SIEĆ NERDHEIM:

O dorastaniu kadrów kilka. Recenzja komiksu Daphne Byrne

KorektaJustin
Daphne Byrne - okładka komiksu
Daphne Byrne – okładka komiksu

Pierwsze komiksy z linii wydawniczej Hill House utrzymywały raczej średni poziom, nie odznaczając się niczym szczególnym. Były to przyjemne czytadełka i tyle. Jednak ostatni tom, czyli Pośród lasu, okazał się niezwykle odświeżającym tytułem, który pozostał ze mną na długo. Po nowej pozycji z serii spodziewałem się dostać może nie coś, co byłoby na poziomie poprzedniczki, ale przynajmniej średniaka. I niby się nie pomyliłem…

Tytułowa Daphne Byrne to czternastoletnia dziewczynka, mieszkająca w dziewiętnastowiecznym Nowym Jorku. Niedawno straciła ojca, co wyraźnie wpłynęło na jej życie. Oprócz oczywistej żałoby, która wpędziła bohaterkę w marazm, jej matka zaczęła uczestniczyć w podejrzanych rytuałach spirytualistycznych, mających doprowadzić do kontaktu kobiety z duchem męża. Jednak, jak łatwo się domyślić, to za mało jak na horrorową opowieść i nasza protagonistka będzie musiała zmierzyć się dodatkowo z nastoletnim chłopakiem, mogącym być prawdziwym upiorem lub wytworem jej wyobraźni.

Daphne Byrne - przykładowy kadr
Daphne Byrne – przykładowy kadr

Długo zastanawiałem się, od czego w zasadzie zacząć swoją recenzję. Wiedziałem, że powinienem przedstawić w skrótowy sposób fabułę, a później? Teoretycznie powinienem wypunktować słabe i mocne strony komiksu, jednakże te pierwsze, pozostając na płaszczyźnie narracyjnej, często dotyczą ważnych wydarzeń w historii. Dlatego też postaram się przedstawić swoje wrażenia może nieco ogólnie, lecz jednocześnie wyraźnie zaznaczając, co moim zdaniem nie udało się w Daphne Byrne.

Po pierwsze autorka ewidentnie pragnęła stworzyć pozycję w nurcie girl power – decyzja o czasie i miejscu akcji wydaje się niezwykle atrakcyjna dla tego typu opowieści. Teoretycznie dostajemy silną postać nastolatki, ale występuje duży problem. Mianowicie bohaterka nie jest w żaden sposób samodzielna. W zasadzie za każdym razem jej działania zainicjowane są przez mężczyznę albo zdaje sobie ona szybko sprawę z własnej bezsilności i szuka pomocy u przedstawicieli płci przeciwnej. Drugą z opcji daje się jeszcze obronić – wystarczy odnieść się do rzeczywistości historycznej i panujących wówczas norm. Nawet rozumiałbym tego typu argumentację, ale jednocześnie kłuje ona w oczy przy jednoczesnym występowaniu pierwszego zarzutu. To też sprawia, że zamiast odbierać Daphne jako bohaterkę samostanowiącą o sobie, mam wrażenie, że jest to postać za każdym razem miotana w sytuację przez innych.

Drugi z minusów pojawił się po tym, jak przeczytałem zawarty pod koniec tomu wywiad ze scenarzystką. Wspomina tam bowiem o wieku bohaterki i jej cechach charakteru. Problemem jest jednak brak zawarcia tych informacji lub wskazania na nie w samym komiksie. Na przykład autorka opisuje protagonistkę jako osobę ciekawą świata. Tyle że Daphne ani razu nie wykazuje tego poprzez swoje zachowanie.

Jednakże pomimo powyższych mankamentów muszę przyznać, że sama opowieść jest przyjemna. Z jednej strony nie jest to nic wybitnego; autorka wykorzystała wiele znanych fanom horrorów motywów i zabiegów fabularnych, ale z drugiej zrobiła to w sposób umiejętny. Równocześnie komiks potrafi zatrzymać czytelnika przy sobie, a o to przecież ostatecznie chodzi.

Daphne Byrne - przykładowy kadr
Daphne Byrne – przykładowy kadr

Na szczęście pod względem graficznym Daphne Byrne prezentuje się znacznie lepiej – chociaż i tutaj jest do czego się przyczepić. Zacznę od najbardziej rzucającej mi się w oczy wady, czyli projektu głównej bohaterki. Na samym początku komiksu miałem wrażenie, że protagonistka jest dziewczynką (około dziesięcioletnią), jednak kilka stron dalej wyglądała już jak młoda kobieta i ta rozbieżność powtarza się przez resztę tytułu. Na szczęście poza tym jednym aspektem rysunki utrzymane są w pasującej do opowieści stylistyce. W szczególności sceny podczas seansu spirytystycznego lub nocnych wydarzeń w domu Byrne’ów prezentują się niezwykle klimatycznie.

Nie chcę jednak zostać źle zrozumiany. Daphne Byrne czytało mi się przyjemnie. Na powyżej przedstawione potknięcia fabularne zwróciłem uwagę, dopiero gdy zacząłem analizować wydarzenia w komiksie. Sama lektura dostarczyła mi wystarczająco dużo radości, żebym mógł określić tytuł średniakiem. Jednocześnie muszę przyznać, że tom ten jest w mojej opinii najsłabszym z całej serii Hill House i szkoda, że scenarzystka nie wykorzystała pełni potencjału kryjącego się w poruszanej przez nią tematyce.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Daphne Byrne
Scenariusz: Laura Marks
Rysunki: Kelley Jones
Tłumacz: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Gatunek: horror
Data premiery: 19.01.2022
Liczba stron: 160
ISBN: 9788328152113
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Adam "Sumo" Loraj
Adam "Sumo" Loraj
Rocznik '98. Student historii. Sięga w równej mierze po anime, filmy, gry wideo, komiksy i książki. Fan twórczości Hideo Kojimy, Guillerma del Toro i Makoto Shinkaia. Od najmłodszych lat w jego sercu pierwsze miejsce zajmują Pokemony, a zaraz potem Księżniczka Mononoke. Prowadzi i gra w papierowe RPGi, w szczególności w Zew Cthulhu i Warhammera. Za najlepszego światowego muzyka uważa Eltona Johna, a polskiego Jacka Kaczmarskiego. Swoje opowiadania publikował w m.in. magazynach: Biały Kruk, Histeria, Szortal na Wynos lub w antologii Słowiański Horror.
O dorastaniu kadrów kilka. Recenzja komiksu Daphne Byrne Pierwsze komiksy z linii wydawniczej Hill House utrzymywały raczej średni poziom, nie odznaczając się niczym szczególnym. Były to przyjemne czytadełka i tyle. Jednak ostatni tom, czyli Pośród lasu, okazał się niezwykle odświeżającym tytułem, który pozostał ze mną na długo. Po nowej pozycji z serii...
Enable Notifications    OK No thanks