SIEĆ NERDHEIM:

Z szacunkiem do pierwowzoru. Recenzja filmu Krzyk

Krzyk - Plakat filmu © Forum Film Poland
Krzyk – Plakat filmu © Forum Film Poland

Moje obawy były równie wielkie, co chęć zobaczenia tego filmu. Skrupulatnie unikałem fałszywych nadziei, które wzbierały w głowie, gdy widziałem pozytywne opinie z rzetelnych serwisów. W dniu premiery już siedziałem w kinie – podekscytowany, zirytowany zdecydowanie za długimi reklamami (które niby trwały tyle, co zwykle, ale w tym wypadku wydawało się jakby to była nieskończoność) i niepewny swoich oczekiwań. Po niecałych dwóch godzinach wyszedłem z bólem twarzy spowodowanym przez bezustanne szczerzenie się w trakcie projekcji.

Krzyk - kadr z filmu © Forum Film Poland
Krzyk – kadr z filmu © Forum Film Poland

Zanim zanurzę się w meandry fabuły, to napiszę kilka słów o ludziach, którzy stali za tym projektem. Reżyserski duet Matt Bettinelli-Olpin i Tyler Gillett trzy lata temu dostarczył nam już świetną Zabawę w pochowanego. To jednak nie jedyne nazwiska pracujące nad tamtym filmem, które uświadczymy w tutejszych napisach końcowych. Do tego grona zalicza się też kompozytor Brian Tyler oraz scenarzysta Guy Busick. Oprócz niego w pisaniu brał udział James Vanderbilt – twórca ten ma w swojej filmografii wiele głośnych tytułów, co prawda próżno w nich szukać horrorów. Także, jak można zauważyć na załączonym obrazku, mamy tu do czynienia z ludźmi, którzy wiedzą, co robią i to widać. Początek jest dosyć klasyczny – dziewczyna imieniem Tara (Jenna Ortega) jest sama w domu i wdaje się w dyskusję z nieznajomym przez telefon. No nie do końca, ale nie będę wam zdradzał pikantnych szczegółów. Tak czy siak, rozmowa pokazuje nam doskonale, kim są twórcy – miłośnikami horrorów. Pojawia się wątek, w jaki sposób te filmy ewoluowały, przytoczenie kilku szlagierów z ostatnich lat, wymowny komentarz i zabawa w quiz z podchwytliwym pytaniem, czyli dokładnie to, czego byśmy oczekiwali.

Krzyk - kadr z filmu © Forum Film Poland
Krzyk – kadr z filmu © Forum Film Poland

Gdy pozory bezpieczeństwa mijają i rozpoczyna się akcja, zostaje nam pokazane wprost – to już nie jest 1996 rok, świat się zmienił. Teraz mamy komórki, smart home, media społecznościowe. Miałem pewne obawy związane z tym, że będzie to tylko w tym miejscu, a później wrócimy do klasycznej formy. Na szczęście tak się nie stało. Nie mamy też nadmiernego zawalania nas tym tematem w nierealny sposób, bo ilu z was ma mieszkania oparte na rozwiązaniach internetu rzeczy? Tak właśnie myślałem. Kontekst czasów jest obecny, ale w bardzo naturalny sposób – ktoś nie odbiera komórki, udostępnianie swojej lokalizacji na komunikatorze, wklepanie adresu w mapach. Po niedługiej szamotaninie ostrze ostatecznie zostaje wbite w jedną z popularniejszych aktorek młodego pokolenia. Powiem wam, że zrobiło mi się nawet w tamtym momencie przykro, bo grała ona fenomenalnie i chciałem zobaczyć więcej jej popisów, no ale niestety takie prawo tej serii… Otóż nie! Twórcy nie dość, że postanowili nie zabijać bohaterki, to jeszcze uczynili z niej potem ważną postać. Odważnie! Przyjąłem to ze zdziwieniem, ale i wielką radością – super, czyli jednak to nie będzie odgrzewany kotlet, dawajcie, co tam macie.

Krzyk - kadr z filmu © Forum Film Poland
Krzyk – kadr z filmu © Forum Film Poland

W tym momencie akcja przenosi się i poznajemy protagonistkę. Bynajmniej nie Sidney Prescott, a Sam (Melissa Barrera) – czyli siostrę Tary, której próby o przeżycie chwilę wcześniej obserwowaliśmy. Słysząc o tragedii z poprzedniego wieczoru, niezwłocznie wyrusza do Woodsboro wraz ze swoim chłopakiem Richiem (Jack Quaid). W szpitalu mamy szybkie zapoznanie z resztą nowych twarzy, znajomymi młodej. Pojawia się też już ktoś nam znany w dojrzalszym wydaniu. Tu akcja zaczyna się zagęszczać. Ataki są coraz częstsze i pojawiają się ofiary śmiertelne. W tym miejscu wkracza do akcji wszystkim znany i kochany Dewey (David Arquette), który w tym filmie błyszczy. Pełni on rolę mentora, przekazuje wiedzę wynikającą z poprzednich części i zabawnie przy tym miejscami komentuje. Nie pełni on tutaj funkcji Randy’ego, czyli speca od horrorów, który tłumaczy metanarrację. Robi to Mindy (Jasmin Savoy Brown) – jego siostrzenica. Aktorka fenomenalnie odegrała tę postać i nie mogę się doczekać, jak ją jeszcze gdzieś zobaczę. Nie można tego samego powiedzieć o Masonie Goodingu, który wcielił się w jej brata bliźniaka – Chada. Niemniej wydaje mi się, że tu jest bardziej problem w napisaniu bohatera, a nie jak został zagrany. To samo niestety tyczy się jego dziewczyny Liv (Sonia Ammar) i niestety widać w jej przypadku zmarnowany potencjał. Prawie zapomniałbym o najlepszej przyjaciółce Tary – Amber (Mikey Madison), która większość czasu jest nijaka i bazuje na jednej cesze. Wstyd przyznać, ale w pewnym momencie filmu kompletnie zapomniałem o jej istnieniu. Opisując wszystkich nowych, nie można zapomnieć o wielkiej gwieździe Trzynastu powodów – Dylanie Minnetcie, który wciela się w Wesa (pominę komentarz na ten temat), będącego synem dobrze znanej i lubianej Judy Hicks (Marley Shelton). W momencie, gdy akcja zbliża się do punktu kulminacyjnego, to nie mogło zabraknąć gwiazd tej serii, czyli Sidney Prescott (Neve Campbell) oraz Gale Weathers (Courtney Cox). Wszystkie wymienione tutaj osoby grają od przeciętnego poziomu po fenomenalny (w większości). Starałem się w miarę przybliżyć, kto jak wypadł, ale miejscami trudno to zrobić bez zdradzania fabuły.

