SIEĆ NERDHEIM:

Światy po Lemie. Recenzja książki Nowoświaty

Nowoświaty to zbiór opowiadań, które wygrały konkurs zorganizowany z okazji wciąż nam panującego Roku Lema. Jego redaktorką jest Magdalena Świerczek-Gryboś, znacie ją z Trupokupców,a ostatnio Pustych diabłów. Tym razem też odwaliła kawał dobrej roboty – ta antologia ma w sobie coś świeżego i chwytającego za serce… lub umysł.

Ośmioro autorów, każdy z nieco innym pomysłem na opowiedzenie o ideach Stanisława Lema AD 2021. Pokazali, że wciąż rezonują one w naszych głowach, jako zasób cytatów, skojarzeń, scenek mających ciągle spory potencjał wywołania zaskoczenia i refleksji. W Nowoświatach zetkniecie się z ekologicznym kryzysem czy pandemią – tematami jak najbardziej aktualnymi, opisanymi w sposób bezpośrednio wynikający z naszego narodowego fantastyka i prowadzącymi rozważania jeszcze dalej. W końcu wszyscy wiemy, że nie tylko „wielkim pisarzem był”, ale także jak bardzo aktualnym myślicielem – i to piszę już bez najmniejszej ironii. Będzie zagłada ludzkości, surrealizm, wirtualna rzeczywistość. Autorzy opowiadań nawiążą także do charakterystycznego tonu Lema, kiedy stylizował swoje teksty na naukową dokumentację, a wreszcie zaproponują nam coś w rodzaju sytuacyjnego żartu.

Dlaczego napisałam wcześniej, że redaktorka świetnie się spisała przy Nowoświatach? Po pierwsze opowiadania są dobrze lub przyzwoicie napisane, nie ma tu językowych potknięć, dłużyzn, nie czuć warsztatowych błędów, które pewnie na początku zdarzały się, jakby nie było, debiutantom i osobom o niewielkim pisarskim doświadczeniu. To oczywiście także zasługa korekty. Po drugie tom ma strukturę, która sprawia, że czytelnik nie wpada w żadną rutynę, ale przechodzi przez bardzo zdrowy płodozmian stylu i wyjściowego pomysłu. Antologia zaczyna się klasycznym trzęsieniem ziemi opartym na jednym z bardziej znanych Lemowskich haseł. Teksty o mniejszej energii zostaną oddzielone od siebie tymi, które mają jej bardzo dużo. Im dalej w tom, tym więcej będzie nawiązań do innych dzieł popkultury, często mocno apokaliptycznych, ale najbardziej zaskakujące z nich, najdalsze od idei czystego Lema, znajdziecie gdzieś w środku tego e-booka.

Właśnie. Antologia Nowoświaty została wydana tylko w formie elektronicznej, nigdzie nie kupicie papieru. Jeśli to nie jest futuryzm, to już nie wiem! Wracając do poważniejszego tonu – podejrzewam, że taka decyzja ograniczy dystrybucję tej książki. A jednocześnie daje nam możliwość, żeby mieć ją pod ręką wszędzie, zgraną na telefon. To naprawdę krótkie formy, idealne do czytania w międzyczasie. Po oderwaniu wzroku od ekranu może wam się przydarzyć coś, co Justyna Bargielska nazywa „randką ze światem” – chwila nagłego zachwytu, zdziwienia, wyrwania z rutyny.

Przejdźmy do konkretów. Zaczyna się od kompletnej zagłady ludzkości – to Dzieci Marii Marka Kolendy, najbardziej klasyczne science fiction Nowoświatów. Skojarzenia z Odyseją kosmiczną będą w pełni uzasadnione. Adaptacja Moniki Fenc będzie z kolei tekstem, od którego cały tom zaczyna się w mojej głowie. To rozwinięcie… pewnej zabawnej teorii rozwoju cywilizacji, która zostaje zacytowana mimochodem w Dziennikach gwiazdowych. Jej konsekwencje okazują się apokaliptyczne – to bardzo smutny i boleśnie aktualny tekst. Wydobywa z pomysłów Lema ten głęboki smutek, schyłkowy ton, który odnajdujemy nawet w najśmieszniejszych opowiadankach pisarza. Mgły nad Atlantis Sylwestra Gdeli są bliższe surrealizmowi i fantastyce, każą narratorowi snuć się w pejzażu jak z Chirico, żeby powoli odkrywać zagadkę Bytu. Michał Antosiewicz dołożył do tego zbioru Flaworystów, wyborny pastisz przygód Ijona Tichego lub typowego Lemowskiego podróżnika-gryzipiórka, który z powodu licznych przygód zupełnie nie odnajduje się w tak zwanym „domu”. DYaB Aleksandry Stanisz to witz sam w sobie – tekst poświęcony Mistrzowi i Małgorzacie w antologii mającej uhonorować zupełnie innego twórcę, styl, pomysł… wykonany przebojowo, cyberpunkowo. Jeśli dobrze liczycie, zbliżamy się powoli do końca, teraz zaczną się prawdziwe dziwy. Najpierw Ostatni mówi „nie” Pauliny Rezanowicz, opowiadanie wierne stylowi, który z wielką radością uprawiali Lem czy Strugaccy – to zbiór dokumentów, nagrań, zapisów rozmów. Kupił mnie od razu, w końcu kocham Archiwa Temidy Neuvela. Sama historia opowiada o największym buntowniku w dziejach ludzkości. Decyzja Lecha Baczyńskiego to miniaturka, dramatyczny epizod, który mógł wydarzyć się w dalekiej przeszłości planety znanej z Niezwyciężonego. A teraz ostatnie trąby – w opowiadaniu A u Lema… Marcina Bartosza Łukasiewicza posłuchacie rozmów w tramwaju toczących się w obliczu nadciągającej apokalipsy.

Według Lema przyszłość nigdy nie rysowała się w przesadnie jasnych barwach, ironia i humor pozwalały jakoś się z tym pogodzić. Działały prawie tak dobrze jak samotne podróże międzygwiezdne – gdyby tylko te ostanie nie wymagały przystanków na kolejnych stacjach absurdu. Sądząc po Nowoświatach, duch takiego myślenia i „gadania Lemem” nie ginie w narodzie, ma się świetnie, możemy snuć dalej futurystyczne wizje w podobnym klimacie. Nawet jeśli są nam jakby bliższe, niż za życia futurysty.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Nowoświaty
Wydawnictwo: SQN
Autorzy: Michał Antosiewicz, Lech Baczyński, Monika Fenc, Sylwester Gdela, Marek Kolenda, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Paulina Rezanowicz, Aleksandra Stanisz
Pod redakcją: Magdalena Świerczek-Gryboś
Gatunek: antologia, science fiction
Data Premiery: 21.04.2021

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
maras
maras
26 dni temu

Dzięki za recenzję!

Lech
26 dni temu

Dziękuję za recenzję i świetną ocenę 🙂

Agnieszka „Fushikoma” Czoska
Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).