• NA EKRANIE
Więcej

    To nie jest wegański kundel! – recenzja filmu Pitbull. Ostatni pies

    Pitbull. Ostatni pies

    Nie jest tajemnicą, że czasem czuję potrzebę przetrzepania sobie mózgu jakimś beznadziejnym filmem, czy wybitnie słabą książką. W efekcie sięgam po pozycje, których szanujący się czytelnik nie weźmie do ręki lub idę na premiery produkcji mieszanych z błotem przez krytyków. Tłumaczę to różnie: albo misją recenzenta (bo przecież ktoś musi obejrzeć lub przeczytać jakiś chłam, by inni nie marnowali na niego czasu), albo potrzebą poznania czegoś zanim zacznę tym gardzić (w końcu nie powinnam mieszać z błotem produkcji, której nie widziałam). W większości jest to jednak zasłona dymna i ukrycie faktu, że… mnie po prostu czasem ciągnie do kiczu.

    Pitbull. Ostatni pies

    Dlatego właśnie oglądam najnowsze filmy Vegi, chociaż muszę przyznać, że po kolejne części Pitbulla sięgałam raczej z sentymentu do pierwszego filmu niż z faktycznej potrzeby obcowania ze słabymi produkcjami (mimo wszystko nie czuję po nich potrzeby wykąpania oczu we wrzątku). Fakt, że za realizację Ostatniego psa zabrał się Pasikowski nie sprawił jednak, że spodziewałam się gruszek na wierzbie i śliwek na sośnie. Przeciwnie, kiedy znajomy zapewniał mnie, że to całkiem porządny film, pomyślałam, że upadł na głowę lub łże jak – nomen omen – pies. Tym bardziej, że zaryzykował stwierdzenie jakoby Doda grała lepiej niż Pazura. Sami przyznacie, że brzmi jak absurd, prawda?

    Pitbull. Ostatni pies

    Powiem tak – Rabczewska faktycznie daje radę, jednak grana przez nią Mira nie jest postacią szczególnie wymagającą. Ot, dziewczyna, która wpadła w oko jednemu z czołowych warszawskich gangsterów, szybko dostosowując się do tego stylu życia. Paradoksalnie, fakt, że znana piosenkarka spisuje się w Ostatnim psie nieźle uwypukla to, jak słabo wypada partnerujący jej Pazura. Niesamowicie cieszy mnie jednak policyjne trio – Dorociński w roli Sławomira „Despero” Desperskiego, Stroiński jako Mirosław „Metyl” Saniewski oraz Rafał Mohr – Krzysztof Magiera, kiedyś „Nielat”, teraz „Quantico”. Cała trójka to bohaterzy znani z pierwszego Pitbulla. Zmienili się, życie jeszcze bardziej ich doświadczyło, ale ich powrót naprawdę mnie raduje.

    Pitbull. Ostatni pies

    Cała trójka świetnie dogaduje się na ekranie, a między postaciami czuć tę nić porozumienia, której brakowało w Nowych porządkach i Niebezpiecznych kobietach. Dialogi to „samo gęste” produkcji Pasikowskiego i, chociaż momentami balansowały na cienkiej granicy kiczu i żenady, to nie zrobiły tego kroku i nie znalazły się po tej samej stronie co wymiany myśli kojarzone z późniejszych filmów Vegi. Nawet znana ze zwiastuna scena, w której Mira stwierdza, że gdyby gangster, za którego podaje się Despero miał kobietę, to byłaby ona „dupą Wołową” nie razi i nie uwłacza naszej inteligencji, wpasowując się po prostu w konwencję postaci granej przez Rabczewską.

