SIEĆ NERDHEIM:

Recenzja gry Ghostrunner. O tym jak Cyberpunkowy Ninja z Polski zdobył świat

Ghostrunner – screen z gry
Ghostrunner – screen z gry

Na początku stycznia, w redakcyjnym podsumowaniu gier z ubiegłego roku, określiłem Ghostrunnera mianem największego zaskoczenia ostatnich dwunastu miesięcy. Mimo tego, jakże pozytywnego określenia, nie znalazł się on jednak na samym szczycie mojej listy ulubionych produkcji, ustępując miejsca innemu polskiemu dziełu. Dziś, po upływie kolejnych tygodni oraz spędzeniu następnych kilkunastu godzin na zabawie z tym tytułem, zmuszony jestem zrewidować swoje stanowisko. W mojej opinii to Ghostrunner zasłużył sobie na miano najlepszej gry 2020 roku, uwzględniając nie tylko polskie produkcje, ale i wszystkie inne, które miały swoją premierę w tym okresie. Napisanie niniejszego tekstu zajęło mi zdecydowanie więcej czasu, niż początkowo planowałem. Nie sądziłem jednak, że tytuł ten pochłonie mnie w tak dużym stopniu. Wytłumaczenie: jak do tego doszło oraz dlaczego uważam Ghostrunnera za dzieło perfekcyjne, odnajdziecie w kolejnych akapitach mojej recenzji.

Gra stanowi efekt współpracy: polskiego studia One More Level, z amerykańskim 3D Realms oraz z duńskim Slipgate Ironworks. Rezultatem tej kooperacji jest pełen akcji tytuł, z perspektywą pierwszoosobową, umiejscowiony w futurystycznym świecie przyszłości. Według mnie najważniejszymi cechami Ghostrunnera jest jego mocno zręcznościowy charakter oraz mechanika, określana przez twórców hasłem „one-hit-one-kill”. Za pierwszy z tych elementów odpowiedzialny jest, w głównej mierze, system parkoura, gdyż dzięki niemu w widowiskowy sposób pokonujemy stojące na naszej drodze przeszkody. Przypomina on trochę sposób poruszania się postaci w takich tytułach jak Mirror’s Edge bądź Dying Light. Natomiast za wcześniej przytoczoną zasadą „one-hit-one-kill”, kryje się reguła, która pozwoliła wykluczyć z gry niemal wszystkie paski życia i punkty zdrowia. Powoduje ona, że do wyeliminowania praktycznie każdego przeciwnika wystarczy jedno – odpowiednio wyprowadzone uderzenie. Mechanika ta działa jednak również w drugą stronę, czyniąc naszego bohatera niezwykle wrażliwym na ataki rywali. Tak w bardzo dużym uproszczeniu można scharakteryzować Ghostrunnera. Przejdźmy teraz do szczegółów, które czynią go tak wyjątkowym tytułem.

Ghostrunner – screen z gry
Ghostrunner – screen z gry

Dla części graczy fabuła i świat, który został przedstawiony w tej produkcji, może odgrywać drugoplanową rolę, względem niezwykle dobrze przemyślanej i dającej mnóstwo satysfakcji rozgrywki. Moim zdaniem warto jednak przyjrzeć się kilku elementom, składającym się na zaprezentowaną historię. Akcja Ghostrunnera toczy się w dalekiej przyszłości. Świat w 2156 roku uległ globalnej zakładzie, a jedynym znanym miejscem, w którym przetrwała ludzkość, jest ogromna wieża o nazwie Dharma. Ta megastruktura stała się domem dla milionów ludzi, a władzę nad nią objęła para wybitnych naukowców. Za pilnowanie spokoju i porządku odpowiedzialni byli zaś Ghostrunnerzy – perfekcyjni wojownicy, wyposażeni w najnowsze zdobycze techniki. Stan ten nie trwał jednak wiecznie, gdyż pozorny spokój miasta przerwała niespodziewana zdrada. Bohater, w którego się wcielamy, jest ostatnim z przedstawicieli Ghostrunnerów. Uratowany przez członków ruchu oporu ma za zadanie przywrócić ład, który został zburzony lata temu.

Tak o to wyruszamy w podróż, mającą nas doprowadzić na sam szczyt wieży. Na drodze do celu przechodzimy przez kilkanaście różnych lokacji. Każda z nich jest małą perełką, nie tylko od strony rozgrywki, o czym wspomnę później, ale również od strony wizualnej. Początkowe etapy mają miejsce w Dystrykcie Dolnym. Jest to sam dół wieży – miejsce pełne mroku i brudu. Tutaj są tworzone dobra dla wyższych pięter, a także tu mieszkają mniej uprzywilejowani mieszkańcy. W dalszych etapach gry, twórcy zabierają nas m.in. do futurystycznego, wypełnionego neonami Miasta Dharma oraz tajnych laboratoriów badawczych. Ghostrunner w skromny sposób przedstawia historię swojego świata. Losy wieży i jej mieszkańców poznajemy głównie za sprawą rozmów, prowadzonych z naszymi sojusznikami oraz poukrywanych gdzieniegdzie artefaktów i nagrań. Pierwszoplanowy bohater, choć nie wypowiada zbyt wielu kwestii, z pewnością jest postacią, którą można polubić. Szczególnie spodobał mi się chłodny styl jego wypowiedzi oraz upór w poszukiwaniu prawdy o otaczającym go świecie. Elementem pozytywnie wyróżniającym się w Ghostrunnerze jest ścieżka dźwiękowa. Utwory, które zostały stworzone przez rosyjskiego producenta muzycznego – Daniela Deluxe, są najwyższym światowym topem. Każdy z nich tworzy niesamowity klimat i idealnie współgra z tym, co aktualnie dzieje się na ekranie. Sam nie wiem, co pozostanie dłużej na dysku moich urządzeń: czy będą to pliki gry, czy być może playlista, która zawiera muzykę z niej.

Ghostrunner – screen z gry
Ghostrunner – screen z gry

Przejdę teraz do kwintesencji Ghostrunnera, czyli rozgrywki. Akcja w tej produkcji jest: szybka, brutalna i wymagająca. Nie wybacza ona pomyłek czy błędów. Nieważne jak bardzo zaawansowanymi graczami jesteście i tak podczas każdego etapu będziecie ginąć dziesiątki, a być może nawet setki razy. Autorzy nie przygotowali poziomów trudności, nie ma zatem żadnej taryfy ulgowej. Dla nikogo. Taki właśnie jest Ghostrunner. Brzmi to może wszystko zbyt groźnie, ale nie martwcie się. Mimo iż rzeczywiście jest to niesamowicie wymagająca produkcja, to jedynie od nas samych zależy jak wysoko ustawimy sobie poprzeczkę. Moje pierwsze przejście zajęło mi około dwunastu godzin, a ukończenie każdego z etapów okupiłem mnóstwem powtórzeń. Gdy później przeglądałem YouTube’a, okazało się, że najlepsi gracze wszystkie rozdziały kończą w grubo poniżej jednej godziny, nie ginąc przy tym prawie ani razu. Ghostrunner stanowi zatem świetny produkt dla osób, które lubią wyzwania. Co więcej, grudniowa aktualizacja wprowadziła tryb ekspercki. Dostępny jest on po ukończeniu głównej historii i znajdują się w nim większe ilości najtrudniejszych rywali. Dla mniej doświadczonych odbiorców dużym ułatwieniem są częste punkty zapisu. Sprawiają one, że ukończenie nawet drobnego kawałka etapu, pozwala nam grać bez obawy, o potrzebę rozpoczynania wszystkiego od początku.

Ghostrunner to przede wszystkim przedstawiciel gatunku zręcznościowych gier akcji. Największy nacisk jest tutaj położony na szybkie tempo i precyzyjne sterowanie postacią. Nie wyklucza to jednak istnienia taktycznego wymiaru całej rozrywki. Precyzyjne rozlokowanie przeciwników na mapie wymusza od odbiorcy strategicznego podejścia do zabawy. Ukończenie określonego odcinka możliwe jest dopiero w momencie, gdy odnajdziemy optymalną drogę, umożliwiającą szybką eliminację bądź ominiemy rywali. Nie zawsze likwidacja najbliższego oponenta jest najlepszym rozwiązaniem. Być może lepiej ominąć go, poruszając się po pobliskiej ścianie, a następnie zdjąć osłaniającego go z tyłu kompana i dopiero wtedy zająć się pierwszym przeciwnikiem. Z takiej budowy rozgrywki wynika potrzeba powtarzania wielu fragmentów gry po kilka razy. Dopiero w momencie, gdy mamy wiedzę na temat umiejscowienia wszystkich przeciwników oraz przydatnych na mapie skrótów, jesteśmy gotowi na osiąganie najwyższych wyników. Osobiście, największą satysfakcję czułem wtedy, gdy nauczyłem się idealnego przejścia danego etapu i robiłem to w płynny, i perfekcyjny sposób. Dokonanie tego wymagało jednak ode mnie niezliczonej ilości powtórzeń przy przechodzeniu gry. Aspektem technicznym, który w dużej mierze uprzyjemnia taką zabawę, jest szybkość wczytywania punktów zapisu. Odbywa się ono praktycznie natychmiastowo, powodując, że nie musimy oglądać zbędnych ekranów ładowania, które wybijają nas z rytmu.

Ghostrunner – screen z gry
Ghostrunner – screen z gry

Twórcy Ghostrunnera postarali się, by walka w ich grze była niezwykle różnorodna. Nasz bohater wyposażony jest nie tylko w śmiercionośną katanę, ale również w szereg interesujących umiejętności. Możliwość korzystania z nich odblokowujemy stopniowo, wraz z rozwojem fabuły. Odgrywają one istotną rolę w trakcie walk, a na dalszym etapie historii, odpowiednie korzystanie z nich wydaje się być kluczowe. Bez używania ich trudno byłoby sobie poradzić z coraz to liczniejszymi oraz potężniejszymi przeciwnikami. Początkowo na drodze naszego bohatera stoją jedynie podstawowi strzelcy, oddający pojedyncze strzały, których bez większego problemu jesteśmy w stanie uniknąć. Później jednak przychodzi nam rywalizować z oponentami, wyposażonymi w wiele różnych broni i modyfikacji. Sposób na pokonanie każdego z nich jest często całkowicie inny, wymuszając tym samym na graczu potrzebę utrzymania nieustannego skupienia. Wróg wyposażony w tarczę energetyczną będzie najbardziej podatny na ataki z tyłu, a ten strzelający serią pocisków jest bezradny, w momencie przeładowywania swojej broni.

W Ghostrunnerze spodobał mi się również system ulepszenia zdolności bohatera. Każde wzmocnienie posiada formę klocków, przypominających te znane z gry Tetris. Naszym zadaniem jest dopasowanie ich w dostępne do tego gniazda. Nie mamy jednak miejsca na wszystkie, a dodatkowo kształty niektórych z nich jest trudno ze sobą połączyć. Powoduje to potrzebę tworzenia zestawów ulepszeń w zależności od tego, jakie umiejętności i cechy pragniemy rozwinąć. Być może dla jednej osoby najlepszym ustawieniem będzie to, które gwarantuje możliwość widzenia przeciwników przez ściany oraz odbijania pocisków, a dla innej to, które zwiększa moc umiejętności i daje ich szybsze ładowanie. Na koniec wspomnę jeszcze o sprzęcie, na jakim grałem w Ghostrunnera. Miałem bowiem okazję sprawdzić tę produkcję zarówno na konsoli Xbox One S, jak i należącej do nowej generacji Xbox Series X. Okazało się, że różnica w płynności jest wyraźnie zauważalna. W tytule, takim jak ten, jest to szczególnie istotne i wpływa bezpośrednio na doznania odbiorcy. Za pierwszym razem ukończyłem całą historię na starszym sprzęcie i nie czułem przy tym żadnego dyskomfortu, gdyż gra utrzymuje minimum optymalnej płynności. Warto jednak odpalać ją na najlepszym, dostępnym dla nas urządzeniu, by móc w pełni cieszyć się podczas zabawy z nią.

Ghostrunner – screen z gry
Ghostrunner – screen z gry

Od daty premiery Ghostrunnera upłynęło już kilka miesięcy. Przez ten czas wydawcom udało się sprzedać ponad 500 tysięcy kopii gry, a ona sama spotkała się z niezwykle ciepłym i entuzjastycznym przyjęciem wśród graczy z całego świata, stając się w ten sposób globalnym hitem. Nie jest to dla mnie żadnym większym zaskoczeniem. Ghostrunner to bowiem naprawdę świetny produkt, stojący na najwyższym możliwym poziomie. W pełni zasłużył sobie na miejsce, pośród innych wybitnych tytułów pochodzących z Polski. Osobiście, mocno liczę na dalszy rozwój tej produkcji. Twórcy zapowiedzieli ciągłe wspieranie jej przez rok od premiery, obiecując wydanie w tym czasie również dużego DLC oraz ulepszonej wersji, przygotowanej z myślą o nowych konsolach.

SZCZEGÓŁY:
TytułGhostrunner
Producent: One More Level, 3D Realms, Slipgate Ironworks
Wydawca: All in! Games, 505 Games
Data premiery: 27.10.2020 (PC, PS4, Xbox) 09.12.2020 (Nintendo Switch)
Dostępne na platformach: PC, PS4, PS5, Xbox, Switch
Recenzowany egzemplarz: Xbox One S, Xbox Series X

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

spot_img

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Sebastian Gonera
Na co dzień zajmuję się branżą lotniczą. Prywatnie wielki fan pięściarstwa i dobrej kuchni. Uwielbiam science-fiction oraz marzę o tym, by Elon Musk zabrał mnie kiedyś na Marsa. Kocham światowe kino, polskie fantasy i granie na konsolach. Od głośnych imprez zdecydowanie bardziej wolę spokojny wieczór z książką lub padem.