• STREFA GIER
Więcej

    Recenzja gry Aragami

    Aragami

    O Aragami dowiedziałem się przypadkiem w trakcie przeglądania ofert wydawnictw gier. Zaintrygowany komiksową grafiką i obietnicą wciągającej i wymagającej skradanki postanowiłem dokonać własnej oceny rozgrywki. I była to dobra decyzja, gdyż w tym przypadku mamy do czynienia z rewelacyjną produkcją. Stanowi też idealny przykład, że olbrzymia kampania reklamowa nie jest wyznacznikiem jakości gry, a dobry tytuł potrafi obronić się sam.

    Warto na wstępie nadmienić, że twór Lince Works nie jest nowością na rynku. Pierwowzorem Aragami jest Path of Shadows,o którym mogliśmy usłyszeć już w 2013 roku. Od tamtego czasu protagonista otrzymał imię, zaś jego strój z czarnego przyjął kolor krwistej czerwieni. Trzon rozgrywki i zarys fabuły pozostały jednak bez zmian. Chętnych do zapoznania się z produkcją zapraszam do wejścia w link na końcu recenzji.

    4

    W trakcie gry wcielamy się w tytułowego Aragamiego– nieumarłego zabójcę władającego nadludzkimi umiejętnościami. Naszego bohatera poznajemy, gdy zostaje on wskrzeszony przez dziewczynę o wdzięcznym imieniu Yamiko. Ta jednak nie robi tego bezinteresownie. Liczy, że pomożemy jej w wydostaniu się z fortecy Kyuryu. Wraz z postępami w fabule dowiadujemy się więcej o naszej postaci, jak i o samej Yamiko. Sama gra polega na infiltracji kolejnych obiektów z wykorzystaniem naszych niecodziennych mocy, a szczególnie jednej – teleportacji. Tak jak w wysoko ocenianym Dishonored, za pomocą jednego przycisku możemy przenieść się parę metrów dalej. O ile jednak tam miałem ciągłe uczucie prowadzenia mnie za rączkę i ułatwiania zmagań w miejscach, gdzie jest to możliwe, tak tutaj tego zabrakło. Możliwość przenoszenia się jest odpowiednio ograniczona i wyważona, a co ciekawe, ma nawet uzasadnienie fabularne.

    Mianowicie Aragami nie tylko łączy się z cieniem w symbolicznym tego słowa znaczeniu, ale także i w dosłownym. Wchodzi z nim w symbiozę i gdy jesteśmy skryci w mroku, możemy korzystać z wielu specjalnych umiejętności. Poza teleportacją mamy w zanadrzu zdolność tworzenia chwilowego cienia w dowolnie wybranym miejscu czy też ukrywania ciał wrogów. Kolejne tajniki odblokujemy zbierając specjalne zwoje. Jest to niezbędne w trakcie gry, ponieważ – o ile ukryci gramy rolę łowcy – tak w otwartym starciu zamieniamy się w ofiarę i padamy po jednym, celnym ciosie mieczem. Gra nie wybacza błędów, ale pozwala też na dowolność. Możemy zabawić się w skrytobójcę i przejść przez lokacje wyrzynając wszystkich po drodze lub też jak duch nie zostawiać śladu swojej obecności.Jedynym mankamentem w mechanice gry jest sztuczna inteligencja przeciwników. Nie oczekiwałem skomplikowanych taktyk i wzajemnej współpracy, ale logika myślenia polega na zasadzie „nie ma ciała = nie ma problemu”. Znikający koledzy nie stanowią powodu do zmartwień, zaś wabiki, nawet użyte wielokrotnie – jeśli nie skończą się śmiercią, nie zmieniają w żaden sposób trasy patrolu.

    2

    Szata graficzna opiera się na cel-shadingu stylizowanym na japońskie anime. Dzięki temu zabiegowi widoki są przepiękne i niezależnie od ustawień graficznych nie tracą uroku. Dodatkowo gra jest „zakonserwowana” i możemy być spokojni o godne starzenie się oprawy wizualnej. W Aragami nie uświadczymy jakiegokolwiek interfejsu. Wszystkie potrzebne informacje są widoczne na szacie bohatera (poziom naładowania mocy) czy też kolorystyce postaci i elementów krajobrazu (stopień ukrycia). Podnosi to procent immersji, osobiście bardzo szybko zostałem wciągnięty w ten klimatyczny świat i nie dałem rady szybko się z niego uwolnić.

    Aragami jest przykładem bardzo dobrej gry, która, pozbawiona porządnej kampanii reklamowej, może dla wielu przejść bez echa. Byłoby to tym bardziej przykre, że przygody skrytobójcy zasługują na uznanie i ewentualny sequel. Ciekawa mechanika rozgrywki, wyważony poziom trudności i śliczna grafika – te trzy elementy skutecznie podsumowują jakość tytułu. Dlatego mam nadzieję, że ta recenzja spełni też funkcję reklamową i wieść o produkcji hiszpańskiego studia Lince Works pójdzie dalej w świat.

    Link do pobrania gry Path of Shadows:

    http://thepathofshadows.com/

    NASZA OCENA
    9/10

    Podsumowanie

    Plusy:
    + Mechanika gry łącząca elementy skradanki z magicznymi umiejętnościami
    + Wyważony poziom trudności niewybaczający błędów
    + Przepiękna, cel-shadingowa grafika
    + brak HUD’u zwiększający immersję
    + Dwa style gry do wyboru

    Minusy:
    – Kulejąca inteligencja wrogów

    Sending
    User Review
    8 (2 votes)

    Dodaj komentarz

    avatar
    Tomasz „Snah” Rosłon
    Tomasz „Snah” Rosłon
    W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.