Więcej

    Jeszcze 15 minut, mamo! Recenzja gry planszowej Zombie 15’

    KorektaLilavati

    Twój dom nie jest już bezpieczny, zaraz wtargną do twojej sypialni! Czas improwizować i odnaleźć tych, którzy przetrwali. Niestety zombie opanowały ulice…, dokąd iść? Spiesz się! Masz tylko 15 minut, zanim przybędzie horda.

    Tym krótkim wstępem wita nas podręcznik przetrwania dołączony do gry Zombie 15’. Planszówka wpadła w moje ręce stosunkowo niedawno. Wcześniej widywałem ją kilka razy na porcie gier w Łodzi, ale jakoś nigdy nie dałem się przekonać tej dziecinnej otoczce. Promocyjna cena i gwarancja dobrej zabawy zachęciły mnie, by rozszerzyć trochę biblioteczkę, i może dać tej stylistyce drugą szansę.

    Jak przetrwać?

    Mamy tu do czynienia z grą kooperacyjną dla 2-4 graczy, w której w czasie 15 minut należy wykonać wskazane cele i uciec przed hordą zombie do wyjścia. Do naszej dyspozycji zostaje oddane 15 scenariuszy z rosnącym poziomem trudności. Cele otrzymujemy różne, od zabicia wszystkich zombie na mapie, przez obronę „wieży”, aż do finałowej walki z bossem i wiele innych. Dzięki temu, że scenariusze układają się w kampanie, próg wejścia do gry jest stosunkowo niski, a mechaniki są dobrze przemyślane i wprowadzane stopniowo z kolejnymi scenariuszami, co dla największych laików daje pewność, że nie ma szans się pogubić.

    Rozgrywkę rozpoczynamy więc, a jakże, od wybrania scenariusza. Następnie zgodnie z wytycznymi układamy mapę oraz rozkładamy figurki zombie. Przygotowujemy pudełko z hordą oraz stos kart znalezisk. Wybieramy jednego z 8 dostępnych bohaterów – różnią się oni ekwipunkiem startowym oraz umiejętnościami, którymi dysponują. Na koniec przygotowywany jest stos kart zombie, który definiuje, jak szybko przyrasta ich liczba.

    I tu pojawiło się moje największe zaskoczenie. Do gry dołączona jest płyta CD, na której znajdują się 3 ścieżki dźwiękowe. Każda z nich odpowiada kolejnym poziomom trudności i wszystkie trwają po 15 minut. Mamy więc muzykę do prologu, a także 2 utwory, w których kolejno co 60 i 40 sekund słychać ryk zombie informujący o pojawieniu się nowych stworów na planszy. Rozgrywka kończy się porażką, jeśli w czasie ustalonym przez ścieżkę dźwiękową nie uda nam się wykonać wyznaczonych celów.

    Tura każdego z graczy przebiega w trzech fazach. Na początku wykonywane są działania aktywnego bohatera. Do wykorzystania są cztery punkty akcji, chyba że gramy we trzy osoby, wtedy do dyspozycji jest pięć. Gracz może przemieścić swojego bohatera na inny kafelek ulicy bądź dostać się do strefy przeszukiwań. W takich miejscach można dokonać szybkiego lub dokładnego przeszukania. W przypadku tego pierwszego ciągniemy trzy karty ze stosu znalezisk, gdzie możemy trafić na broń lub atak zombie. Dokładne przeszukanie pozwala nam zabrać przedmioty już znalezione.

    Zupełnie inna sytuacja jest w przypadku, gdy na kafelku aktywnego gracza są przeciwnicy. Do naszej dyspozycji oddano szereg broni lekkich i ciężkich. Każdy z bohaterów może nieść przy sobie dwie sztuki narzędzi do eksterminacji zombie. Można także posiadać przy sobie jeden lekki przedmiot (wyjątkiem jest Hazel) i jeden ciężki (odbiera możliwość korzystania z broni). Zabijamy tyle zombie, ile wskazuje karta broni. Jeśli gracz nie ma więcej punktów akcji, może spróbować odeprzeć atak.

    Twórcy oddali w nasze ręce także prostą ekonomię. W czasie rozgrywki zbieramy żetony znalezisk i prócz tych potrzebnych w czasie scenariusza możemy trafić na „plecaczki”. Pomiędzy kolejnymi etapami kampanii możemy zakupić za nie przedmioty specjalne, np.: defibrylator, koktajl Mołotowa lub kota. Trzeba jednak pamiętać, aby z nich korzystać, bo po zakończonym scenariuszu je tracimy.

    Jak wrażenia?

    W ciągu około trzech godzin udało mi się rozegrać 8 scenariuszy. Nie poznałem jeszcze wszystkich mechanik i wiem, że najtrudniejsze dopiero przede mną. Ale mimo tego uważam Zombie 15’ za grę stosunkowo prostą i łatwą do zrozumienia nawet dla osób, które z planszówkami nie mają za dużo wspólnego. Nie zmienia to jednak faktu, że trudno mi ocenić jej target. Tempo, jakie narzuca muzyka, powoduje, że ci, którzy nie lubią presji czasu, mogą się tu łatwo pogubić, mimo że przeznaczona jest dla osób powyżej 14 roku życia.

    Doceniam bardzo czas między kolejnymi scenariuszami. Ustawienie planszy i wszystkich potrzebnych komponentów nie zajmuje więcej niż 10 minut. Jest to też dobry moment, by ochłonąć i zregenerować siły. Każdy kolejny scenariusz wymaga od nas wprowadzania coraz to zmyślniejszych strategii, co także uważam za duży plus, bo głupkowate tłuczenie zombie szybko by się znudziło. I co bardzo ważne, losowość jest ograniczona tylko do kart, a to znacząco umila rozgrywkę i daje większe skupienie na pracy zespołowej.

    To teraz trochę narzekania. Przede wszystkim bardzo zgrzyta mi stosunek ceny do wykonania. Mimo że dostajemy naprawdę sporą ilość dobra w pudełku, to jednak jakość wykonania figurek dość mocno kole w oczy. Nie mówię o tym, by były jakieś bardzo dokładne, ale planszówki Warhammer 40k przyzwyczaiły mnie do innego standardu w bardzo podobnej cenie.

    Regrywalność samej kampanii jest raczej mała, na szczęście w internecie jest bardzo dużo gotowych scenariuszy, co prowadzi mnie do kolejnego zarzutu: fabuła. Szczerze przejadły mi się już te wszystkie do bólu sztampowe historie z zombie w tle i naprawdę nie liczę na dużo, ale zbieranie kanistrów z benzyną po raz setny robi się co najmniej denerwujące. I tak jak pisałem na początku, kompletnie mi nie siadła ta dziecięca stylistyka postaci, co dało mi do myślenia, że może nie jestem jej targetem.

    Na koniec słowo o interakcjach. Gracze mogą wymieniać między sobą przedmioty z ekwipunku (miejsce na żetony znalezisk) oraz przenosić się w razie utraty przytomności. I to w sumie tyle. Brakuje mi działań, które gracze faktycznie muszą zrobić razem prócz przeżycia. Może zmieni się to wraz z kolejnymi scenariuszami, chciałbym doświadczyć zadań, gdzie rzeczywiście można pokombinować z jakąś synergią między postaciami.

    Jak oceniam?

    Zombie 15’ to planszówka, do której po prostu chce się wracać. Przyznaję, że wciągnęła mnie bardzo pomimo kilku wad i nie mogę się doczekać kolejnych godzin spędzonych na eksterminacji zombie. Niby to taki Left 4 Dead, tylko że bez prądu. Ale tak samo jak w przypadku dzieła od Valve, Zombie 15’ przynosi tonę radochy właśnie przez prostą kooperację. Polecam wszystkim fanom szybkiej i angażującej rozgrywki.

     

    Kącik muzyczny


     

     

    SZCZEGÓŁY:

    Zawartość pudełka:
    100 plastikowych zombie
    80+ kart przedmiotów
    32 dwustronne pola planszy
    8 plastikowych bohaterów
    książeczka ze scenariuszami
    instrukcja

    Informacje pudełkowe:
    Wiek: 14+
    Ilość graczy: 2-4
    Przewidywany czas gry: około 15 minut
    Wydawca: Egmont
    Autorzy: Guillaume Lemery Nicolas Schlewitz

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + krótki czas rozgrywki
    + prosta i łatwa do przyswojenia rozgrywka
    + różnorodność zadań
    + losowość ograniczona do kart
    + muzyka budująca świetny klimat

    Minusy:
    - stosunek ceny do wykonania figurek
    - mała regrywalność
    - sztampowa fabuła
    - niewielka różnorodność wykonywanych akcji

    Dodaj komentarz

    avatar
    Szymon
    Szymon "Naboki" Junde
    Z wielką mocą łączy się wielka odpowiedzialność. Moją jest akurat tworzenie gier. Poza tym uwielbiam o nich pisać, czytać i zbierać wszystkie znajdźki. Stały bywalec łódzkich game jamów i portów gier. Jak kończy się prąd w ścianie, to wyciągam planszówki. Gdybym nie studiował informatyki to pewnie poświęciłbym się miłości do filmów. Zapytany o ulubiony serial, odpowiadam, że obejrzałbym jeszcze raz wszystkie sezony Bojack Horsman. Do zainteresowań dopisuję czasem gotowanie i niezobowiązujący wypad na żagle. Moim duchowym zwierzęciem jest dostojna świnka.