SIEĆ NERDHEIM:

To nie bohater, a zwykły rabuś. Recenzja gry planszowej Władcy Podziemi

KorektaJustin

Czytając powieści lub oglądając filmy z gatunku fantasy, zawsze instynktownie kibicujemy drużynie herosów. Bohaterowie w lśniących strojach czy rzucający zaklęcia magowie wzbudzają naszą ekscytację, gdy przedzierają się przez labirynt ponurych korytarzy, niszcząc wszystko na swojej drodze i zabijając każdą napotkaną maszkarę. Czy ktoś jednak pomyślał o właścicielu tego przybytku, który musi potem ogarnąć powstały bałagan?

Władcy Podziemi stanowią miks gry strategicznej z gatunkiem „dungeon keeper”. Otrzymujemy możliwość spojrzenia na temat plądrowania podziemi w poszukiwaniu skarbów, ale z perspektywy odwrotnej niż zazwyczaj. Każdy z uczestników wciela się w rolę właściciela swojego labiryntu korytarzy i ma na celu stworzenie możliwie najbardziej niezdobytej twierdzy skrywającej różne skarby.

Na to zadanie otrzymujemy dwa lata (oczywiście nie czasu realnego), w trakcie których kupujemy pułapki, poszerzamy podziemne ścieżki i zatrudniamy potwory. W międzyczasie musimy jeszcze oganiać się od śmiałków próbujących położyć łapę na naszej fortunie. Patrząc na to z tej perspektywy, plądrowanie lochów w poszukiwaniu złota, artefaktów oraz elementów ekwipunku nie wydaje się już tak atrakcyjne, prawda?

Pierwsze chwile z Władcami Podziemi wywołały we mnie uczucie przytłoczenia i zagubienia. W środku pudełka znajdziemy kilka rodzajów plansz, różnego rodzaju żetony oraz znaczniki, a także stos kart. Rozpisana na kilkanaście stron instrukcja, mimo swojej przejrzystości, nie do końca wyjaśnia tajniki rozgrywki. Jedynym sposobem na oswojenie zasad jest rozpoczęcie zabawy, a następnie przechodzenie przez kolejne tury przy posiłkowaniu się wydrukowanymi opisami. Po jednej ukończonej partii zabawa nagle staje się zrozumiała i całkiem prosta.

A reguły warto sobie dobrze przyswoić, gdyż Władcy Podziemi kładą mocny nacisk na właściwą strategię. Rozgrywkę podzielić można na cztery etapy. Naprzemiennie zajmujemy się rozwojem swoich korytarzy oraz walczymy z nawiedzającymi nas bohaterami. W ramach pierwszej części wywołujemy akcje pozwalające nam na zakup pułapek, wydobycie złota, zatrudnianie potworów oraz budowanie kolejnych ścieżek, a także pomieszczeń. Każdy wykonany element jest na koniec gry rozliczany w ostatecznym podsumowaniu, więc warto się do tego przyłożyć. Dbamy również o naszą reputację na mieście, gdyż najgorsze (w sensie – najtrudniejsze do przebycia) lochy zawsze przyciągają najsilniejszych śmiałków.

Etap walki stanowi przeciwieństwo wcześniejszego budowania. Wykorzystujemy zebrane przez nas zasoby do zadawania przeciwnikom jak największych obrażeń. Daje się odczuć presja czasu, gdyż na pokonanie wrogów mamy jego ograniczoną ilość, zaś każda runda kończy się utratą jednej z naszych wybudowanych lokacji, a czasem nawet uzdrowieniem najeźdźców. Podbite korytarze nie mogą być już przez nas wykorzystywane, a niekiedy nie zostaną też uwzględnione w końcowej punktacji, więc każda chwila zwłoki potrafi przysporzyć kłopotów.

Zawartość pudełka wygląda naprawdę estetycznie. Wszystkie ilustracje są czytelne i nikt nie powinien mieć problemu z odróżnieniem jednych znaczników od drugich. Zastrzeżenia mam jedynie do plansz graczy. Odnosiłem czasem wrażenie, że gra wymaga umieszczenia na nich większej ilości elementów, niż są rzeczywiście w stanie pomieścić. Czasem wygodniejszym dla mnie było rozkładanie niektórych znaczników dookoła kartonika. Zabrakło mi również większej liczby foliowych woreczków do przechowywania zestawu. Pudełko gry nie posiada żadnej wypraski, więc odpowiednie zabezpieczenie zawartości staje się wręcz kluczowe.Władcy podziemi po dość burzliwych początkach stają się grą całkiem przystępną i zrozumiałą. Z tego powodu nie polecam jej do spontanicznej zabawy z ludźmi, którzy wcześniej nie mieli z nią styczności. Dodatkowo tytuł ten wymaga od gracza dużej ilości strategicznego myślenia oraz planowania różnych czynności jednocześnie, więc znajomość mechanik staje się wręcz kluczowa. Na pewno jednak może stanowić świetne źródło zabawy dla zżytych domowników lub grupy znajomych chcących wracać od czasu do czasu do prób stworzenia idealnego podziemia.

Władcy podziemi po dość burzliwych początkach stają się grą całkiem przystępną i zrozumiałą. Z tego powodu nie polecam jej do spontanicznej zabawy z ludźmi, którzy wcześniej nie mieli z nią styczności. Dodatkowo tytuł ten wymaga od gracza dużej ilości strategicznego myślenia oraz planowania różnych czynności jednocześnie, więc znajomość mechanik staje się wręcz kluczowa. Na pewno jednak może stanowić świetne źródło zabawy dla zżytych domowników lub grupy znajomych chcących wracać od czasu do czasu do prób stworzenia idealnego podziemia.

SZCZEGÓŁY:
Zawartość pudełka:
główna plansza
plansza postępu (ze stroną budowy i stroną walki)
plansza odległych krain
4 dwustronne plansze podziemi (w 4 kolorach)
32 karty rozkazów (8 w każdym kolorze)
8 kart pomocy (2 w każdym kolorze)
18 kart walki
27 kart pułapek
9 kart wydarzeń specjalnych
24 płytki potworów (lub duchów)
16 płytek pomieszczeń
32 płytki poszukiwaczy przygód
2 płytki paladynów
3 płytki wydarzeń
42 płytki tuneli
3 żetony trolli
20 płytek przedmiotów
12 figurek sług (3 w każdym kolorze)
4 znaczniki Zła (1 w każdym kolorze)
znacznik gracza rozpoczynającego
znacznik postępu
około 40 figurek chochlików
około 30 znaczników żywności
około 30 znaczników złota
około 40 znaczników obrażeń
instrukcja
Informacje pudełkowe:
Wiek: 12+
Liczba graczy: 2-4
Przewidywany czas gry: 90 minut
Wydawca: Rebel
Autor: Vlaada Chvátil
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Czytając powieści lub oglądając filmy z gatunku fantasy, zawsze instynktownie kibicujemy drużynie herosów. Bohaterowie w lśniących strojach czy rzucający zaklęcia magowie wzbudzają naszą ekscytację, gdy przedzierają się przez labirynt ponurych korytarzy, niszcząc wszystko na swojej drodze i zabijając każdą napotkaną maszkarę. Czy ktoś jednak...To nie bohater, a zwykły rabuś. Recenzja gry planszowej Władcy Podziemi
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki