SIEĆ NERDHEIM:

Ramię w ramię przeciwko monstrum. Recenzja gry planszowej Kroniki zamku Avel

KorektaJustin

Wszelkiej maści planszówki dzielimy najogólniej na tytuły dla dzieci oraz przeznaczone dla bardziej dojrzałych użytkowników. Czasem jednak zdarza nam się spotkać w towarzystwie mieszanym i szukamy wtedy gry, która zadowoli obie grupy. Kroniki zamku Avel to przykład propozycji, jakiej w takich chwilach potrzebujemy.

Zanim otrzymałem egzemplarz gry do recenzji, nie byłem przekonany czy należę do jej grupy docelowej. Najczęściej mam styczność z planszówkami w trakcie spotkań ze znajomymi, czasem zdarza mi się grać także z rodziną. Wciąż mówimy jednak wyłącznie o zabawie w gronie osób dorosłych. Natomiast tytuł Przemka Wojtkowiaka reklamowany jest jako świetne wprowadzenie młodszej pociechy do świata gier bez prądu. Na szczęście moje obawy nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości, choć Kroniki zamku Avel zawierają elementy, po których ewidentnie widać, kto ma być ich głównym odbiorcą.

Po otwarciu pudełka naszym oczom okazuje się multum różnorakich elementów. Kartonowe żetony, drewniane znaczniki, kolorowe kości, konstrukcje do składania – jest tu wszystko, co można tylko umieścić w grze planszowej. Całość wieńczy kilkunastostronicowa instrukcja. Po rozpakowaniu zawartości zestawu miałem wątpliwości, czy wprowadzenie w rozgrywkę będzie tak proste, jak to zapowiadano, czy też zatracę się w zgłębianiu mechanik rozgrywki. Kroniki zamku Avel jednak tylko wydają się skomplikowane, w rzeczywistości pojęcie zasad jest wyjątkowo proste, wszystkie reguły stają się jasne już po ukończeniu pierwszej rundy. Ułatwieniem jest też dodatkowy arkusz ze skrótem zasad, który możemy przekazać drugiemu graczowi. Również przygotowanie gry jest klarownie wytłumaczone na jednej ze stronic instrukcji.

Za warstwę estetyczną produkcji odpowiadają ilustracje autorstwa Bartłomieja Kordowskiego. Ze wszystkich rysunków najbardziej spodobał mi się projekt okładki. Jednak pozostałe elementy również potrafią cieszyć oko. Pod tym kątem wyróżniają się także kafle lokacji. Zastosowany baśniowy styl graficznie idealnie wpasowuje się w klimat produkcji. Co jednak w tym najważniejsze, jest ładnie i kolorowo, czyli dostajemy dokładnie to, co dzieci lubią najbardziej.

Zabawa przeznaczona jest dla maksymalnie czterech graczy, choć istnieje również tryb solowy. Każdy z uczestników otrzymuje planszetkę, na której umieszcza kartę z wizerunkiem swojego bohatera, a także nakładkę, dzięki której w późniejszej rozgrywce możliwe jest zarządzanie ekwipunkiem czy też odejmowanie lub dodawanie punktów wytrzymałości. Naszego herosa możemy nazwać według swojego uznania, zaprojektować jego herb rodowy, czy też zwyczajnie pokolorować. Jest to ukłon w stronę młodszych graczy, którzy będą się świetnie bawić, tworząc własnego bohatera.

Po przygotowaniu planszy możemy rozpocząć właściwą rozgrywkę. Na wstępie rozczaruję wszelkich entuzjastów rywalizacji. Kroniki zamku Avel to produkcja nastawiona całkowicie na współpracę między uczestnikami. Naszymi jedynymi wrogami są potwory zamieszkujące lokacje oraz budzące się w drugim etapie gry monstrum. W trakcie kolejnych tur wchodzących w skład pierwszej części zabawy przemieszczamy się po lokacjach, walcząc z potworami, zbierając monety i kolekcjonując ekwipunek. Każdy element wyposażenia możemy jednokrotnie ulepszyć, otrzymując jeszcze większe premie. Głównym zadaniem graczy w pierwszym etapie rozgrywki jest dobre wyposażenie postaci oraz umieszczenie różnej maści zabezpieczeń przed nadciągającym monstrum. Po zrealizowaniu wszystkich tur na planszy pojawia się wspomniane zagrożenie, a gracze rozpoczynają drugą część zabawy, w której wspólnymi siłami bronią tytułowego zamku przed zniszczeniem. W tym celu należy pozbyć się wszystkich nadciągających potworów, zanim te dotrą do naszej domowej lokacji, tym samym kończąc rozgrywkę naszą porażką.

Kroniki zamku Avel zawierają dużą ilość mechanik skutecznie przeciwdziałających uczuciu znużenia. Zdobycie ekwipunku opiera się na wylosowaniu znacznika z dołączonego do zestawu woreczka. Walka z potworami polega zaś na rzucie kośćmi bohatera i potwora oraz porównaniu wyników. Swoje szanse w potyczkach możemy zwiększyć poprzez wykorzystywanie premii dostarczanych przez wyposażenie oraz użycie znajdujących się w plecaku eliksirów. Działania te potrafią dodać punkty ataku lub obrony, czy też dorzucić dodatkową kość, zwiększając tym samym siłę naszych ciosów. Porażki nie są bolesne, choć na pewno pozostają odczuwalne. Utrata wszystkich znaczników wytrzymałości kończy się pozbawieniem przedmiotu ekwipunku oraz monet, a następnie teleportacją do lokacji startowej. Dlatego warto przemyśleć swoją gotowość do każdej walki.

Zabawa cechuje się dużą losowością. W zestawie otrzymujemy dużą ilość potworów do rozmieszczenia, natomiast kafle możemy ułożyć w dowolnej kolejności. Mapę tworzymy, posiłkując się jednym z przedstawionych w instrukcji schematów lub wykorzystując własną inwencję twórczą. Losowość ta przy mniejszej liczbie uczestników potrafi jednak okazać się zgubna. Niewłaściwie rozmieszczone kafle powodują, że tracimy kolejne tury, próbując dobiec do odpowiednich lokacji, czego efektem finalnym jest zbyt słabo rozwinięty ekwipunek i mała szansa na osiągnięcie zwycięstwa. Choć gra skaluje się w zależności od liczby graczy, przy zabawie w parze nawet prostsze konstrukcje mapy mogą przysporzyć dużych trudności.

Kroniki zamku Avel to świetna rozgrywka pozwalająca na zabawę zarówno osobom starszym jak i bardziej doświadczonym w grach planszowych oraz młodszym, które dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w takiego typu rozrywce. Proste zasady oraz mnogość mechanik spodobają się każdemu, a kolorowe ilustracje i możliwość spersonalizowania postaci ucieszą każde dziecko uzbrojone w zestaw kredek. Sądzę, że tytuł świetnie sprawdzi się na wielu rodzinnych spotkaniach.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel.

SZCZEGÓŁY:
Zawartość pudełka:
15 kafli planszy
tor księżyca
żeton astrolabium
3 znaczniki murów
żeton herbu Avelu
27 żetonów monet
3 żetony księżycowych pieczęci
3 żetony pułapek
4 planszetki bohaterów
8 kości bohaterów
tarcza wytrzymałości Monstrum
25 żetonów ekwipunku
31 żetonów potworów
bloczek z ilustracjami bohaterów
4 pionki bohaterów
3 żetony kraterów
almanach
dwustronna mapa gwiazdozbiorów
pomoc gracza
5 kości potworów
20 znaczników wytrzymałości
10 znaczników obrażeń
4 żetony akcji
12 znaczników wykorzystania ekwipunku
worek na ekwipunek
instrukcja
Informacje pudełkowe:
Wiek: 8+
Liczba graczy: 1-4
Przewidywany czas gry: 60-90 minut
Wydawca: Rebel
Autor: Przemek Wojtkowiak
Ilustracje: Bartłomiej Kordowski
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Ramię w ramię przeciwko monstrum. Recenzja gry planszowej Kroniki zamku AvelWszelkiej maści planszówki dzielimy najogólniej na tytuły dla dzieci oraz przeznaczone dla bardziej dojrzałych użytkowników. Czasem jednak zdarza nam się spotkać w towarzystwie mieszanym i szukamy wtedy gry, która zadowoli obie grupy. Kroniki zamku Avel to przykład propozycji, jakiej w takich chwilach potrzebujemy.Zanim otrzymałem...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki