SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Ucz się ucz, bo nauka to do Super Naukolegów klucz. Recenzja komiksu Super Naukoledzy: 2099

    Korektayaiez
    Okładka komiksu Super Naukoledzy: 2099
    Okładka komiksu Super Naukoledzy: 2099

    W obecnych czasach twórcom dużo prościej jest realizować swoje pomysły bez konieczności przekonania do siebie studiów finansujących ich projekty. Rolę inwestorów objęli sami odbiorcy i to im trzeba sprzedać wizję na produkt. Tak też było w 2014 roku, kiedy przyszli widzowie skierowanego do dorosłych serialu animowanego Super Naukoledzy wsparli kampanię crowdfundingową na portalu Kickstarter. Pierwszy sezon skończył się marcu tego roku, a już w maju Wydawnictwo 23 wypuściło na polski rynek komiks będący rozszerzeniem uniwersum Super Naukolegów.

    Przykładowa strona z komiksu.
    Przykładowa strona z komiksu.

    Super Naukoledzy są grupą jednych z największych wynalazców i odkrywców w historii ludzkości – zebraną przez brytyjskiego premiera, Winstona Churchilla. W jej skład wchodzą: młodociany klon Alberta Einsteina (dla którego czas jest względny, dzięki czemu porusza się z nadludzką szybkością), władający elektrycznością Nikola Tesla, promieniująca Maria Skłodowska-Curie, posiadający zdolność zamiany w dowolne zwierzę Karol Darwin, wpływający na umysły Zygmunt Freud i tworząca iluzje Tapputi. Ich celem jest walka z nazistami oraz innymi zbrodniarzami zagrażającymi pokojowi na Ziemi. Już na tym poziomie rzuca się w oczy inspiracja marvelowskimi avengersami lub Ligą Sprawiedliwości ze stajni DC.

    Przykładowa strona z komiksu.
    Przykładowa strona z komiksu.

    Jak sam tytuł wskazuje, komiks zabiera nas do roku 2099 (czyli ponad 150 lat po wydarzeniach przedstawianych w serialu), do świata zdominowanego przez superkomputer Z3. Ada Lovelance – żona dyktatora, widząc, do czego prowadzą rządy jej męża, postanawia go powstrzymać. W tym przedsięwzięciu pomóc jej może tylko jedna grupa: Super Naukoledzy. Tak prezentuje się główna oś zwariowanej, pełnej absurdu fabuły. Chociaż na pierwszy rzut oka historia nie prezentuje się zbyt oryginalnie, to uatrakcyjnia ją masa żartów, nawiązań do polskiej rzeczywistości (chociaż nie zawsze pasujących, na przykład roboty posługujące się staropolszczyzną), jak również do rzeczywistych wynalazców i ich osiągnięć.

    Fabuła Super Naukolegów: 2099 zamknięta została w ponad czterdziestu stronach. Z tego też powodu akcja goni akcję i ani przez chwilę nie ma się wrażenia zbędnej ekspozycji lub wybijających z rytmu dłużyzn. Cieszy również brak niepotrzebnego naukowego bełkotu tłumaczącego konsekwencje podróży w czasie, które występują w komiksie.

    Przykładowa strona z komiksu.

    Od strony graficznej komiks nawiązuje do swojego pierwowzoru w postaci serialu. Jedyną różnicą jest wykorzystywana paleta barw. W przypadku omawianego tytułu kadry wypełnione są bladym odcieniem niebieskiego, szarością, czernią i kolorem białym. Tak jak zachwycają designy postaci, tak rozczarowują ubogie tła. Prócz paru plansz czytelnik nie znajdzie powodu, dla którego miałby zatrzymać się choćby na chwilę i dokładnie przyjrzeć się rysunkom. Sam przy pierwszym czytaniu nie zwróciłem uwagi na to, jak wiele postaci nawiązujących do popkultury przemycił Marcin Surma w scenach, gdzie prezentowany jest tłum przypadkowych osób lub gdzie ukazuje się panoramę futurystycznej rzeczywistości.

    Prawie połowę objętości Super Naukolegów zajmują dodatki przygotowane przez rysownika Marcina Surma. Zawierają one projekty pierwotnych wyglądów postaci, ukazują, jak postępowały prace przekształcenia scenariusza Breta Jubinvilla w komiks i prezentuje szkice paneli, wskazując, które elementy zostały zmienione w ostatecznej wersji, a które całkiem wyleciały.

    Przykładowa strona z komiksu.
    Przykładowa strona z komiksu.

    Co ważne, komiks Super Naukoledzy: 2099 nie jest produktem samodzielnym. Do jego lektury zalecana jest znajomość serialowego pierwowzoru (dostępnego za darmo na serwisie YouTube z polskim dubbingiem), ze względu na charakter tytułowej grupy. Bez znajomości animacji będzie on miłą, szybką lekturą, pozbawioną jakiegokolwiek kontekstu. Czytelnik nie zdoła wyłapać nawiązań do serialowych perypetii i relacji przedstawionych w albumie.

    Reasumując Super Naukoledzy: 2099 są przyjemną alternatywą dla superbohaterskich komiksów. Propozycją skierowaną raczej do znających serial i pragnących spędzić w tym świecie jeszcze parę chwil, w oczekiwaniu na premierę kontynuacji. Dlatego, jeżeli ktoś myśli o kupnie komiksu, polecam w pierwszej kolejności sięgnąć po animację.

    Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu 23 za udostępnienie egzemplarza do recenzji

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł
    : Super Naukoledzy: 2099
    Wydawnictwo: 23
    Fabuła: Brett Jubinville
    Scenariusz i rysunki: Marcin „XULM” Surma
    Liczba stron: 80
    Data premiery: 29.05.2020

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + Ciekawa fabuła
    + Pasująca do komiksu kolorystyka
    + Masa dodatków
    + Zachowany specyficzny humor animacji

    Minusy:
    - Ubogie tła rozczarowują

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Adam
    Adam "Sumo" Loraj
    Rocznik '98. Student historii. Sięga w równej mierze po anime, filmy, gry wideo, komiksy i książki. Fan twórczości Hideo Kojimy, Guillerma del Toro i Makoto Shinkaia. Od najmłodszych lat w jego sercu pierwsze miejsce zajmują Pokemony, a zaraz potem Księżniczka Mononoke. Prowadzi i gra w papierowe RPGi, w szczególności w Zew Cthulhu i Warhammera. Za najlepszego światowego muzyka uważa Eltona Johna, a polskiego Jacka Kaczmarskiego. Swoje opowiadania publikował w m.in. magazynach: Biały Kruk, Histeria, Szortal na Wynos lub w antologii Słowiański Horror.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x