    Pitbull. Ostatni pies

    Pasikowski nie stawia też grubej krechy pomiędzy tym, co miało miejsce w dwóch poprzednich częściach serii a wydarzeniami z najnowszej produkcji. W Ostatnim psie padają więc znane widzom nazwiska i pseudonimy, a także nawiązania do fabuły wcześniejszych filmów. Twórcy robią to na tyle umiejętnie, że każdy, kto obejrzał Nowe porządki oraz Niebezpieczne kobiety bez trudu wychwyci odniesienia, a jeśli ktoś nie miał z tymi dwiema produkcjami styczności, to nic nie straci w odbiorze Ostatniego psa. Dzięki temu zabiegowi Pasikowski nie tylko nie skreśla tego, co dotychczas stworzył Vega, ale też zgrabnie się z tym rozlicza, jednocześnie tworząc nową historię.

    Pitbull. Ostatni pies

    Fabuła najnowszego Pitbulla nie jest szczególnie skomplikowana i wyrafinowana – ot, ginie jeden z policjantów. Zdarzenie to sprawia, że w mundurowych włącza się zawodowa solidarność, która motywuje ich do szybkiego znalezienia mordercy, i to za pomocą wszystkich możliwych środków. Słaby trop prowadzi do jednej z warszawskich grup przestępczych, postanawiają więc rozpracować ją od środka. W całe przedsięwzięcie angażują Desperskiego, mającego udawać rosyjskiego kryminalistę i wniknąć w strukturę organizacji, zdobywając informacje pomocne w ujęciu zabójcy. Okazuje się jednak, że „Despero”, przy okazji rozwiązywania tej sprawy, wpadł na trop o wiele większego przekrętu. Trochę w Ostatnim psie afery Amber Gold oraz gangsterskich porachunków.

    Pitbull. Ostatni pies

    Na szczęście cała fabuła zamknięta została w tradycyjną formę – w przeciwieństwie do ostatnich produkcji Vegi – najnowszy Pitbull ma logiczną i sensowną strukturę, w efekcie nie staje się mało spójnym zbiorem skeczy, teledysków i luźno powiązanych wątków. Mało tego, nie idzie w tanie szokowanie i nie przybiera moralizatorskiego tonu. Strzelaniny i sceny akcji, jak na nasze warunki, zrealizowane zostały naprawdę przyzwoicie. Oczywiście, produkcji nie brakuje pewnych wad, nie są one jednak na tyle wyraziste, by zakłócić odbiór filmu lub zrównać go z dwiema poprzednimi odsłonami serii. Pitbull. Ostatni pies broni się jako dobra sensacja – przykuwa uwagę i trzyma w napięciu.

    Pitbull. Ostatni pies

    Szczegóły:

    Tytuł: Pitbull. Ostatni pies
    Reżyseria: Władysław Pasikowski
    Scenariusz: Władysław Pasikowski
    Gatunek: sensacyjny
    Premiera polska: 15 marca 2018
    Czas trwania: 2 godz. 00 min.
    Główne role: Marcin Dorociński, Krzysztof Stroiński, Rafał Mohr, Doda, Cezary Pazura, Adam Woronowicz

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + powrót „starej gwardii”
    + dobre dialogi
    + film posiada logiczną i sensowną strukturę
    + fabuła jest spójna, a nie poszatkowana jak w teledysku
    + świetna gra aktorska Dorocińskiego i przyzwoita Dody
    + dobrze zrealizowane sceny akcji i strzelanin

    Minusy:
    - Pazura się nie popisał
    - drobne niedociągnięcia
    - kilka słabszych momentów

    Dodaj komentarz

    avatar
    Martyna „Idris” Halbiniak
    Martyna „Idris” Halbiniak
    Nie lubię pisać o sobie. Naprawdę. Zdecydowanie lepszym tematem są książki i filmy, więc właśnie tym na blogu zajmuję się najchętniej. Prywatnie zaś jestem studentką prawa i psychokryminalistyki z solidną zajawką na kryminały (hej, umysł psychopaty jest fascynujący!), fantastykę, konwenty i całą masę rzeczy, które niekoniecznie wpisują się w schemat. Lubię podejmować wyzwania – w tym roku zatem staram się znaleźć chwilę na jeden film dziennie i książkę tygodniowo – w końcu, tak naprawdę, doba jest z gumy, a sen jest świetnym substytutem kawy dla ludzi, którzy mają nadmiar wolnego czasu.