• ŚWIAT KOMIKSU
Więcej

    Singer spotkał Chagalla. Recenzja komiksu Klezmerzy tom 2

    Długo polskim czytelnikom przyszło czekać na drugi tom Klezmerów, oj długo. Pierwszy na naszym rynku pojawił się dokładnie dekadę temu, cztery lata po premierze oryginału, i tak długa przerwa pewnie niejednemu miłośnikowi opowieści Joanna Sfara kazała zastanowić się, czy kiedykolwiek będzie miał szansę poznać część drugą. Teraz jednak Kultura Gniewu postanowiła nie tylko odświeżyć nam początki przygód żydowskich muzyków, ale też i od razu zaserwowała ich ciąg dalszy. Ile przyjdzie nam czekać na kolejne trzy albumy z tej serii, na razie nie wiadomo, ale jedno jest pewne: warto po całość sięgnąć, nawet jeśli kultura i muzyka żydowska nie jest niczym, co mogłoby Was pociągać.

    Klezmerzy powracają. Noé Davidovitch, zwany Baronem Swego Tyłka muzyk grający na organkach, trwożliwy, delikatny Vincenzo, jedyny z ekipy, który często się modli, Tchokola uważający się nie za muzyka, a jedynie zwykłego, zarabiającego człowieka, piękna śpiewaczka Hava i zakochany w niej młody Yaakov tym razem przebywają do Odessy, gdzie mają dać koncert dla pewnej staruszki. Zawodowe sprawy i wyzwania schodzą jednak na dalszy plan, kiedy w ekipie zaczyna iskrzyć. Co jednak z tego iskrzenia wyniknie i gdzie jeszcze los rzuci naszą muzyczną ekipę?

    Drugi tom Klezmerów w oryginale ukazał się rok po publikacji części pierwszej. Można rzec, że w tak krótkim jak na proces twórczy czasie niewiele mogło się zmienić – i niewiele też się zmieniło, ale jednak kilka rzeczy rzuca się w oczy. Głównie na polu graficznym, gdzie pojawiło się więcej dopracowanych i bardziej realistycznych, a co za tym idzie, także jeszcze bardziej klimatycznych niż dotychczas ilustracji. Dzięki temu mniej jest tu plansz czy kadrów, które rażą w oczy, choć jednocześnie Joann Sfar zachował wszystkie typowe dla swojego stylu elementy: prostota, ascetyzm kreski, nieco abstrakcyjny akwarelowy kolor i pasja, radość towarzysząca odtwarzaniu świata, którego od dawna już nie ma.

    To ostatnie wyraźnie widać nie tylko w warstwie rysunkowej, ale też i fabularnej. Dzieło Sfara, korzystając z bogatego dorobku dzieł żydowskich twórców, w tym – oczywiście – Isaaca Bashevisa Singera, stara się wrócić do przedwojennej rzeczywistości i pokazać ją nam oczami grajków. Z tego zrodziła się tragikomiczna opowieść obyczajowa, prosta, ale mającą swój urok i trafność. W drugim tomie dzięki intrygującemu poprowadzeniu wątku miłosnego dostajemy rzecz jeszcze bardziej emocjonalnie zaangażowaną i wciągającą. Jeszcze do prawdziwej wielkości Klezmerom nieco brakuje, ale Sfar jest na dobrej drodze, by w kolejnych tomach absolutnie zachwycić czytelników.

    Jeśli chodzi o inspiracje autora, warto także zauważyć chęć oddania kolorystyki, klimatu, a czasem też i stylistyki prac słynnego żydowskiego malarza Marca Chagalla, choć jako wielki miłośnik twórczości Vincenta van Gogha nie mogę nie dostrzec (szczególnie na zdobiącej okładkę grafice) wpływów tego holenderskiego artysty. Rozwodzenie się nad tym wszystkim nie ma jednak większego sensu – liczy się tak naprawdę tylko jedno: że to bardzo dobry komiks. Absolutne musisz to mieć dla fascynatów żydowskiej kultury i rzecz, którą warto polecić wszystkim miłośnikom dobrych, życiowych powieści graficznych. Świetnie przy tym wydany, zadowoli każdego czytelnika, któremu nieobojętna jest sztuka. Mam więc nadzieję, że ciąg dalszy szybko pojawi się na naszym rynku, bo mimo początkowych obiekcji całość mnie wciągnęła i mam ochotę doczytać Klezmerów do końca.

    Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Klezmerzy, tom 2: Wszystkiego najlepszego, Scyllo
    Wydawnictwo: Kultura Gniewu
    Autor: Joann Sfar
    Tłumaczenie: Katarzna Koła-Bielawska
    Typ: Komiks
    Gatunek: obyczajowe
    Liczba stron: 128
    Data premiery: sierpień 2019

    PODSUMOWANIE

    Plusy
    + intrygujący klimat
    + ciekawa szata graficzna
    + wciągająca fabuła
    + zapadające w pamięć postacie
    + świetne odmalowanie kultury / muzyki żydowskiej

    Minusy
    - wciąż zbyt wiele uproszczeń w szacie graficznej

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com