazuje, że nie samym eksterminowaniem potworów żyje seria. 

Droga Dusz - okładka książki
Droga Dusz – okładka książki

Wątek główny po raz pierwszy nie cierpi z powodu fabularnego niedożywienia. Historia oferuje kilka całkiem ciekawych elementów, emocje bohaterów zostają nieco pogłębione, a kilka dodatkowych scen nadaje całości odrobinę klimatu młodzieżowego horroru. Zaproszona do zabawy fabuła z podekscytowania popisała się nawet kilkoma zwrotami akcji. Postaci, zamiast co chwilę zmagać się z fantastycznymi elementami, w końcu mogą zastanowić się nad pomijanymi do tej pory stanami emocjonalnymi – robi się smutno, przygnębiająco, a momentami bohaterów ogarnia poczucie beznadziejności i bezsilności. Największe fabularne zmiany widać w wątku Magdy. Zamiast biegania po miasteczku i przypadkowego wpadania na kolejne demony, mamy do czynienia z całkiem sensownymi i urozmaiconymi wydarzeniami. Co prawda wszystkie perypetie protagonistki złożone są ze znanych fantastycznych tropów (podróż do nieznanego świata, poznawanie miejscowych zwyczajów, wyruszenie na wielką misję i zebranie kompanów do decydującego starcia). Jest to jednak przyjemnie zaskakująca odmiana. 

Niech jednak seria nie myśli, że tak po prostu straciłem czujność. Chociaż zmiany w stosunku do poprzednich tomów są duże, to znajdzie się tu także sporo starych i zupełnie nowych słabości. Przede wszystkim autorka popada w skrajności. Droga dusz zwalnia tempo, urozmaica treść i w końcu o czymś opowiada, jednak jest także przesadnie przeciągnięta i w drugiej połowie zaczyna się coraz bardziej dłużyć. Wątek główny rozwija się powoli, natomiast te poboczne występują w nadmiarze, rozwlekając historię, a często niewiele oferując w zamian. Dla zachowania równowagi, wielka, decydująca i od dawna wyczekiwana walka finałowa zostaje zakończona w jednym akapicie, bez nawet najmniejszych utrudnień. Także akcja, gdy już się pojawia, przejawia dawne upodobania. Straszydła wyskakują zza rogów nagle, nie zawracając sobie brzydkich łbów straszeniem czy budowaniem napięcia. Chwali im się jednak, że w końcu przestały niezgrabnie udawać słowiański rodowód i bardziej zaczęły przypominać stwory nawiałe ze zwykłych gier RPG.  

Droga Dusz - okładka książki
Droga Dusz – okładka książki

Czwarty tom Żniwiarza stanowi sporą niespodziankę. Seria po raz pierwszy decyduje się na sensowne poprowadzenie fabuły… To znaczy, po raz pierwszy decyduje się na posiadanie fabuły i nieolewanie jej po zaledwie dwóch rozdziałach. Droga dusz rezygnuje z chaotycznej i pośpiesznej narracji, zwalnia tempo i nie straszy przerażającą powtarzalnością. Cykl w końcu postanowił stać się czym innym niż kompilacją przypadkowych i słabo powiązanych z historią eksterminacji pseudosłowiańskich demonów. Taka niespodzianka sprawia, że na wiele słabszych elementów można spojrzeć z dużą dawką wyrozumiałości. 

Autor tekstu prowadzi na Facebooku stronę RuBryka Popkulturalna.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Droga Dusz
Cykl: Żniwiarz
Wydawnictwo: Czwarta Strona / We need YA
Autor: Paulina Hendel
Data premiery: 02.10.2019
Gatunek: Fantasy, literatura młodzieżowa

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

spot_img

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Wojciech Bryk
Student dziennikarstwa, który ma w sobie Zagubionego Chłopca. Uwielbia intertekstualność, easter eggi, zabawy skojarzeniami, popkulturowymi tropami oraz wszelkie dwuznaczności. W wolnych chwilach rozmyśla, co stało się z baśniowymi postaciami, oraz regularnie dokarmia rosnącego w nim geeka. Z radością wsiąka w fantastykę każdego rodzaju. Nieustannie pragnie odkrywać nowe rzeczy i dzielić się znaleziskami z innymi... a jeżeli przy tym wywoła u kogoś uśmiech, będzie całkiem spełniony. Stara się dorosnąć do prowadzenia własnego bloga. O horrorach pisze na portalu Mortal, a o popkulturze dla #kulturalnie.