SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Potwory horrorowe, które naszym zdaniem zasługują na uwagę

    KorektaJustin

    W horrorach występuje cała plejada charakterystycznych zabójców, którzy potem śnią się w koszmarach po nocach i wywołują przerażenie. W dzisiejszym tekście z okazji Halloween postanowiliśmy przedstawić wam dziesięciu antagonistów, którzy szczególnie zapadli nam w pamięć i wyróżnili się na tle pozostałej galerii monstrów. 

    Killer Sofa
    Killer Sofa

    1. Killer Sofa (Killer Sofa)

    Jurkir: Co robisz w momencie, kiedy Twoja dziewczyna składa wniosek o zakaz zbliżania się? Na pewno nie ucinasz sobie nóg, żeby schować się w fotelu i nie wykorzystujesz swoich okultystycznych zdolności, aby stać się morderczym meblem. Pozycja ta znalazła się na liście, gdyż jest względnie świeża i tak irracjonalna, że nie pozostawiła wręcz innego wyjścia. Poważną konkurencją była dla niej mordercza opona, ale wybór ostatecznie padł na to monstrum. Jak na potężny mebel poruszało się urzekająco zgrabnie. 

    T-800

    2. T-800 (Terminator)

    Kerber: Oryginalny elektroniczny zabójca z roku 1984 może i nie jest typową postacią z horroru, ale nie da mu się odmówić ikonicznego i złowrogiego wyglądu. Finałowe sceny, kiedy opadają z niego wszelkie pozory człowieczeństwa, wciąż mogą wywołać dreszcz. Ale moim zdaniem dużo straszniejsze jest to, co Terminator sobą reprezentuje – zwycięstwo SI nad ludzkością. W dzisiejszych czasach, gdy algorytmy próbują zamknąć nasz światopogląd w wygodnych bańkach, lęk przed Skynetem i podobnymi tworami jest jak najbardziej na miejscu.

    Trzy Palce
    Trzy Palce

    3. Trzy Palce (Wrong Turn)

    Jurkir: Nie jestem jedynym fanem tego psychola. Wraz z moim kolegą, z którym jesteśmy nim zauroczeni, nazywamy go pieszczotliwie Siwy. Powód nadania tego pseudonimu jest chyba prosty. Czemu jesteśmy względem niego tak bardzo pozytywnie nastawieni? Otóż to całkowicie szalony psychol. Najbardziej brutalny i inteligentny z grona kanibali. Polując na ofiary, nigdy się nie spieszy, a jego przerażający śmiech, czy raczej chichot wywołuje ciarki.  Skromnie wyglądająca postać, ale z bogatym wnętrzem…. swoich ofiar.

    Moder
    Moder

    4. Moder (Rytuał)

     Kerber: Starożytne bóstwo, bękart Lokiego, ukryty w gęstwinie zapomnianego lasu. Pragnie tylko jednego – być czczonym przez tych dotkniętych emocjonalną krzywdą. Moder wyróżnia się niesamowitą kreacją, przeniesioną na ekran z kart książki. Jest jednym z przykładów na to, że adaptacja bywa lepsza niż oryginał. Wygląda przedwiecznie, obco, ale jednocześnie niepokojąco znajomo, szkarada z leśnych legend i zapomnianych mitów. Ale film straszy przede wszystkim prezencją Moder. Uchwycony kątem oka cień, obecność wśród drzew. Spójrz uważnie. Ona cały czas tu jest.

    Na wpół roztopione zmutowane alpaki
    Na wpół roztopione zmutowane alpaki

    5. Na wpół roztopione zmutowane alpaki (Kolor z przestworzy)

    Bryku: Richard Stanley w opowiadanie Lovecrafta wbił się niczym meteoryt przybywający z przestworzy. I podobnie jak wspomniany obiekt zaczął mutować wszystko w okolicy, w tym także stadko uroczych alpak. Chociaż w zmutowanej wersji pojawiają się one na ekranie tylko na chwilę, to świetnie oddają klimat całej adaptacji. Są oszalałe, odpychające i fascynujące (podobnie jak gra aktorska Nicolasa Cage’a). Dodatkowo ociekają śluzem oraz miłością do horrorów ery VHS-ów, a ich pękające niczym arbuzy głowy tylko to podkreślają. Nikt jeszcze nigdy nie spotworzył  alpak tak, jak zrobił to Stanley. I chyba nikt nigdy nie podszedł do adaptowania Lovecrafta na takim luzie.

    Marionetka
    Marionetka

    6. Marionetka (Possum

    Bryku: Straszydło pojawiające się w horrorze psychologicznym Possum bez problemu mogłoby wejść na szczyty rankingów najstraszniejszych pajęczaków, laleczek oraz morderczych przedmiotów ożywionych. Mogłoby, ale tego nie zrobi, bo się nie rusza. Twórcy tej kreatury postawili na prostotę zafundowali nam lalkę będącą połączeniem korpusu pająka z głową manekina, natomiast jej „żywotność” pozostawili jako niedopowiedzenie. Pacynka nie dość, że była brzydka, to prześladowała głównego bohatera niczym dramatyczne wspomnienia z przeszłości. On starał się ją wyrzucić, spalić, zakopać i utopić, a ona zawsze wracała. By siedzieć w kącie, pod łóżkiem lub leżeć tuż obok i czekać, aż facet otworzy rano oczy. Przy niej Chucky’ego mogliby dodawać nawet do płatków śniadaniowych.

    Pennywise
    Pennywise

    7. Pennywise (To & To. Rozdział 2) 

    Idris: To znajduje się na moim Stosie Wstydu Powieści Stephena Kinga™, które mam jeszcze do przeczytania (właściwie to nawet na jego szczycie). Nie przeszkodziło mi to jednak obejrzeć (częściowo przez palce) ekranizacji tej powieści. Nie da się ukryć, że wykreowana przez Kinga postać tańczącego klauna z czerwonym balonikiem, będącego personifikacją kosmicznego zła, wywarła na mnie duże wrażenie (tak, to przez niego zasłaniałam oczy w kinie, czego zwykle na horrorach nie robię). Nie da się ukryć, że wielką zasługę miał w tym wcielający się w tę postać Bill Skarsgård – to dzięki niemu Pennywise nabrał demonicznego, psychopatycznego wręcz charakteru, który wywoływał u mnie gęsią skórkę (nawet teraz, na samo wspomnienie). 

    Bryku:  Stephen King stworzył wiele postaci, zjawisk, miejsc i potworów, które na stałe wpisały się do klasyki horroru –  zarówno książkowego, jak i kinowego. W drużynie jego straszaków znalazła się cała gromada przerażających dzieci, zombie-kot, morderczy samochód, zły klon, kosmici, wysokie trawy, nawiedzony hotel i oczywiście kilka klasycznych bestii. Absolutnym numerem jeden zrodzonym przez pióro Mistrza jest jednak Pennywise – głupio uśmiechająca się manifestacja najgorszych ludzkich lęków trzymająca w dłoni balonik. Dodatkowo w wersji Andresa Muschiettiego to psychopata z najwyższej półki – nie ma zahamowań, nie uznaje tabu, a do tego kreatywna z niego bestia. Natomiast kryjący się pod cyrkowym makijażem Bill Skarsgård uczynił z niego jeszcze większego świra.

    Samara
    Samara

    8. Samara (The Ring, 2002)

    Idris: Nazwijcie mnie tchórzem, ale wciąż pamiętam to uczucie rozdygotania, które towarzyszyło mi po seansie The Ring, kiedy – ku mojemu naprawdę głębokiemu niezadowoleniu – najkrótsza droga do domu wiodła akurat koło cmentarza. Nie było to najbardziej komfortowe z moich przeżyć i duży wpływ na to miał główny „straszak” z produkcji Verbinskiego – Samara. Wciąż mam przed oczami scenę, w której wynurza się z telewizora, z opadającymi na twarz włosami. Och, oczywiście sam film nie był majstersztykiem, a ja do tej pory nie jestem w stanie pojąć niektórych decyzji bohaterów, ale sama dziewczynka ze studni była wystarczająco sugestywna, żeby w tamtym czasie zrobić na mnie wrażenie.

    Piramidoglowy
    Piramidoglowy

    9. Piramidogłowy (Silent Hill) 

    Yaiez: Wybierając tak ikoniczne monstrum, czuję się trochę, jakbym oszukiwał, więc najpierw ciekawostka. Wiecie, że w obu częściach filmu ekstremalnie niewygodny strój morderczego kata nosiła ta sama osoba, a mianowicie Roberto Campanella? Gość był na dodatek choreografem m.in. w Kształcie Wody, Assasin’s Creed: Syndicate i The Expanse. Szacun ogromny. Czemu offtopuję? Bo akurat ten potwór jest piękny w swojej prostocie. To uosobienie poczucia winy bohaterów uwięzionych w sennym mieście grozy, ich chęć ukarania samych siebie ujęta w groteskowe oblicze niemalże niezniszczalnego osiłka z najbardziej niepraktycznym nakryciem głowy na świecie. Wiem, mówimy o filmach, ale niech zgłosi się do mnie ktoś, kto nie wstrzymał powietrza, widząc tego maszkarona spokojnie stojącego za kratami w drugiej części gry. Postawię piwo za siłę woli, bo tak prosty i uniwersalnie przerażający dizajn uosobienia nieuniknionej udręki powinien działać na każdego.

    Pale Man
    Pale Man

    10. Pale Man (Labirynt fauna)

    Yaiez:  Przecudowna, współczesna baśń, w której Guillermo del Toro idealnie nadłubał kontrast między pięknem dziecięcej fantazji i horrorami, jakie mogą się w niej narodzić na skutek paraliżująco obrzydliwych realiów. Jednym z uosobień tego drugiego staje się blada pokraka pożerająca dzieci w czasach powszechnego głodu. Tu ponownie urok tkwi w prostocie, a cała postać nie byłaby tak przerażająca bez kontekstu, doskonale dobranych, spazmatycznych ruchów i tego drobnego szczegółu – oczu umiejscowionych po wewnętrznej stronie dłoni. Najwyraźniej każdy świetny potwór musi mieć w sobie coś wysoce niepraktycznego.

    Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Jurek Kiryczuk
    Jurek Kiryczuk
    Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x