SIEĆ NERDHEIM:

Kosztowny, ale fenomenalny dodatek – Czy na pewno? Recenzja gry Spider-Man: Miles Morales

KorektaVivique
Spider-Man: Miles Morales - okładka gry
Spider-Man: Miles Morales – okładka gry

Miles Morales w błyskawicznym tempie zdobył szeroką rozpoznawalność. Postać stworzona przez Briana Michaela Bendisa oraz Sarę Pichelli urzekła fanów i regularnie występuje w ofercie wydawniczej Marvela. Niewątpliwie ogromny wpływ na wzrost zainteresowania miał wydany dwa lata temu film Spider-Man: Uniwersum, w którym Miles był protagonistąoraz gościnny występ w grze Spider-Man, którą recenzowałem tutaj. Teraz doczekał się własnego… No właśnie, czego? Tytułu? Dodatku? Określenie definicji nie jest tak proste, jakby się mogło zdawać. Dalej przedstawię wszystkie idące za tym kwestie i pozostawię Wam podjęcie decyzji.

Spider-Man: Miles Morales - zrzut z gry
Spider-Man: Miles Morales – zrzut z gry

Obecna historia rozgrywa się krótko po wydarzeniach znanych z poprzedniej gry, w której Miles po pokazaniu swoich umiejętności Peterowi, został jego uczniem. Fabuła rozpoczyna się od transportu przestępców do więzienia. Nie idzie to jednak po myśli bohaterów i kryminaliści wydostają się na wolność, włączając w to Rhino. W starciu z nim Parker trochę obrywa i wybiera się na urlop do Europy. W tym momencie młody Morales zostaje jedynym Spider-Manem w mieście. Historia dosyć mocno mnie zaskoczyła. Po obejrzeniu zwiastunów spodziewałem się, że gracz jako superbohater będzie starał się zatrzymać dwie walczące ze sobą grupy, z których obie są złe. No i w zasadzie tak właśnie jest, aczkolwiek stopień powiązania tego wszystkiego z protagonistą jest niesamowity. Dokładniej na ten temat wypowiem się w sekcji spoilerowej, ale teraz tylko nadmienię, że twórcy dokonali prostych zabiegów, a za ich sprawą osiągnęli spidermanowy klimat – pajęczak z sąsiedztwa, który walczy o swoją okolicę, przyjaciół i rodzinę. Niezależnie od tego co robi, stara się postąpić właściwie.

Spider-Man: Miles Morales - zrzut z gry
Spider-Man: Miles Morales – zrzut z gry

W kwestii mechaniki nie ma co się za dużo rozpisywać. Oprócz kilku małych zmian, jakie zaraz przedstawię, wszystko jest jak w poprzedniej grze. Podstawową różnicą są umiejętności Milesa znane z kart komiksu – niewidzialność oraz jad (uderzenie elektryczne). Pierwszą uruchamiamy na żądanie. Jest to efekt czasowy, który wyłącza się po zadaniu ciosu i potrzebuje chwili, by się odnowić. To jedna z genialniejszych rzeczy, w której całkowicie się zakochałem. Bardzo poprawia możliwości w walce oraz rozmaite strategie na pokonanie wrogów, sprawiając, że czyszczenie baz stało się samą przyjemnością. Co się tyczy natomiast drugiej ze zdolności naszego bohatera, to jest to odpowiednik potężnego ataku, z tą różnicą, że jest go kilka wariantów oraz wygląda dużo bardziej efektownie. Podobało mi się, że wprowadzono odpowiedni typ przeciwników, do których pokonania potrzebne było użycie odpowiedniej zdolności. Nie jest to nic specjalnie wyjątkowego, gdyż wcześniej rozwiązanie to stosowano dla mocniejszych uderzeń, niemniej warto podkreślić dbałość o szczegóły, która stoi na wysokim poziomie. Podobnie jak poprzednio, w mieście nie zabrakło różnego rodzaju aktywności do wykonania pomiędzy głównymi misjami. Typy zadań odpowiadają tym z pierwowzoru. Czyjaś kryjówka należy teraz do kogoś innego, a wyzwania Screwball zostały zastąpione przez treningi Petera. Wielkie “dzięki Wam twórcy”. Ona i jej pomysły były nie do zniesienia, a ćwiczenia naszego nauczyciela są w miarę przyjemne, choć miejscami wymagające w nieirytujący sposób.

Spider-Man: Miles Morales - zrzut z gry
Spider-Man: Miles Morales – zrzut z gry

Najgorszą rzeczą w przygodach Parkera były losowe przestępstwa w mieście. Poszukiwanie ich, by ulepszyć kostiumy i wyposażenie było udręką. Projektanci tym razem poszli nam na rękę i dodali Spider-apkę, w której możemy w prosty sposób znaleźć interesujące nas zdarzenia. W Milesie Moralesie nie ma praktycznie słabych punktów. Czy to może z lekka fanboyowe stwierdzenie? Być może, ale jestem szczerze zachwycony tą produkcją. Ekipa z Insomniac Games wykonała kawał wspaniałej roboty, ulepszając wcześniej stworzone rozwiązania. Ta gra prezentuje się lepiej graficznie niż poprzednia, zwłaszcza w kwestii efektów świetlnych. Piszę o tym po przejściu tytułu na bazowej wersji PS4. Mój zachwyt wynika też z uwielbienia zimy, a w takiej właśnie scenerii rozgrywa się akcja. Niestety w trakcie zabawy miałem trzy razy sytuację z błędami, takimi jak utknięcie w obiekcie czy brak odpalenia się sceny po pokonaniu przeciwników, które uniemożliwiły mi kontynuowanie rozgrywki. Wracając jeszcze do wcześniej postawionego pytania, czy recenzowana gra to pełnoprawny tytuł, czy dodatek. Portal How Long to Beat wskazuje, że potrzeba około 7 godzin na ukończenie tej produkcji. Mój znajomy twierdzi, że udało mu się tego dokonać raptem w 4. Sam nie wiem, ile dokładnie mi to zajęło, zwłaszcza że robiłem wszystkie znajdźki, ale samych głównych misji nie było jakoś strasznie dużo. Niemniej, niezależnie od długości, gra jest tak wypakowana, że dla mnie stanowi pełnoprawną produkcję, a nie dodatek – jednak ostateczną ocenę pozostawiam Wam. W następnym akapicie powrócę do tematu fabuły, o której będę mówił bez ogródek, więc czytacie na własną odpowiedzialność.

Spider-Man: Miles Morales - zrzut z gry
Spider-Man: Miles Morales – zrzut z gry

Bardzo mnie cieszy, że, w zależności od medium, historia Milesa jest modyfikowana. Za nużące uważam przypadki, w których bohaterowie mają ustanowiony status quo i w ich losach nigdy nie zachodzą jakieś wielkie zmiany (Batmanie, patrzę na Ciebie). W przypadku młodego bohatera nikt nie przejmuje się zachowaniem określonego wizerunku. Oryginalnie umarła mu matka (nawiązując do pierwszej serii Bendisa), w grze odszedł ojciec, a w filmie nie zmarło żadne z rodziców. Również w filmie (a także w jednym z późniejszych komiksów) rodzicielka pracuje jako pielęgniarka, natomiast w recenzowanej produkcji jest najpierw nauczycielką, a później kandydatką na radną (co zresztą jest ważnym elementem fabuły). Podobnie jest z wujkiem Aaronem – Prowlerem. W przypadku gry nie umiera, natomiast trafia do więzienia. Najciekawszym pomysłem było, moim zdaniem, wprowadzenie postaci Tinkerer – wiecie, tego starego geniusza technologicznego Phineasa Masona z Masters of Evil. Otóż nie tym razem! Phin Mason to rówieśniczka i przyjaciółka Milesa z dzieciństwa. Jej historia jest super ciekawa i bardzo dobrze napisana. Całkowicie rozumiałem motywacje, jakie ją napędzały. O finale powiem tylko, że kompletnie wgniótł mnie w fotel. Spodziewałem się co prawda, że może on być w ten sposób przeprowadzony, niemniej efekt końcowy okazał się sporym przeżyciem.

Spider-Man: Miles Morales - zrzut z gry
Spider-Man: Miles Morales – zrzut z gry

Spider-Man: Miles Morales to wspaniały tytuł. Jestem pod wrażeniem pracy wykonanej przez ekipę Insomniac Games. Istnieje wiele czynników świadczących o jakości produkcji –  wykonanie techniczne, oprawa audiowizualna, pomysł, fabuła. Dla mnie dwa z nich są najważniejsze. Konstrukcja mechaniczna, która wpływa na przyjemność z gry oraz intrygujący scenariusz z przekonującymi postaciami. To sprawia, że jestem zaangażowany w historię. Ta produkcja zapewnia wysoki poziom realizacji w obu tych aspektach. Chciałbym dać 10/10. Niestety przez błędy i wątpliwości wskazane wcześniej muszę lekko obniżyć ocenę.

Tytuł: Marvel’s Spider-Man: Miles Morales
Wydawca: Sony Interactive Entertainment
Producent: Insomniac Games
Data premiery: 12.11.2020
Typ: Akcji, Przygodowa
Platformy: PS4, PS5
Recenzowany egzemplarz: PS4

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Jurek Kiryczuk
Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.