SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Ojciec ryzyk. Recenzja komiksu Vademecum złego ojca 2

    Guy Delisle powraca z drugim tomem Vademecum złego ojca. Co prawda seria ta jest o wiele lżejsza od zwyczajowych podróżniczych powieści graficznych, z których zasłynął, ale wcale nie znaczy to, że gorsza. Nawet trudno jest powiedzieć, że inna, bo przecież tamte dzieła też były lekkie, proste, niewymagające i w dużej mierze zabawne, nawet jeśli przerażały. Jakkolwiek by jednak na całość nie patrzeć, niniejszy tytuł to kawał świetnego, pozornie niewymagającego, choć pełnego życiowych prawd, komiksu nie tylko dla ojców.

    Witajcie w świecie ojcostwa. Guy Delisle, autor komiksów, podróżnik, człowiek, który przeżył wiele i wiele widział, mierzy się z największym w swoim życiu wyzwaniem. Bo jak tu upilnować niegrzeczne dzieciaki, które wejdą wszędzie i wszystko spsocą? Jak prowadzić sobie z wytłumaczeniem im kwestii, których nie rozumieją? I jak przetrwać własne porażki rodzicielskie, które prowadzą do sytuacji równie komicznych, co kłopotliwych?

    W krótkich opowiastkach z życia ojca Guy Delisle pokazuje rodzicielską codzienność może i nieco w krzywym zwierciadle, może i z ironią, ale z wielką trafnością. Od problemów z wytłumaczeniem dziecku, że w matematyce coś po prostu jest i już, przez noc spędzoną w schronisku, po wytłumaczenie kwestii punktualności. W międzyczasie oczywiście dzieje się dużo. Guy zajmuje się pracami domowymi, udowadnia, że zabawa piniatą może być niebezpieczna, gra w Warcrafta, wybiera się na wyspę itd. itp.


    Jak pisałem na wstępie, Vademecum złego ojca to rzecz jedynie pozornie inna od pozostałych prac artysty. Guy Delisle to, jak już wiadomo, autor kojarzony głównie ze swoich świetnych powieści graficznych traktujących o życiu w obcych krajach. Pjongjang, Kroniki jerozolimskie czy Kroniki birmańskie to tytuły, które mówią wszystko. Potencjalnie odmienny od nich był Zakładnik, gdzie Guy dla odmiany opowiadał cudzą historię, ale wciąż to komiks typowy dla autora, choć odarty przy okazji z humoru. Vademecum złego ojca jest stricte humorystyczne, ale choć wszystkie skecze – bo właśnie z takich krótkich opowiastek składa się całość – dzieją się w dość ograniczonej przestrzeni, to wciąż opowieść o podróży.

    Ale jak to, zapytacie. Po prostu: podróżować można na wiele sposobów. W przestrzeni, w czasie, w wyobraźni, palcem po mapie, kursorem w google street view, przez życie… Vademecum złego ojca to więc nic innego, jak podróż po krainie ojcostwa. U steru Guy Delisle, ojciec na ojca równie się nadający, co nieodpowiedni. Wieczne dziecko, ryzykant, żartowniś… O jego komicznych perypetiach czyta się z wielką przyjemnością, tym bardziej że nie brak w nich satyrycznej prawdy. I trudno się od tomiku oderwać.

    Jak całość wypada pod strony graficznej? Komiks pozostał bez zmian względem poprzednich dokonań autora: jest prosty, cartoonowy, oszczędny, ale wyrazisty. Oszczędne ilustracje budują tu świetny nastrój, a także doskonale pasują do całości. W stosunku do innych komiksów Delisle’a zmieniło się za to samo wydanie, bardziej kojarzące się z mangami, bo i format podobny, i dodatkowa obwoluta, i nawet grubością rzecz do złudzenia przypomina typowy tomik tankōbon.

    Nic więcej dodawać chyba nie trzeba. Fanom twórczości autora polecać nie muszę, bo i tak sięgną. I dobrze. Każdy jednak, kto chciałby dobrej, zabawnej i przede wszystkim trafionej satyry na rodzicielstwo i codzienność, znajdzie tu coś dla siebie. I to zaserwowanego na naprawdę wysokim poziomie.

    Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Vademecum złego ojca, tom 2
    Wydawnictwo: Kultura Gniewu
    Autorzy: Guy Delisle
    Typ: komiks
    Data premiery: styczeń 2020

    PODSUMOWANIE

    Plusy
    + wciągająca, zabawna fabuła
    + znakomite wykonanie
    + świetne żarty

    Minusy
    - trochę brak głębi

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x