SIEĆ NERDHEIM:

Kolejny bogaty facet w masce. Recenzja komiksu Moon Knight 

Od dawna nie siedzę w superbohaterskich historiach, chociaż swego czasu miałam parę ulubionych serii z DC Comics i Marvela. Po Moon Knight postanowiłam sięgnąć, bo zaintrygował mnie opis. Brutalna psychologiczna opowieść? Bezkompromisowy bohater cierpiący na zaburzenia psychiczne? Wampiry, mordercy i żywe kamienice? Brzmi ciekawie! Niestety w połowie byłam już mocno rozczarowana i zrezygnowana. Kiedy dobrnęłam do końca, poczułam ulgę.

Marc Spector to były żołnierz, później najemnik, człowiek niestroniący od przemocy, toteż komiks obfituje w brutalne sceny (na przykład wydłubanie oczu). Marc swoje moce otrzymał po śmierci w egipskiej świątyni boga księżyca Khonshu. Tak przemienił się w mściciela. Czerpiąc swoje moce z księżyca, walczy z przestępczością i jak sam mówi, jego świętą służbą jest ochrona nocnych podróżnych. Założył Misję Midnight, w której każdy znajdzie pomoc, bez względu na to, z jak dziwną czy przerażającą sprawą przychodzi. To bohater z mroczną przeszłością, który próbuje odkupić winy i spłacić dług. Odzyskał życie, by w zamian stać się pięścią Khonshu. 

Lista jego sojuszników jest tak samo długa jak lista jego wrogów. Ma też sporo pseudonimów, a ponieważ cierpi na zaburzenia osobowości, może ukrywać się pod kilkoma różnymi tożsamościami. Nie jest ani pozytywną, ani negatywną postacią. W przeciwieństwie do innych superbohaterów, nie waha się używać przemocy wobec swoich przeciwników. Rani, zabija, rzeźbi półksiężyce na czołach swoich ofiar. Bardzo lubię tak niejednoznaczne postacie.

Niestety fabuła tego albumu i sposób przedstawienia Moon Knighta są rozczarowujące. Chętnie dam mu jeszcze szansę w serialu, ale po superbohaterskie komiksy nieprędko sięgnę ponownie. Odniosłam wrażenie, że Moon Knight jest kalką Batmana. Trochę bardziej brutalną, bardziej postrzeloną, ale jednak sposób jego działania, zamaskowana twarz, miliony na koncie i klepanie frazesów o swojej misji, zemście i ochronie innych, to ubrana na biało wersja Batmana. Jego zaburzenia psychiczne nie zostały dość wyeksponowane, żeby jakoś specjalnie wyróżniał się pod tym względem na tle pozostałych superbohaterów, często także walczących z własną przeszłością i traumami. 

To typowo amerykański komiks. Dużo czerni (nawet krew jest czarna, co czasem mnie irytuje), dużo dynamicznych klatek, scen walki, przemocy, powiewających peleryn. Są też nawiązania do innych serii i bohaterów Marvela, co sprawia frajdę chyba tylko zagorzałym fanom, którzy śledzą wszystko na bieżąco. Mamy tu jeden wątek ciągnący się przez cały album oraz kilka mniejszych historii. Wszystko wydało mi się dość chaotyczne, a niektóre sceny jakby nagle urwane. 

Okazuje się też, że Moon Knight nie jest jedynym wybrańcem Khonshu. Spotyka równego sobie, musi też uratować bliskich, pomaga nieznajomym, a w międzyczasie uczęszcza na terapię, mierzy się ze swoim arcywrogiem i próbuje wyjść cało z więzienia pełnego przestępców, którym sam wyrył półksiężyc na czole. Jak myślicie, uda mu się? 

Uważam, że to beznadziejny pomysł tworzyć kolejnych superbohaterów tak ekstremalnie wytrzymałych w walce i z łatwością wskrzeszanych, co miało już wiele razy miejsce. Pozbawia się ich ludzkiego pierwiastka, jakim jest śmiertelność, fizyczne i psychiczne ograniczenia, a przede wszystkim to żadna frajda oglądać zmagania i walkę bohatera, który, jak z góry możemy zgadywać, nie ma prawa zginąć. 
W tym albumie Moon Knight wydał mi się tylko jednym w wielu podobnych do siebie typowo amerykańskich bohaterów. Chociaż ma potencjał i być może w innych odsłonach serii został przedstawiony ciekawiej. Co do kreski, jest ona także typowa dla superbohaterskich komiksów. Teoretycznie rysownicy tworzący tego typu zeszyty mają swoje style, ale w praktyce wpisują się w typową dla tego gatunku estetykę. Przez klatki przebiega się szybko wzrokiem, nie zatrzymując się na dłużej, by prześledzić jakieś detale.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Moon Knight. Tom 1
Seria: Marvel Fresh
Scenarzysta: Jed MacKay
Ilustrator: Federico Sabbatini, Alessandro Cappuccio
Tłumacz: Jacek Żuławnik
Wydawca: Egmont
Data wydania: 30 lipca 2025
Oprawa: miękka
ISBN: 9788328175341
Dodatkowe informacje: pierwszy tom zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach Moon Knight (2021) #1–12 i Devil’s Reign: Moon Knight (2022) #1.

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
spot_img
Od dawna nie siedzę w superbohaterskich historiach, chociaż swego czasu miałam parę ulubionych serii z DC Comics i Marvela. Po Moon Knight postanowiłam sięgnąć, bo zaintrygował mnie opis. Brutalna psychologiczna opowieść? Bezkompromisowy bohater cierpiący na zaburzenia psychiczne? Wampiry, mordercy i żywe kamienice? Brzmi ciekawie!...Kolejny bogaty facet w masce. Recenzja komiksu Moon Knight 
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki