SIEĆ NERDHEIM:

Ożeż Ty w elfa kopany! Co tu się nawyrabiało? Recenzja książki Zła królowa

Zła królowa - okładka książki
Zła królowa – okładka książki

Początkowo Zła królowa może wywołać subtelne skojarzenia z Czarodziejami Lva Grossmana – oto wspomnienia bajkowej przygody znajdują się na dobrej trajektorii do bolesnego zderzenia z dorosłością oraz rozczarowującą codziennością. Do kolizji jednak nie dochodzi… chociaż panujący tu narracyjny chaos przypomina efekt co najmniej dachowania. 

Kaye jest nastolatką z marginesu. Błędy wychowawcze jej życiowo nierozgarniętej matki sprawiają, że dziewczyna pije, pali, rzuca szkołę i spędza większość wolnego czasu, przesiadując w barach i klubach, gdzie jej rodzicielka daje pokazy niewielkiego talentu wokalnego. Na dodatek ekspresja zachowań nastolatki sprawia, że ludzie postrzegają ją jako nieco odklejonego od rzeczywistości dziwoląga – co zapewne pomaga w kreowaniu wizerunku niepokornej buntowniczki. W jej krótkim i śmierdzącym papierosami życiorysie tli się jednak całkiem radosny i ciepły epizod z udziałem magicznych istot niewielkich rozmiarów. We wczesnym dzieciństwie Kaye przyjaźniła się z wróżkami i skrzatami. Gdy dziewczyna po latach wraca w rodzinne strony, świat czarów upomina się o jej uwagę. 

Największym problemem Złej królowej – debiutanckiej powieści Holly Black znanej przede wszystkim z późniejszego cyklu Okrutny książę – jest fakt, że autorka do ciekawej historii zabiera się niczym elf do jeża. Czytając pierwsze rozdziały, można odnieść wrażenie, że fabuła zmierza do widowiskowego zderzenia beztroskiej fantastycznej rzeczywistości z dorosłym życiem złożonym z utraconych szans, tułactwa oraz braku perspektyw. W prawym narożniku już ustawiają się słodkie stworzonka obsypane wróżkowym pyłem, natomiast po drugiej stronie swoje mięśnie dumnie pręży uzależnienie, plucie w miejscach publicznych oraz potencjalna marskość wątroby. Powietrze aż iskrzy od zbliżających się rozczarowań, a ziemia dudni, bo oto nadchodzą wyrzuty sumienia, które będą bezwzględnie strzelały nastolatkę po twarzy, a my biedni dostaniemy rykoszetem prosto w miękkie serduszka. Tyle tylko, że absolutnie nic z tego nie wychodzi. 

Zła królowa - okładka książki
Zła królowa – okładka książki

Holly Black zupełnie nie wykorzystuje potencjału kryjącego się w historii i zastanawiam się, czy w ogóle zdawała sobie sprawę z jego obecności. Garstka bajkowych stworzonek oraz anarchistyczne usposobienie bohaterki pojawiają się w książce zaledwie po to, by w niej po prostu być. Stanowią jedynie wyzywające pozornym niedopasowaniem ciuszki, które mają prowokować, jednak tak naprawdę nie skrywają pod sobą nic ciekawego. Maskują niezdecydowanie i brak pewności siebie. Dobre wrażenie pryska dość szybko. Historia momentalnie okazuje się niespójna, w kreacji bohaterów brakuje konsekwencji, a ekspozycja elementów fantastycznych rozbiega się bez ładu po rozdziałach niczym gremliny napojone kawą na bazie napoju energetycznego. 

W pierwszej kolejności z rytmu wybija nas nieskładne przedstawienie świata magicznego, które szybko zabija sporo klimatu. Autorka najpierw podrzuca nam subtelne sugestie i zasiewa wątpliwości na temat istnienia elementu wróżkowego w życiu głównej bohaterki, by już po chwili rozwiać całą aurę tajemniczości i rzucić nam bezceremonialnie w twarz przedstawiciela elfiej społeczności. I to tylko po to, by przez kilkanaście kolejnych rozdziałów zanudzać nas prezentacją codziennego życia dziewczyny. Gdy książka w końcu przypomina sobie o wątku fantastycznym, możemy odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z kontynuacją serii, a nie pierwszym tomem. Kaye wspomina swoich starych znajomych w taki sposób, jakbyśmy już świetnie znali ich z innej historii. Natomiast gdy dłuższy opis świata przedstawionego postanawia w końcu zaszczycić nas swoją obecnością, jest on rozmyty i tak naprawdę zupełnie pozbawiony konkretów. 

Największym problemem Złej królowej nie jest jednak nieskładne prezentowanie rzeczywistości czy niezgrabne wprowadzanie bohaterów. Rolę najgorszego elementu odgrywa tu wszechobecny i całkowity narracyjny chaos. Postaci wykazują się poziomem koncentracji Dzwoneczka nafuranego magicznym proszkiem po czubki puchatych pantofelków. Podejmują one decyzje generowane losowo… Chwila. Wróć. One nie podejmują decyzji, tylko pojawiają się w zupełnie przypadkowych miejscach, a następnie spontanicznie dostosowują się do obowiązujących właśnie założeń fabuły. W wielu przypadkach kolejne zdarzenia nie następują po sobie w żaden sensowny sposób. Związek przyczynowo-skutkowy legł najprawdopodobniej gdzieś w krzakach upalony fajką od Pana Gąsienicy i nie ma sił, aby wesprzeć historię. W międzyczasie będziemy świadkami sytuacji, w których książka całkiem zapomina o pozorach wewnętrznej logiki. Kaye dowiaduje się, że kwestia jej ukrytej tożsamości jest istotnym elementem arcyważnego planu (zakładającego wyzwolenie się z niewoli oraz upokorzenie złej królowej), więc dla dobra swoich magicznych braci mniejszych dziewczyna powinna zadbać o efekt zaskoczenia. Jednocześnie w tym samym dialogu nastolatka dostaje szczegółowe wskazówki, w jaki sposób poznać sekret – z zaznaczeniem, że nie powinna tego robić („Wiesz, niewola i te sprawy. Chcemy utrzeć nosa tej złej, kojarzysz może?”), ale jeżeli zdobytą wiedzę wykorzysta od razu, to w sumie nic się nie stanie. 

Zła królowa - okładka książki
Zła królowa – okładka książki

Mimo że Zła królowa jest niewielką objętościowo książką, to panujący tu narracyjny bałagan mógłby wystarczyć do obdzielenia całej młodzieżowej trylogii. Bohaterowie znikają, nagle zmieniają swoje postawy, a na niektóre wydarzenia reagują bez większych emocji czy najmniejszych refleksji. Brak konsekwencji oraz twórcza swoboda niezaznajomiona z planem działania sprawiają, że książka nie tylko traci klimat i wywołuje konsternację. Trudno nawet ocenić, dla jakiego właściwie czytelnika przeznaczony jest to tytuł. Protagonistka klnie, nie stroni od używek i olewa szkołę, a jedna z postaci drugoplanowych na początku historii fantazjuje o szkolnej strzelaninie. Żadna z tych postaw nie zostaje jednak oceniona, a w pewnym momencie tracą one zupełnie na znaczeniu (nie sprawdzają się nawet jako niegrzeczne ozdobniki dla fabuły starającej się sprawiać wrażenie „dojrzałej”). Pytam więc, gdzie jest zapis, że Święty Mikołaj nie pochwala takich postaw? Że społeczność wróżek wyraża zaniepokojenie takim postępowaniem? No gdzie? Na starszych czytelników czeka tu jedynie chaotyczna historia z niewielką zawartością elfów i wróżek. Co prawda ociera się ona w wielu miejscach o Alicję w Krainie Czarów, jednak niewiele wątków czy elementów zostaje uwspółcześnionych. 

Autor tekstu prowadzi na Facebooku stronę RuBryka Popkulturalna.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Zła królowa
Cykl: Elfy Ziemi i Powietrza
Wydawnictwo: Jaguar
Autor: Holly Black
Tłumacz: Iwona Michałowska-Gabrych
Data premiery: 30.09.2020
Gatunek: Fantastyka młodzieżowa

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Wojciech Bryk
Student dziennikarstwa, który ma w sobie Zagubionego Chłopca. Uwielbia intertekstualność, easter eggi, zabawy skojarzeniami, popkulturowymi tropami oraz wszelkie dwuznaczności. W wolnych chwilach rozmyśla, co stało się z baśniowymi postaciami, oraz regularnie dokarmia rosnącego w nim geeka. Z radością wsiąka w fantastykę każdego rodzaju. Nieustannie pragnie odkrywać nowe rzeczy i dzielić się znaleziskami z innymi... a jeżeli przy tym wywoła u kogoś uśmiech, będzie całkiem spełniony. Stara się dorosnąć do prowadzenia własnego bloga. O horrorach pisze na portalu Mortal, a o popkulturze dla #kulturalnie.