Więcej

    Nie tylko Wiedźmin. 7 polskich seriali z wątkiem fantastycznym

    KorektaLilavati
    7 polskich seriali z wątkiem fantastycznym –  kadru z seriali
    7 polskich seriali z wątkiem fantastycznym – kadry z seriali

    Seriali ci w Polsce dostatek. Ale z takimi osadzonymi w innym niż realistyczny świecie przedstawionym jest już gorzej. Wprawdzie wśród produkcji dziecięco-młodzieżowych możemy się poszczycić sporą liczbą tytułów, które w zabawny i/lub kreatywny sposób wykorzystują elementy fantastyczne – ale podobnych seriali dla dorosłych, zdawałoby się, nie ma. Może tylko Wiedźmin, który ostatnio często powraca w dyskusjach ze względu na porównania z amerykańskim odcinkowcem od Netflixa, opartym na tym samym materiale literackim. Lecz czy faktycznie mamy taki stan rzeczy w tej kwestii? Otóż niekoniecznie. Poznajcie siedem polskich seriali dla dojrzałego widza, w których w mniejszym lub większym stopniu eksploatowano motywy fantastyczne.

    1. Bank nie z tej ziemi (1993-94)

    Bank nie z tej ziemi –  kadr z serialu
    Bank nie z tej ziemi – kadr z serialu

    Choć punktem wyjścia całej fabuły oraz stylem realizacji Bank… mocno przypominał kręcone w tamtym czasie produkcje telewizyjne skierowane do młodszej widowni, reprezentował tematykę i humor zdecydowanie skierowany do dorosłych. Bo tylko oni mogli bez problemu odczytać wszystkie aluzje do polskiej rzeczywistości pierwszej połowy lat 90., zwłaszcza tej gospodarczej. Główną bohaterką serialu jest Ewa – biedna, ale uczciwa włókniarka z Łodzi, która przyjeżdża do Warszawy i staje przed szczególnym zadaniem. Ma postawić na nogi zrujnowany, stary bank. Jest jednak jeden warunek: instytucja ma wspierać potrzebujących. Ewę w osiągnięciu celu wspomaga pani Leokadia, wdowa po przedwojennym bankierze, jak również… gromadka duchów. Są wśród nich Henryk – niegdysiejszy dyrektor banku, pragnący odkupić swoje dawne winy, Ksawery – nieżyjący mąż Leokadii i Hermeś – przedsiębiorczy mały chłopczyk. Żeby nie było zbyt nudno, pojawiają się też duchy będące czarnymi charakterami, starające się popsuć protagonistom szyki. A z jakimi wyzwaniami muszą się zmierzyć pracownicy Banku Wszelkiej Pomocy w Polsce początków kapitalizmu? Między innymi uratować upadającą fabrykę, wesprzeć młodego i pełnego wątpliwości geniusza pracującego nad szczepionką przeciwko AIDS, zeswatać przyszłych rodziców wybawiciela światowej gospodarki (co utrudniają ich skłócone rodziny) czy przejąć tajną hitlerowską broń od człowieka podejrzanie podobnego do Hansa Klossa. Choć z perspektywy lat Bank… może wydawać się zbyt naiwny i nieporadny – zwłaszcza widzom niepamiętającym już realiów epoki – to trudno mi znaleźć wśród polskich seriali produkcję równie kreatywnie podchodzącą do zastanej rzeczywistości.

    2. Kosmici (2004)

    Kosmici –  zdjęcie ilustracyjne (autor: jwvein)
    Kosmici – zdjęcie ilustracyjne (autor: jwvein)

    Niegdyś telewizja Polsat miała całkiem miły zwyczaj: raz na jakiś czas prezentowała widzom po trzy pilotażowe odcinki trzech nowych seriali i to właśnie publiczność miała zadecydować, która z tych produkcji zasługuje na kontynuację. Wśród tak debiutujących tytułów pojawili się właśnie Kosmici. Ich fabułę można na upartego porównać do Trzeciej planety od Słońca, jeżeli koniecznie potrzebujemy skojarzeń z zachodnią popkulturą. Na zwykłym krajowym blokowisku zamieszkują tytułowi przybysze z Kosmosu, rodzina Ludzikiewiczów: Ala, jej mąż Mundek i młodszy brat Patryk. Nietypowe zachowanie nowych lokatorów intryguje małżeństwo Majewskich – Lucynę i Zbynka, rodziców nastoletniej Beaty, która szybko wpada w oko młodemu Ludzikiewiczowi. Majewscy, jak można się domyślić, odkrywają sekret sąsiadów i nie bardzo wiedzą, jak normalnie funkcjonować obok kosmitów. Z kolei Ludzikiewiczowie nie mają pojęcia, co zrobić z sąsiadami, którzy poznali ich tajemnicę. Kosmici mieli w teorii naprawdę niezły potencjał. Bo czy ktoś gdzieś widział Obcych mieszkających w bloku, traktujących alkohol jak łakocie i upijających się czekoladą? Niestety, jeśli chodzi o realizację… Słabe, nieudolnie silące się na śmieszność gagi, stereotypowe rozwinięcie postaci i okropna, niby-kosmiczna muzyka, przy której ścieżka dźwiękowa niejednej gry z antycznych ośmiobitowych konsoli potrafi brzmieć jak arcydzieło. Czy będzie dużym zaskoczeniem, jeśli powiem, że Kosmici nie wyszli poza pilotażowe trzy odcinki? Cóż. Szkoda zmarnowanego potencjału, jak również dobrej, nietypowej jak na tamte czasy obsady z rzadko oglądanym na pierwszym planie Wojciechem Paszkowskim na czele.

    3. Duch w dom (2010)

    Duch w dom –  kadr z serialu
    Duch w dom – kadr z serialu

    Wierzbiccy to, wydawałoby się, zwyczajna rodzina. Mama, tata, trójka dzieci płci obojga w wieku od lat sześciu do czternastu oraz babcia. Ta ostatnia zdaniem bliskich ma początki demencji starczej albo innej sklerozy, bo ciągle gada do siebie. Ale to wcale nie jest tak. Babcię Olę po prostu wciąż dręczą duchy jej zmarłych teściów, nadal przebywające w rodzinnej willi. I o ile Jerzego jeszcze da się znieść, to Helena… Cóż, na pewno była inspiracją dla człowieka wymyślającego te wszystkie złośliwe dowcipy o teściowych. Duch w dom jest kolejnym serialem, który (niestety!) z ciekawego punktu wyjścia nie wyciągnął wszystkiego. Ani nawet połowy. Bo dość szybko można się zorientować, że wątki babci jako jedynej widzącej panoszące się w domu duchy oraz młodszych Wierzbickich i ich życia praktycznie się ze sobą nie łączą. Każdy toczy się swoim rytmem, nie wykorzystując możliwości ingerencji elementu nadnaturalnego w dobrze znaną nam codzienność. Na szczęście ten niedostatek zostaje zrekompensowany o tyle, że Duch w dom to udana, ciepła komedia obyczajowa z niebanalnie zarysowanymi postaciami oraz świetną obsadą.

    4. Anioł Stróż (2005)

    Anioł Stróż –  kadr z serialu
    Anioł Stróż – kadr z serialu

    Co prawda ten konkretny tytuł nie jest do końca polski, bo zrealizowano go na szwedzkiej licencji, ale nie bądźmy tacy drobiazgowi… Jego główna bohaterka, Anna, jest świeżo upieczoną rozwódką z dwójką dzieci i problemami finansowymi. Najlepiej byłoby, gdyby wróciła do pracy, jednak kto wtedy zajmie się pociechami oraz domem? Tak w życiu Górskich pojawia się niejaki Gabriel Anielewicz, który przyjmuje posadę opiekuna do dzieci i gosposi w zamian za dach nad głową. Rodzina nie ma jednak pojęcia, że młody mężczyzna jest tak naprawdę aniołem – święty Piotr powierzył mu misję chronienia Anny i jej bliskich. Jest to o tyle przydatne, że po sąsiedzku zamieszkał niedawno przystojny Eryk, w rzeczywistości upadły anioł, gotów wodzić Górską na pokuszenie. Anioł Stróż, choć niewątpliwie sympatyczny, nie zrobił jakiejś szczególnej furory. Przyczynę takiego stanu rzeczy raczej trafnie wskazał tuż po premierze recenzent Gazety Telewizyjnej. Zauważył on, że szwedzki pierwowzór, En ängels tålamod, łączył dość religijny zamysł z niekiedy pikantnymi żartami erotycznymi. Takie zestawienie w polskich warunkach nie zostałoby odebrane dobrze, dlatego wszystkie takie mocne dowcipy w naszej wersji wyadaptowano – jednak nie zastąpiono ich dostatecznie dobrym nowym materiałem. Nie zmienia to faktu, że Anioł Stróż nie był serialem złym. A już na sto procent nie klapą, jak niedawno twierdzono w żenująco źle napisanym artykule na pewnym serialowym portalu, któremu za nastawione na klikalność szerzenie dezinformacji świadomie odmawiam nazwy.

    5. Ranczo (2006-16)

    Ranczo –  kadr z serialu
    Ranczo – kadr z serialu

    Perypetie Amerykanki na polskiej wsi zna chyba każdy. Ale nie wszyscy pamiętają, że w tej mocno osadzonej w rzeczywistości (a przynajmniej do pewnego momentu) opowieści przewinęły się również wątki fantastyczne. Pierwszy z nich wiąże się z postacią zielarki Zofii, zwanej Babką. Ta rdzenna mieszkanka Wilkowyj uchodzi wśród miejscowych – podobnie jak niegdyś jej mama i babcia – za wiedźmę. Można stwierdzić, że to ze względu na jej rozległą wiedzę na temat ziołolecznictwa. Jednak kilkakrotnie wokół naszej bohaterki dzieją się rzeczy, które teoretycznie dałoby się wyjaśnić racjonalnie, jednak twórcy sugerują nam, że ich źródło tkwi w nadprzyrodzonych zdolnościach Babki. Kobieta miałaby sprawiać, że wybrani przez nią ludzie potykają się lub nagle jąkają, a także wywierać wpływ na przedmioty martwe bez fizycznego kontaktu z nimi – spadająca na ziemię miotła sama się podnosi, opony jadącego samochodu pękają… Jednak Babka nie jest jedyną osobą w Wilkowyjach obdarzoną szczególnymi mocami. Dziwne zjawiska w pewnym momencie towarzyszyły również rodzinie Solejuków. W ich domu różne sprzęty, między innymi krzesła i sztućce, zaczęły unosić się same w powietrzu. Koniec końców źródłem niezwykłych wydarzeń okazała się dwójka z gromadki solejukowych dzieci – przedmioty poruszały się z powodu telekinezy będącej swoistym efektem ubocznym ponadprzeciętnej inteligencji. Jednak ten potencjalnie ciekawy motyw nie był kontynuowany. Zniknął równie szybko, jak się pojawił, zaś wątek niezwykłych umiejętności Babki wygasał stopniowo, by w końcu kompletnie wyparować pod naporem pogoni scenarzystów za coraz bardziej pretensjonalnym komentowaniem politycznej rzeczywistości.

    6. Świat według Kiepskich (1999-?)

    Świat według Kiepskich –  kadr z serialu
    Świat według Kiepskich – kadr z serialu

    Gdybyśmy mieli szukać wśród polskich sitcomów tego, w którym można było znaleźć najwięcej elementów fantastycznych, ten wygrałby w przedbiegach. Kiepscy oraz ich sąsiedzi z kamienicy przy Ćwiartki 3/4 we wczesnych odcinkach zetknęli z takim wachlarzem nadrealnych postaci, przedmiotów i zjawisk, że starczyłoby na inspirację dla tuzina innych seriali. Choć nie wiem, czy tam zostałyby one aż tak przefiltrowane przez konwencję swoistego plebejskiego realizmu magicznego. Bo w jakim innym niż rzeczywistość spod znaku telewizora marki Okił i Mocnego Fulla świecie przedstawionym miałyby rację bytu takie cuda jak hełmofon niewidka, żywiący się piwem stworek imieniem Żłopuś, śpiewająca świnka z kapuścianym chórem albo android Robochłop, pomoc domowa, a po przeróbkach maszyna do produkcji alkoholu? Tutaj życzenia zamiast złotej rybki spełnia złote jajko, święty Mikołaj ma w worku komunę zamiast prezentów, a sama Śmierć da się udomowić i pozwoli mówić do siebie per Gienia. Nawet diabeł, zamiast mówić tu dobranoc, jest tak nieziemsko przystojny, że aż się chce z nim uciec do piekła – a nawet jeśli nie wygląda zbyt wyjściowo, to ogranicza szerzenie zła do zamieniania ludzi w żaby i stwarzanie przyśpieszenia. Ewentualnie wyzywania ludzi, którzy przekręcają jego imię, od debili. Aż żal, że ten kolorowy świat w późniejszych odcinkach Kiepskich zaniknął zasadniczo całkowicie, a obecnie chyba jedynym elementem fantastycznym jest przekonanie scenarzystów o celowości istnienia bohaterów pokroju Jolasi.

    7. Naznaczony (2009)

    Naznaczony –  kadr z serialu
    Naznaczony – kadr z serialu

    Wszystkie omówione dotąd próby wprowadzenia do polskich seriali wątków nadnaturalnych odbywały się w produkcjach komediowych. Jednak istnieje tytuł, gdzie połączono fantastyczne motywy i całkowicie poważną fabułę – z naprawdę dobrym skutkiem. Tytułowym naznaczonym jest Tadeusz Kral, niewyróżniający się nauczyciel matematyki, wokół którego nagle zaczyna się dziać stanowczo zbyt wiele trudnych do racjonalnego wytłumaczenia sytuacji. Nagły telefon powstrzymuje go od wypłynięcia wraz z żoną i córką w rejs. Prom ulega katastrofie, z której teoretycznie nikt nie miał prawa się uratować – jednak najbliżsi matematyka uchodzą z życiem niemal bez szwanku. Po tych wydarzeniach mała Kralówna zaczyna rysować szczególne obrazki, ponadto zachowuje się inaczej niż dotychczas i to w skali przekraczającej zwykłą powypadkową traumę. A do tego za głównym bohaterem zaczyna podążać nieznajomy, niepokojący starszy mężczyzna, enigmatycznie sugerujący, że Tadeusz musi spłacić pewien dług. Kral nie jest jedynym, którego dziwny człowiek w czerni pragnie rozliczyć… Twórcy Naznaczonego sprytnie zbudowali całość historii na intrygującej – zwłaszcza w polskich warunkach – układance niedopowiedzeń, podejrzanych przypadków i złowieszczego nastroju, sugerującej niezbyt realną genezę przedstawianych wydarzeń. Przynajmniej ich części. Wyszedł z tego serial minimum dobry. Niestety niedoceniony, a szkoda, bo może dałby początek większej ilości polskich tytułów osadzonych w podobnej konwencji.

    Dodaj komentarz

    avatar
    Dagmara „Daguchna” Niemiec
    Dagmara „Daguchna” Niemiec
    Absolwentka filologii polskiej na UWr, co tłumaczy, dlaczego z czystej przekory mówi bardzo potocznie i klnie jak szewc. Niedawno skończyła Akademię Filmu i Telewizji i została reżyserem. Miłośniczka filmu, animacji, dobrej książki, muzyki lat 80. i dubbingu. Niegdyś harda fanka polskiego kabaretu, co skończyło się 100-stronicową pracą magisterską. Bywalczyni teatrów ze stołecznym Narodowym na czele. Autorka bloga Ostatnia z zielonych (http://ostatniazzielonych.pl).