SIEĆ NERDHEIM:

Recenzja antologii Bizarny Szczecin

Okładka Tomasza Panka

Jak mogliście się już zorientować, lubimy tu oddolne inicjatywy, niezależne wydawnictwa i dziwne publikacje. Bizarny Szczecin idealnie wpisuje się w te kategorie: powstał dzięki zbiórce, stworzyła go grupa zapaleńców, no i jest weirdowy. Spieszę was jednak uspokoić, że bez problemu kupicie go sobie w wydawnictwie Granda, a nawet przeczytacie w Empik Go.

To przemyślana książeczka. Na okładce autorstwa Tomasza Panka widzicie interpretację Ognistych ptaków Hasiora, na co dzień stojących sobie spokojnie w szczecińskim parku Kasprowicza. Sama rzeźba nie pojawia się w żadnym tekście, zostaniecie jednak zaproszeni na spacer w jej okolicy. Opowiadania zostały rozdzielone intrygującymi, uroczymi, czasem niepokojącymi kolażami Aleksandry Taigi Dąbrowskiej. Kilka z nich naprawdę zwraca uwagę, na przykład śledziowy tramwaj czy kamienica z mackami. Jeden z nich stanowczo mogłabym mieć na koszulce! Ilustracje zawsze nawiązują do historii, którą poprzedzają – pod tym względem pomysł na antologię jest bardzo spójny. Przemyślany charakter Bizarnego Szczecina podkreśla też ostatni tekst, Pana to musi być trudno kochać Pawła Jakubowskiego, jednego z głównych organizatorów tego przedsięwzięcia. Zresztą, to dzięki niemu książka trafiła w moje ręce.

Całość trzyma równy poziom i jest zasadniczo dobrze napisana, a wiemy, że w przypadku zbioru tekstów od różnych twórców bywa pod tym względem rozmaicie. Podejrzewam, że duże brawa należą się tu redaktorce, Karolinie Niepsuj, i korektorce, Agacie Borowskiej. Nie wszystkie historie były dla mnie równie porywające, ale każda pokazuje rzetelny warsztat.

Jeden z kolaży Aleksandry Taigi Dąbrowskiej

O czym opowiada Bizarny Szczecin? Znowu – dzięki spójnemu konceptowi wszystkie teksty da się z grubsza podsumować tak: weź jakiś zakątek miasta, najlepiej nieco niepokojący, i sprawdź, jaką weirdową historię mógłby skrywać. Możesz dodać znane postacie czy legendy, ale element urbanistyczny jest najważniejszy! Niech to będzie kamienica do rozbiórki, podmiejski las, dzielnica o mrocznej przeszłości, wreszcie surrealizm transportu miejskiego. No i nieustające rozkopy (piszę to w Poznaniu, wierzcie, że rozumiem wiecznotrwałą grozę robót drogowych).

Najwięcej Szczecina zobaczycie z Aleksandrą Taigą Dąbrowską i jej Przewodniczką. Napisała ona też przedostatni tekst antologii, który zrobił na mnie duże wrażenie, mimo że zwykle nie lubię historii z zakładów leczenia psychiatrycznego; bardzo łatwo w nich o naiwność. Tym razem – znowu – ważny okazał się spójny pomysł: mówienie o traumie i horrorze wczesnej psychiatrii przez animalistyczne metafory. Świetnie czyta się też początek Bizarnego…, na przykład strumień świadomości w Syrenich stawach Beaty Zuzanny Borawskiej czy Pudrowane strupy Tomka Szotkowskiego (to im towarzyszy ilustracja z mackami). Razem z Mateuszem Malickim zajrzycie też na wielki szczeciński cmentarz, jego opowiadanie ciekawie wykorzystuje schemat baśni, w której bohater przechodzi kolejne (uszlachetniające go) próby. Nie zdradzę wam wszystkich dziwnych historii z tej antologii, ostrzegę tylko, że wielu autorów jest przekonanych, że początkiem dziwności musi być zawód miłosny (nawet jeśli nie za bardzo wpływa on na zasadnicze bizarne wydarzenia).

Jako osoba znająca Szczecin pobieżnie i wciąż (po kilkunastu latach bywania w tym mieście) gubiąca się tam za sprawą sławnych rond i gwiaździstego układu ulic, nie powiem wam, na ile wierna jest jego topografia zarysowana w tej antologii. Niewątpliwie mnie zaintrygowała, ale nie obiecuję, że odważę się skręcić z głównej osi (życzliwie przecinającej ronda), żeby pozwiedzać zakątki, które doczekały się weirdowego opracowania. Już wcześniej podejrzewałam tamtejsze tramwaje i autobusy o nietrzymanie się tras, teraz mam pewność. Podobnie w kwestii rozkopów, które na pewno i w moim mieście skrywają portale do zupełnie innych okolic rzeczywistości. Pytacie, czy skoro nigdy nie byliście w polskim Paryżu Północy, powinniście w ogóle sięgać po Bizarny…? Autorzy stawiają na lokalność i wykorzystanie charakterystycznych dla miasta motywów, jednak możecie czytać tę antologię po prostu jako urban weird, to nie klasówka z konkretnego miejsca. A jeśli się zgubicie? Tym lepiej. Tylko uważajcie na transport miejski. Na taksówki nawet nie liczcie.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Bizarny Szczecin
Wydawnictwo: Granda
Autorzy: Aleksandra Taiga Dąbrowska, Beata Zuzanna Borawska, Danuta Mierzwińska, Edyta Patrzałek, Mateusz Malicki, Oskar Chojnacki, Paweł Jakubowski, Sebastian Fit, Tomek Szotkowski
Gatunek: weird, fantasy, horror

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Paweł
Paweł
2 miesięcy temu

Dziękuję za recenzję! (Jeden z autorów).

Agnieszka „Fushikoma” Czoska
Agnieszka „Fushikoma” Czoska
Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).
Jak mogliście się już zorientować, lubimy tu oddolne inicjatywy, niezależne wydawnictwa i dziwne publikacje. Bizarny Szczecin idealnie wpisuje się w te kategorie: powstał dzięki zbiórce, stworzyła go grupa zapaleńców, no i jest weirdowy. Spieszę was jednak uspokoić, że bez problemu kupicie go sobie w...Recenzja antologii Bizarny Szczecin
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki