SIEĆ NERDHEIM:

Tak się uwspółcześnia baśnie. Recenzja anime Belle

KorektaJustin

Szara myszka przemienia się w piękną i pewną siebie księżniczkę – motyw stary jak świat zostaje przeniesiony w niedaleką przyszłość, gdzie zamiast wróżki mamy apkę na telefonie. Jestem fanem filmów Mamoru Hosody i od początkowych zwiastunów Belle obiecywało muzyczne widowisko, a twórca sam określił swoje nowe dziecko poniekąd jako Summer Wars 2. Okazało się, że to anime jest tym wszystkim i czymś więcej!

Suzu jest licealistką, która nie może pogodzić się z tragiczną śmiercią matki. Z roku na rok pogrąża się coraz bardziej w depresji i już zupełnie traci siły do swojej pasji: śpiewu. Sytuacja zmienia się nagle, gdy jej przyjaciółka Hiroka wprowadza ją w realia nowej aplikacji – U – która pozwala wykreować awatara w wirtualnej przestrzeni. Zachęcona tym dziewczyna kreuje swoją postać, Belle, a dzięki urokom anonimowości w sieci odnajduje siłę, aby znów zacząć śpiewać – przypadkowo stając się przy tym sensacją w programie oraz światową idolką. Nowe życie dziewczyny dodatkowo komplikuje się, gdy jeden z jej koncertów zakłóca zbuntowany użytkownik o nicku Smok, powszechnie znany jako „Bestia”.

Życie Suzu bardzo wcześnie naznaczyła tragedia [źródło: imdb.com]

Tytuł i plakaty nie pozostawiają wątpliwości: mamy do czynienia z filmem na motywach baśni Piękna i Bestia, ale przeniesionej w cyberprzestrzeń. Jest nawet lokalny Gascoine w postaci Justina, nadgorliwego moderatora U i influencera. Mamoru Hosoda czarował nas już swoją wizją Internetu przyszłości w Summer Wars, ale jego nowe dzieło to coś więcej niż hybryda motywów czy duchowy sequel. Mimo wyraźnych podobieństw, obsypane już nominacjami do różnych nagród Belle ma wyrazistą, własną tożsamość i dużo ciekawego do przekazania.

Historia toczy się na dwóch płaszczyznach, świata rzeczywistego, animowanego klasycznie, i rzeczywistości wirtualnej (coś podobnego marzy się Zuckerbergowi), wykonanej całkowicie w 3D, z puszczonymi wodzami wyobraźni. Środowisko U jest kalejdoskopem form i kolorów, gdzie każdy detal walczy o uwagę widza i wyróżnia się na tle reszty (może z wyjątkiem białych kombinezonów moderatorów, chociaż wśród nich również zobaczymy unikatowe projekty postaci). Komputerowa animacja nie gryzie w oczy i jest płynna w ten charakterystyczny dla Studio Chizu sposób. To, jak jego twórcy rozrysowują ruch i mimikę zachwyca mnie od ich pierwszych anime, a z biegiem lat robią się tylko lepsi. Teraz udowodnili, że czują się równie pewnie w pełnym 3D.

Dynamiczne i pomysłowe obrazy celnie wizualizują współczesne społeczeństwo sieci [źródło: imdb.com]

Przy okazji zaprezentowano nam pomysłową wizualizację tego, jak zachowujemy się online. Na przykład ­– aby zaprezentować, jaką sensacją stała się bohaterka, widzimy nakładające się obrazy z każdego zakątka świata, tworzące wielką mozaikę z jej awatarem. Raz, że wygląda to zjawiskowo, dwa, pozwala od razu rozpoznać, na co patrzymy: miliony ludzi dyskutujących o nowym trendzie, rozprzestrzeniającym się po świecie jak pożar. Kolejne podobne sceny przedstawiono równie trafnie i kreatywnie. W kilku obrazach i wizualnych sztuczkach Studio Chizu zdołało odnieść się do uniwersalnych doświadczeń współczesnych użytkowników sieci, pokrywając szerokie spektrum social mediów i dalej.

Zabawy 3D zrobiły na mnie ogromne wrażenie, ale nie mogę też przestać chwalić studia za klasyczną animację. Oprócz wspominanej już płynności ruchu i lekkości ekspresji rysowanych postaci, szczególnie zachwyciły mnie fotorealistyczne tła. Widok wnętrza autokaru sprawił, że od razu zaleciało mi zapachem charakterystycznych obić siedzeń, a dworzec przywołał natychmiastowe wspomnienia z własnych podróży koleją. Coś pięknego.

W tym filmie tła się czuje [źródło: imdb.com]

Wydarzenia w U są bliskie motywom klasycznej baśni. Oczywiście nie obyło się bez mrugnięć okiem do scen z obrazu Disneya. Nie jest to wprawdzie musical jak u myszona, ale Belle niewiele do niegobrakuje! Fantastyczny wstęp w wykonaniu Millennium Parade hipnotyzuje rytmem i porywa widowiskiem. Utwory wykonywane przez protagonistkę sprawiły, iż ani przez chwilę nie zwątpiłem, że została celebrytką. Jak nie wyciskają łez, to wpadają w ucho i oznajmiają, że zameldowały się już na stałe. Film oglądałem przedpremierowo w japońskim oryginale z polskimi napisami. W naszym dubbingu w roli głównej ma wystąpić Daria Zawiałow i jestem bardzo ciekaw, jak wypadnie. Moim zdaniem poprzeczka jest bardzo wysoko. Wszystkie głosy były na miejscu, a szczególny ciężar dźwigała Kaho Nakamura. Świetnie oddała łamanie się głosu Suzu i wręcz dławienie emocjami, gdy bohaterka próbowała śpiewać w prawdziwym świecie. Natomiast Takeru Satoh jako Smok wygłosił kilka mocnych monologów, szczególnie uderzających, gdy poznajemy prawdziwą tożsamość jego postaci.

Scenariusz zręcznie bawi się oczekiwaniami widza wobec fabuły Pięknej i Bestii oraz baśniami w ogóle. Mamoru Hosodaodświeża formułę i wykorzystuje ją jako solidny fundament dla dramatu w świecie rzeczywistym oraz celnego komentarza społecznego. Nie brakuje tu scen humorystycznych i wesołych postaci, jak Hiroka (Lilas Ikuta), która swoim unikalnym śmiechem wzbudziła wesołość całej sali, ale to właśnie mocne przesłanie scenariusza szczególnie zapadło mi w pamięci.

Są nawet ożywione przedmioty, tutaj reprezentowane przez boty [źródło: imdb.com]

Oprócz motywu radzenia sobie ze stratą i depresją, film porusza kwestię postrzegania rzeczywistości przez filtr social mediów, influencerów, ale także presji społecznej, co widać w wydarzeniach w liceum bohaterki. Chociaż niewiele brakuje jej do Luki, dziewczyny z pierwszych stron gazetki szkolnej, to z perspektywy pozycji społecznej obie mają zupełnie odmienny status, podkreślany za każdym razem, gdy protagonistka nieświadomie przekroczy granicę. Do tego dochodzi japoński aspekt honne-tatemae, kryteriów publicznego zachowania i spełniania oczekiwań, a przy tym ignorowania prywatnych problemów, z czym produkcja dyskutuje na wielu poziomach, ale w sposób zrozumiały dla każdego odbiorcy.

Dodatkowo lwią część historii opowiedziano bez słów. Kilka obrazów, melodii, krótkie flashbacki i nawet subtelne gesty między postaciami uzupełniają nam z minuty na minutę elementy układanki skomplikowanego życia Suzu i jej otoczenia. Kiedy smutna ballada Belle wzrusza wirtualnych słuchaczy, tak samo kulminacyjny moment szarpie emocjami widza.

Szkolne życie, pozornie niewinne, a pełne sieci i pułapek. Na obrazku Luka i Shinobu, młodociana miłość Suzu [źródło: imdb.com]

Zjawiskowa animacja, porywająca muzyka, pełen uczuć scenariusz z przesłaniem – czy ten film ma wady? Drobne niczym piegi Suzu, ale ma. Nie jestem fanem scen walki w tym filmie i gdyby je usunąć, niewiele byśmy stracili. Ot, postacie bardzo szybko machają rękami i potem coś się dzieje, zjawisko stare jak Fist of the North Star. Jest to ładnie wykonane i gdy sobie obejrzę zwiastuny albo oficjalne klipy z muzyką to widzę, że ciosy nie lecą na oślep, ale na ekranie kina mrugniesz i po wszystkim. Rzekomo Bestia walczy nieczysto na turniejach (i najwyraźniej rozbija się po koncertach), tylko z tej młócki niewiele wynika. To jednak już tylko recenzenckie czepialstwo , bo opowieść nie jest o mordobiciu. Ono jest zaledwie pretekstem, by przedstawić nam Smoka.

Bardziej zabrakło mi wiarygodnego powodu, dla którego społeczność U znienawidziła naszego zębatego koleżkę – z jednej strony jasne, że chodzi o pokazanie kozła ofiarnego i zjawiska, jak kilka opinii może uczynić z kogoś wroga numer jeden w social mediach oraz jak ludzie potrafią ulegać polaryzacji opinii. Z drugiej mańki, chętnie zobaczyłbym więcej publicznej bestii w Bestii, szczególnie poza walką. Wobec tego, jak różnorodnie wyglądają awatary użytkowników, motyw z krytyką za potworny wygląd i blizny również jest niesatysfakcjonujący. 

Smok pełni rolę Bestii na piątkę z plusem, nawet jeśli brakowało mi podstaw dla argumentów moderatorów U [źródło: imdb.com]

Jednak te uwagi są naprawdę nieistotne. Równie dobrze mogliby go wstawić bez wyjaśnień, pokazać zszokowane reakcje publiczności i wszystko wiadomo (może nawet tak byłoby lepiej, ale temat turniejów sztuk walki służy jako wygodny haczyk do śledztwa): oto do naszej Pięknej przychodzi straszny stwór, oczekiwaliśmy go od pierwszych minut. Sporo uroku tej produkcji zawiera się właśnie w zabawie z powszechną znajomością baśniowej historii i wykorzystaniem jej do stworzenia czegoś nowego, widowiskowego, a przy tym dającego do myślenia.

Film Belle zasługuje na naszą pełną uwagę i stanie się sensacją, zupełnie jak alter ego protagonistki. Piękna animacja będzie czarować was przez cały seans, po którym opuścicie kino czy domowy fotel ze łzami w oczach i rytmem muzyki w uszach.

Tytuł polski: Belle
Tytuł oryginału: Ryū to Sobakasu no Hime
Wydawca: Toho
Producent: Studio Chizu
Reżyser: Mamoru Hosoda
Scenarzysta: Mamoru Hosoda
Gatunek/Typ: dramat, anime
Data premiery: 16.07.2021 (Japonia), 01.04.2022 (Polska)
Obsada: Kaho Nakamura, Ryō Narita, Tina Tamashiro, Lilas Ikuta, Kōji Yakusho, Takeru Satoh
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Sebastian "Kerberos" Luc-Lepianka
Sebastian "Kerberos" Luc-Lepianka
Pod obliczami maski trifaccia kryje się student dziennikarstwa, dumny koci tata, a także pasjonat mitologii greckiej oraz wielu aspektów popkultury. Jak Cerber strzegę swojej kolekcji gier, książek, komiksów, figurek Transformersów i Power Rangers. Kiedy tylko jest szansa, oddaję się urban exploringowi z ekipą Pniak, po drodze próbując głaskać uliczne sierściuchy. Najczęściej gram z padem lub kostkami w garści. Piszę, słuchając muzyki ze starą duszą, a kawałek serca bije w Wenecji.
Tak się uwspółcześnia baśnie. Recenzja anime BelleSzara myszka przemienia się w piękną i pewną siebie księżniczkę – motyw stary jak świat zostaje przeniesiony w niedaleką przyszłość, gdzie zamiast wróżki mamy apkę na telefonie. Jestem fanem filmów Mamoru Hosody i od początkowych zwiastunów Belle obiecywało muzyczne widowisko, a twórca sam określił...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki