
Tak, oto nareszcie (poruszenie, napięcie, ekscytacja!) zaczynamy nasze coroczne zestawienia! I w dodatku startujemy od zupełnie nowej kategorii, ale gdy ma się w redakcji takiego zapaleńca jak Jurkir, szkoda byłoby nie wykorzystać jego entuzjazmu i mocy przerobowych. Zresztą najlepiej będzie, gdy on sam przejmie głos, co niniejszym następuje.
JURKIR
Miniony rok był bardzo słaby pod kątem mojej działalności w redakcji, ale zarazem bogaty w skonsumowane treści. Jeśli miałbym go jakoś scharakteryzować, to hasłem przewodnim byłoby: odkrywanie azjatyckich produkcji. Przy czym prym wiodły koreańskie seriale, prezentując wysoki poziom realizacji, szeroką dostępność na naszym rodzimym rynku i masę innych cech, które być może w przyszłości opiszę dokładniej. By zadośćuczynić swojej absencji, postanowiłem wykorzystać te godziny spędzone przed ekranem i aby nie poszły na marne, dokładam tę zupełnie nową cegiełkę do naszych redakcyjnych rocznych podsumowań.
Zanim jednak przedstawię wam piątkę moim zdaniem najlepszych dram tego roku, chciałbym dorzucić lekki kontekst. Stworzenie tej listy okazało się nie lada wyzwaniem. Z początku myślałem, że będę mógł wybrać 10 pozycji i już wtedy ciężko mi było się zdecydować, które tam umieścić, a co dopiero, gdy okazało się, że muszę jeszcze bardziej zawęzić listę. Nie będę przytaczał dokładnych statystyk, ale byście zrozumieli mój dylemat, zaznaczę chociaż jedną okoliczność. Gdy sprawdziłem swoje zapiski, wynikło z nich, że wśród obejrzanych w minionym roku k-dram było 26 premierowych tytułów oznaczonych jako ulubione. Jeśli czytaliście opublikowane przeze mnie teksty, to możecie się spodziewać, która produkcja zajmie pierwsze miejsce, natomiast poniższy fragment z mojej recenzji Łykając Złoto nie okazał się proroczy: „Konkurencję w tym roku ma ogromną i raczej w moim top 3 na pewno się nie znajdzie, ale wciąż ma szansę na najlepszą dziesiątkę”.
5. The Trauma Code: Heroes on Call

Na sam początek zdecydowanie najtrudniejszy do opisania tytuł na tej liście. Dlaczego? Wyszedł w styczniu i już w dużej mierze go nie pamiętam. Dlaczego zatem go tu umieściłem? Pozwólcie, że wytłumaczę. Zanim jeszcze zanurzyłem się w pełni w świat koreańskich dram, do czego rzeczony serial w znaczący sposób się przyczynił, przeglądałem bezwiednie Netflixa. W okolicy swojej premiery tytuł został mi podsunięty przez wielki baner promocyjny w aplikacji, a że mam słabość do medycznych seriali i brakowało mi alternatywy, stwierdziłem – okej, sprawdzę jeden odcinek. No cóż, plany na tamten dzień kompletnie mi nie wypaliły, bo spędziłem kolejne godziny przed ekranem, aż sezon się skończył. Dawniej tego typu „binge”, czy aby być poprawnym po polsku – maraton, nie był dla mnie problemem, ale wtedy wywołało to we mnie niemałe zaskoczenie. Ten fakt i wspomnienie miłych odczuć z seansu sprawiły, że postanowiłem umieścić tytuł na tej liście. Z fabuły pamiętam jedynie szalone akcje, niebezpieczne operacje w kraju i za granicą, rozgrywki polityczne z administracją szpitala, politykami i innymi lekarzami, a cały dramat był zaprawiony lekką dozą humoru. Z perspektywy czasu widzę też, że serial dostał też bardzo dobrą obsadę. Jej większość widziałem również we wcześniejszych oraz późniejszych rolach i kolokwialnie mówiąc – dowozili. Warto zwrócić uwagę na Ju Ji-Hoon, który zaprezentował fenomenalny i charakterystyczny występ, głównie za sprawą krzyków i mimiki podczas sarkastycznych komentarzy. Odnotuję też Choo Young-Woo, bo to był zdecydowanie fantastyczny rok w jego wykonaniu i gdybym opisywał 10 pozycji, to byłyby wśród nich jeszcze dwie produkcje, w których wystąpił.
4. Dear X

Biłem się mocno z myślami, czy umieszczać rzeczony tytuł na liście, ponieważ nie jest on normalnie dostępny w Polsce, ale na dedykowanej platformie dla produkcji azjatyckich, Rakuten Viki, do której większość serialowo-filmowych maniaków, jak podejrzewam, nie ma wykupionego dostępu. Ostatecznie jednak postanowiłem to zrobić z kilku powodów. Pierwszy to ten, że podczas seansu byłem przyklejony do ekranu i rzeczywiście wyczekiwałem kolejnych odcinków. Zasiadałem do nich natychmiast, kiedy tylko się pojawiły. Drugi – niespodziewana fabuła. Znacie ten stan, gdy odpalacie thriller czy kryminał i praktycznie wszystko idzie według schematu, jakiego się spodziewacie? To zdecydowanie nie tutaj. Przez cały czas coś mnie zaskakiwało, a pojawiające się problemy, wyzwania, zagrożenia nigdy nie były losowe, a konsekwentnie budowane przez całą historię. Finał również okazał się nie do przewidzenia. Ostatni powód – gra aktorska Kim Yoo-Jung. Brakuje mi słów, by opisać, jak fenomenalnie odegrała psychopatkę. Wielokrotnie wracałem do urywków scen na dachu w deszczu czy nagrania z komisariatu. Za ten występ zasługuje na wszelkie nagrody branżowe.
3. The Manipulated

Poprzedni i obecny tytuł mają ze sobą sporo wspólnego i dużą część argumentów z tamtego mógłbym przenieść tutaj… Ba, nawet oba wyszły w tym samym okresie i modelu dystrybucyjnym z różnicą raptem jednego dnia emisji. Ostatecznie zdecydowałem się dać ten serial pozycję wyżej z następujących powodów. Po pierwsze, dostępność na Disney+ sprawia, że jednak więcej osób może dać mu szansę. Po drugie, decydując się na tę dramę, dostajemy pakiet paru seriali w jednym. Nie wiem, czy opisywany efekt będzie tak mocno widoczny w trakcie ciągłego seansu (choć kolega oglądający całość już po zakończeniu emisji odcinkowej twierdzi, że jak najbardziej), ale podczas pierwotnego tygodniowego harmonogramu emisji otrzymywaliśmy kilkuodcinkowe części. Każda z nich była praktycznie innym serialem. Nie jestem przekonany, czy dałem radę zidentyfikować pełen zakres inspiracji, ale na pewno dało się zauważyć Prison Break, Squid Games i Death Race. Pozostałych, o ile jeszcze jakieś były, nie potrafię przytoczyć. Nie ma to tak naprawdę znaczenia, bo wszystkie odcinki w sezonie zostały zrealizowane na bardzo wysokim poziomie i końcówka bynajmniej nie zawiodła.
2. Trigger

Bardzo poważnie biłem się z myślami, czy umieszczać ten serial aż tak wysoko. Nie miałem wątpliwości, że musi się znaleźć w topce roku, natomiast druga pozycja była problematyczna, bo nie wzbudził we mnie takiego entuzjazmu, jak inne tytuły. Trigger jest produkcją, której troszkę brakuje „tego czegoś”. Jej problemy nie są czymś niespotykanym, wręcz powiedziałbym, że to zaskakująco proste i popularne w thrillerach zabiegi, przykładowo: uciekanie się do nielogiczności i głupoty bohaterów, byle tylko pchnąć fabułę do przodu. Kolejny ogromny problem to zarówno postać, jak i gra Kim Nam-gila. No jakoś nie byłem w stanie się do niego przekonać przez cały seans. W Karmie (która niestety do tej listy się nie załapała, ale w TOP 10 znalazłaby się na 100%) miał cameo i kompletnie zdominował ekran, a tu coś się nie udało. Prym aktorski wiedzie Kim Young-kwang, który wciela się w drugiego głównego bohatera. Widziałem go w tym samym roku w jeszcze jednej dramie i mimo że oba występy były na wysokim poziomie, ten był bardziej charakterystyczny. Z minusów muszę wymienić, że złoczyńca jest trochę nierealny, wręcz komiksowy. Okej, no nie brzmi to dobrze, więc dlaczego tak wysoko? Po pierwsze, to produkcja, która naprawdę wciąga i przykuwa do ekranu, zapewniając masę zaskoczeń i nerwów w kwestii rozwiązań wątków. Po drugie, serwuje najwyższą jakość wykonania podczas scen akcji. Zarówno strzelanin, jak i walk wręcz. Po trzecie, ostatnie i w zasadzie najważniejsze, serial niesie ze sobą mądre wnioski i skłania do przemyśleń. Ostrzegam, pozwolę sobie w tym miejscu na lekkie spoilery. Antagonista rozprowadza broń z pobudek ideowych, by pokazać ludzkie okrucieństwo. „Zwykli” obywatele, którzy za nią chwytają i są przyczyną tragedii lub ostatecznie się od tego powstrzymują, nie są jakimiś maniakami, to najczęściej ofiary szeroko ujętej niesprawiedliwości, znęcania się i innych kryzysów, które doprowadzają do jej użycia. Mówię tu ogólnie, gdyż nie chcę nadmiernie zdradzać fabuły, a też już w pełni nie pamiętam przebiegu wszystkich wątków, bo było ich sporo. Sam finał pięknie prezentował, jak właśnie strach, złość i inne destrukcyjne emocje mogą w łatwy sposób zdominować człowieka i pchnąć go w kierunku nadarzającej się okazji. Osobiście mój odbiór przedstawionej narracji był następujący: to nie broń sama w sobie jest problemem, a społeczeństwo mające dużo wad i negatywnych zachowań, które wpędzają człowieka w skrajność. Odpowiedź na pytanie, czy powinna zostać zakazana, pozostawiono widzowi. Spotkałem się w internecie z komentarzami sugerującymi, że serial prowadzi bardziej narrację anty, ale raczej się z nimi nie zgadzam.
1. Our Unwritten Seoul

Nie mogło być innego kandydata na najwyższe miejsce podium. W tekście poświęconym tej produkcji napisałem, że to najlepszy serial, jaki widziałem w życiu i cały czas obstaję przy tej opinii. Zachęcam do zapoznania się z kompleksową recenzją, którą poczyniłem na stronie, natomiast tu pochylę się nad tym, co ciągle pamiętam z tej dramy i co sprawiło, że jest moim numerem jeden. To historia o zwykłych ludziach, ich zmaganiach z własnymi emocjami, relacjami, niedopowiedzeniami, wyzwaniami życia codziennego, porażkami. Dwutorowa narracja przedstawia nam bieżące starania, a przebłyski dzieciństwa nadają kontekst postawom, motywacjom i decyzjom. Do tego gra aktorska Park Bo-young jest po prostu fenomenalna. Wciela się w bliźniaczki i byłem skłonny uwierzyć, że oglądam dwie różne osoby. No i na koniec, może mało ważne, ale dla mnie to zawsze jakiś plus – serial obfituje w masę wartych zapisania cytatów.