Krzyk – kadr z filmu © Forum Film Poland

Niestety nie jest idealnie. Z rzeczy, do których mógłbym się przyczepić, można wymienić pewną bardzo głupią scenę, która w domyśle miała być uroczysta i emocjonalna, ale wyszła komicznie, a także fakt, że zgony nie są czasami tak krwawe, jak by mogły być. Oskarżenia te jednak bledną na tle mnóstwa zabaw z widzem czy to słownych, czy wizualnych (zwielokrotniona scena z drzwiczkami czy komentowanie filmu – cudne). Nie można też nie wspomnieć o tonie odniesień dla fanów serii. Nie tylko zobaczymy lub usłyszymy aktorów z poprzednich filmów, ale także odwiedzimy dobrze znane lokacje. Do tego zostaje wyjaśniony los pewnych bohaterów w ramach krótkich easter eggów, które można ominąć w trakcie mrugnięcia okiem. Z wielką przyjemnością będę wracał, aby eksplorować elementy, które uszły uwadze w kinie. Nie brakuje tu też tony metakomentarza i krytyki choćby fandomu, ale nie tylko. Ścieżka dźwiękowa jest świetna. Idealnie buduje klimat grozy, a w momentach akcji podbija dynamizm, nie tracąc przy tym swojego horrorowego sznytu.

Krzyk – kadr z filmu © Forum Film Poland

Uwaga, następny akapit będzie zawierał spoilery, jeśli nie chcesz ich czytać, przejdź do kolejnego.

Mało dotąd wspomniałem o Sam. Twórcy napisali ją genialnie. Na samym początku filmu jej nie lubimy, by stopniowo z każdą minutą nasza opinia o niej się zmieniała. Ten zabieg na pewno by nie wyszedł, gdyby nie świetna gra Melissy Barrery. Powiem wam, że byłem w wielkim szoku, gdy się okazało, że to córka Billy’ego Loomisa, ale w jeszcze większym, gdy zobaczyłem Skeeta Ulricha ponownie w tej roli. W trakcie seansu nie byłem w stanie uwierzyć, że to on, myślałem, że może został jakoś komputerowo wygenerowany czy wzięto ujęcia ze starych filmów, ale nie – to fenomenalna praca ludzi od makijażu (no i może faktu, że opatrzył mi się w brodzie za sprawą Riverdale). Jeśli chodzi o zgadnięcie zabójców, to udało mi się to połowicznie. Z dozą wątpliwości, ale ostatecznie wskazałem na Richiego, ale z drugim dałem się oszukać twórcom. W pewnym momencie bardzo mocno obstawiałem Amber, ale przez to, że była tak nijaka przez większość czasu, to w późniejszej części projekcji po prostu o niej zapomniałem. W sumie to miło było się zaskoczyć.

Krzyk - kadr z filmu © Forum Film Poland
Krzyk – kadr z filmu © Forum Film Poland

Krzyk pomimo wielu obaw okazał się wspaniałym filmem, z jednej strony stojącym na własnych nogach, a z drugiej składającym piękny hołd oryginałowi. Fani dostali dokładnie to, czego mogliby oczekiwać. Jest to definitywnie najlepsza część od pierwowzoru. Myślę, że spodobałaby się Wesowi i pobłogosławiłby twórców do zrobienia kontynuacji (a potencjał jest). Wiem, że wielokrotnie jeszcze do niego wrócę i definitywnie wylądował on już na mojej topce roku. Pozycja obowiązkowa.

Tytuł polski: Krzyk
Tytuł oryginalny: Scream
Wydawca: Forum Film Poland
Reżyser: Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett
Scenarzysta: James Vanderbilt, Guy Busick
Platforma: Kino (stan na dzień publikacji tekstu)
Gatunek: Horror
Data premiery: 14.01.2022
Obsada: Neve Campbell, Courteney Cox, David Arquette, Jenna Ortega, Melissa Barrera, Jack Quaid, Mikey Madison, Dylan Minnette, Jasmin Savoy Brown, Mason Gooding, Sonia Ammar, Marley Shelton
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Jurek Kiryczuk
Jurek Kiryczuk
Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.
Moje obawy były równie wielkie, co chęć zobaczenia tego filmu. Skrupulatnie unikałem fałszywych nadziei, które wzbierały w głowie, gdy widziałem pozytywne opinie z rzetelnych serwisów. W dniu premiery już siedziałem w kinie – podekscytowany, zirytowany zdecydowanie za długimi reklamami (które niby trwały tyle, co...Z szacunkiem do pierwowzoru. Recenzja filmu Krzyk
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki