SIEĆ NERDHEIM:

Przeciwko kolektywowi. Recenzja komiksu Szumowina. Tom 2. Moonflower

KorektaJustin
Szumowina. Tom 2. - okładka
Szumowina. Tom 2. – okładka

Pierwsza część przygód Szumowiny nie zachwyciła mnie nazbyt. Doceniłem komentarz społeczny, kąśliwe uwagi związane ze współczesną sytuacją polityczną i dość bezkompromisowe podejście do wszelkich grup, ale w tym wszystkim zabrakło mi… finezji? Czułem się zwyczajnie, jakby podczas przewracania stron za każdym razem Remender walił mnie po plecach i wskazywał palcem kolejne nawiązania i słuszne złośliwości kierowane względem aktywistów z lewej i prawej strony. W kontynuacji kwestie te co prawda nie zmieniły się nazbyt, ale z jakiegoś powodu wypada ona o wiele lepiej niż poprzedniczka.

W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że podczas gdy jeszcze pierwszy tom starał się być opowieścią z pogranicza historii szpiegowskiej i superhero, tak w kontynuacji mamy do czynienia wyłącznie z tym drugim. Chociaż w fabule pojawiają się wątki infiltracji wrogiej bazy lub działania na dwóch frontach jednocześnie, to są one wyłącznie tłem, które w drzwiach jako pierwsze przepuszczają trykociarstwo. Czy to dobrze? Prawdopodobnie tak, ponieważ gdyby do Szumowiny, będącej już i tak parodią superbohaterów i przeładowanej aktualnymi problemami świata, dołożyć jeszcze poważnie rozgrywane intrygi, mogłoby być tego nieco za dużo.

Szumowina. Tom 2. - przykładowa strona
Szumowina. Tom 2. – przykładowa strona

Moonflower rozpoczyna się jakiś czas po wydarzeniach z Cocainefingera. Ernie otrzymał od Centrali własną wyspę, mającą być jego Fortecą Samo… Dziarskości, w której będzie spokojnie odpoczywał po wykonywanych misjach. Niestety nasz protagonista niezbyt potrafi słuchać poleceń i w swojej nowej posiadłości zorganizował niekończącą się orgię pełną białego proszku, zielonych papierosów i ciemnych butelek. Żeby tego było mało, przekazał mediom informację o swoim istnieniu i posiadanych mocach. Na szczęście dla niego tajna agencja nie ma czasu na wyciągnięcie jakichkolwiek konsekwencji, bowiem na świat ponownie pada cień zagrożenia! Tytułowa grupa Moonflower, przewodzona przez niejaką Królową Roju, pragnie doprowadzić do tego, żeby wszyscy ludzie myśleli jednakowo, zgodnie z przywódczynią hipisowskiej sekty.

Dużo rzeczy, które pisałem o poprzednim tomie, mógłbym w zasadzie przepisać. Remender wciąż nie stara się nazbyt rozkładać poruszanych problemów na czynniki pierwsze, a zamiast tego w formie rozrywkowej ukazuje pełne absurdów narracje skrajnej prawicy, jak również lewicy. Poprzez nieokrzesanego Szumowinę, który wydaje się być wolny od politycznego podziału, scenarzysta wskazuje, że nie warto podążać za najgłośniejszymi krzykaczami, gdyż ci zazwyczaj i tak realizują swoje własne ambicje.

Szumowina. Tom 2. - przykładowa strona
Szumowina. Tom 2. – przykładowa strona

W recenzji pierwszego tomu zwracałem uwagę również na przeobrażenia zachodzące w Erniem, który zaczynał aspirować do miana bohatera i ujawniał pozytywne cechy. Niestety w tym punkcie Szumowina. Tom 2 jest regresem. Trudna do polubienia postać stała się jeszcze gorsza ze względu na zachowania, których motywacje nie do końca znamy. Może się jeszcze okazać, że to, na co teraz narzekam, ma sens, ale obecnie go nie dostrzegam.

Szumowina. Tom 2. - przykładowa strona
Szumowina. Tom 2. – przykładowa strona

Moonflower rysowała piątka rysowników i to widać. Styl każdego z nich jest inny, ale na szczęście żaden nie wypada jakoś szczególnie źle. Oczywiście, tak jak poprzednio, mógłbym wskazać ilustratorów, których zeszyty podobały mi się najbardziej i byliby to Bengal i Mobili. Ich rysunki (w szczególności tego drugiego) są wystarczająco wyraziste dla opowiadanej historii i trochę szkoda, że Remender nie współpracuje z jednym, ewentualnie dwoma artystami, bo ciągłe zmiany w dłuższej perspektywie nieco męczą.

Szumowina. Tom 2. Moonflower jest przyjemną kontynuacją, zapewniającą czytelnikowi szaloną przygodę, na którą liczyłem po tym komiksie. Ma swoje wady, ale te przestają mieć znaczenie, gdy tylko oddamy się radosnej lekturze komiksu, pełnego absurdalnego humoru i szalonej akcji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Szumowina. Tom 2. Moonflower
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Scenariusz: Rick Remender
Ilustracje: Bengal, Francesco Mobili, Alex Riegel, Jonathan Wayshak, Roland Boschi, Matias Bergara
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Gatunek: komedia akcji
Data premiery: 29.06.2022
Liczba stron: 142
ISBN: 978-83-8230-273-8
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Adam "Sumo" Loraj
Adam "Sumo" Loraj
Rocznik '98. Student historii. Sięga w równej mierze po anime, filmy, gry wideo, komiksy i książki. Fan twórczości Hideo Kojimy, Guillerma del Toro i Makoto Shinkaia. Od najmłodszych lat w jego sercu pierwsze miejsce zajmują Pokemony, a zaraz potem Księżniczka Mononoke. Prowadzi i gra w papierowe RPGi, w szczególności w Zew Cthulhu i Warhammera. Za najlepszego światowego muzyka uważa Eltona Johna, a polskiego Jacka Kaczmarskiego. Swoje opowiadania publikował w m.in. magazynach: Biały Kruk, Histeria, Szortal na Wynos lub w antologii Słowiański Horror.
Przeciwko kolektywowi. Recenzja komiksu Szumowina. Tom 2. MoonflowerPierwsza część przygód Szumowiny nie zachwyciła mnie nazbyt. Doceniłem komentarz społeczny, kąśliwe uwagi związane ze współczesną sytuacją polityczną i dość bezkompromisowe podejście do wszelkich grup, ale w tym wszystkim zabrakło mi... finezji? Czułem się zwyczajnie, jakby podczas przewracania stron za każdym razem Remender walił...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki