SIEĆ NERDHEIM:

Od zera do bohatera estrady. Recenzja gry Loud

Gry rytmiczne kojarzą mi się głównie z produkcjami takimi jak kultowe Guitar Hero lub licznymi aplikacjami na telefony opierającymi się na uderzaniu w wyświetlane na ekranie przyciski przy akompaniamencie muzyki. Loud pozwoliło mi sprawdzić, jak ten model rozgrywki pasuje do przycisków Switcha. Teraz już wiem, czemu produkcje Harmonix wymagały użycia dedykowanej gitary do komfortowej zabawy.

Dzieło twórców QubicGames oraz Hyperstrange prezentuje nam historię Astrid, zwyczajnej dziewczyny z niezwykłym marzeniem. Bohaterka pragnie nauczyć się gry na gitarze i dzięki temu zostać gwiazdą estrady. Poznajemy jej losy od momentu, gdy pogrywa jeszcze na wyimaginowanym instrumencie w zaciszu własnego pokoju, aż do pierwszego występu na scenie przed publicznością. Fabuła stanowi jednak jedynie tło motywujące do przechodzenia kolejnych etapów, więc nie jest ani rozbudowana, ani zaskakująca. Tak naprawdę w ramach tego akapitu streściłem połowę przedstawionych wątków, więc pomijając historię, niewiele się traci.

Główną atrakcją Loud jest, bez zaskoczeń, gra na gitarze. Każdy z etapów oferuje nam osobny utwór, z którym możemy się zmierzyć w ramach jednego z trzech trybów trudności. Po rozpoczęciu poziomu na ekranie pojawia nam się sześć pozycji, po trzy na każdą stronę. Naszym zadaniem jest uderzanie odpowiedniego przycisku na kontrolerze, gdy symbol gwiazdki zbliży się do środka ekranu. Oprócz zwykłego naciśnięcia zdarzają się momenty, podczas których należy przytrzymać guzik lub go masakrować szybkimi kliknięciami. Za dobre trafienia otrzymujemy punkty, zaś pasmo błędów karane jest ostrzeżeniem, a zebranie trzech natychmiastowo kończy rozgrywkę. Staramy się możliwie bezbłędnie ukończyć etap, a na końcu zostajemy obdarowani obszernym podsumowaniem oraz notą końcową. Zasady nie różnią się znacząco od Guitar Hero, tylko gitary brak.

No i właśnie brak kontrolera jest największym zarzutem w kierunku produkcji QubicGames/Hyperstrange. Loud w wersji na Nintendo Switch cieszy swoją przenośnością, dzięki której niezależnie od miejsca oraz czasu możemy wyjąć na chwilę konsolę i rozegrać piosenkę lub dwie. Problem w tym, że sterowanie za pomocą Joy-Conów nie należy do najprostszych, a gra ani myśli dawać nam jakiekolwiek fory. Po kilku łatwiejszych utworach byłem zmuszony przejść na najłatwiejszy poziom trudności, by móc ukończyć fabułę.

Można oczywiście w tym miejscu winą obarczyć mój brak wprawy w tego typu produkcjach i pewnie po części jest to prawda. Małe klawisze Switcha nie sprawdzają się jednak jako przyciski do gry rytmicznej, zwłaszcza dla posiadaczy dużych dłoni. Gra niemalże wymaga, by ułożyć dłonie w sposób umożliwiający szybki dostęp do każdego z guzików, lecz w tym przypadku jest to zwyczajnie niemożliwe. Sytuację po części ratuje zastosowanie Pro Controllera, lecz również i tutaj trudno mówić o dużym komforcie.

Drugą rzeczą, do której miałem zastrzeżenia w trakcie ogrywania Loud,jest oprawa audiowizualna. Przez cały czas na ekranie widzimy jedynie naszą bohaterkę w otoczeniu mało różnorodnego tła. Nawet gdy zaczyna grać koncerty przed publicznością, to nie uświadczymy ani jednej dodatkowej postaci. Niby i tak jesteśmy skupieni na latających po bokach ekranu gwiazdkach i nie ma co rozpraszać wzroku zbędnymi efektami, ale gra przez to nie wzbudza żadnych dodatkowych emocji poza stresem przy próbie osiągnięcia dobrego wyniku.

Również utwory, które nam przygrywają w trakcie zabawy, nie są najwyższych lotów. W tej chwili nie potrafię przytoczyć w głowie ani jednego z nich. Przysłuchując się ścieżce dźwiękowej, można odnieść wrażenie, że wszystkie piosenki pochodzą z darmowej bazy muzyki do seriali dla nastolatków. W trakcie gry nie przeszkadza to aż tak bardzo, ale miło by było poklikać do czegoś znanego lub chociaż bardziej wyrazistego.

Loud okazał się w moim przypadku niewypałem. Pozbawiona głębi historia, rozgrywka, która na wyższych poziomach trudności nie jest dostosowana do Joy-Conów od Switcha, czy też mało wyraziste utwory nie zachęcają do spędzania większej ilości czasu przy tej produkcji. Z drugiej jednak strony przenośność konsoli Nintendo sprawia, że Loud może być dobrym pomysłem na zabicie czasu podczas podróży w komunikacji czy czekania w kolejce.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: Loud
Wydawca: Hyperstrange, QubicGames
Producent: Hyperstrange
Platformy: Switch (inne platformy wkrótce)
Gatunek/Typ: rytmiczna
Data premiery: 15.07.2022
Recenzowany egzemplarz: NS
Polska wersja językowa: Nie
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Od zera do bohatera estrady. Recenzja gry LoudGry rytmiczne kojarzą mi się głównie z produkcjami takimi jak kultowe Guitar Hero lub licznymi aplikacjami na telefony opierającymi się na uderzaniu w wyświetlane na ekranie przyciski przy akompaniamencie muzyki. Loud pozwoliło mi sprawdzić, jak ten model rozgrywki pasuje do przycisków Switcha. Teraz już...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki